REKLAMA

Dlaczego UFC nie potrafi znaleźć następców Rousey i McGregora?

Jest rok 2015. Początek września, konferencja prasowa UFC pod nazwą “Go Big”. Dana White jest wyraźnie podekscytowany, opowiadając o ambitnych planach największej organizacji MMA na świecie. Podczas prezentacji nadchodzących walk widzimy wiele gwiazd, z których dwie wydają się błyszczeć największym blaskiem. White nie ukrywa, że Ronda Rousey i Conor McGregor to bohaterowie, na których oprze się przyszłość organizacji. Co może pójść nie tak?

Rousey już dwa miesiące później była “skończona”

Klęska w walce przeciwko Holly Holm przebiła bańkę “niezniszczalnej dominatorki”, którą ekscytuje się cały sportowy świat. Ronda, która deklarowała chęć walk z mężczyznami w boksie (!), nie odnalazła się po porażce. Wraz z jej sportową emeryturą zapanowało “bezkrólewie” na tronie kobiecego MMA. Oczywiście, możemy oszukiwać się, że twarzami UFC były Joanna Jędrzejczyk, Amanda Nunes czy Miesha Tate. Sprawdźmy jednak jak Polka sprzedawała PPV. UFC 231 (walka z Shevchenko) – 300 tysięcy. UFC 223 (rewanż z Namajunas) – 350 tysięcy. Joanna ma potężne zasługi dla kobiecego MMA, ale nie była to globalna postać, która rozpoznawalnością zbliżyłaby się do Rousey. Nunes? Dwa najgorsze wyniki sprzedaży PPV ostatnich lat należą właśnie do niej. Jeśli pas potrafi przejąć taka zawodniczka jak Julianna Pena, to trudno oczekiwać cudów. Swego czasu pojawiła się niejaka Megan Anderson, która moim zdaniem miała szansę przyciągnąć uwagę widzów (widać, że ma sporą charyzmę), ale po porażce z Nunes w 2021 roku jasno zadeklarowała, że nie ma już ochoty walczyć.

Skoro o PPV mowa – niepodważalnym królem pozostaje Conor McGregor

8 walk z jego udziałem sprzedało powyżej 1.2 mln pakietów. Irlandczyk okazał się jednak niestabilną gwiazdą, która potrafi dać wiele pod względem biznesowym, ale zarazem średnio raz na 4-5 miesięcy ogłasza zakończenie kariery. Od 2016 roku wygrał jeden pojedynek (ale i tak wciąż budzi zainteresowanie). Co rozczarowujące, w żaden sposób nie przełożył swojej popularności na swoich pogromców. Pokonał go Nate Diaz? No cóż, ten typ zawsze chodził swoimi drogami. Dustin Poirier? Dobry zawodnik, ale nie typ gwiazdy. Khabib Nurmagomedov? To już inny temat…

Dana White w pewnym momencie był niezwykle zainteresowany chęcią podboju rosyjskiej sceny MMA. Już w 2015 roku słyszeliśmy o zamiarach organizacji gali w Rosji, co miało sens przy rosnącej popularności Nurmagomedova. Problem w tym, że Khabib pożegnał się z UFC mając ledwie 31 lat. Zamiast wykorzystania swojego potencjału marketingowe (niepokonany, mający potężne grono obserwujących w social-mediach), w kluczowym momencie odszedł. Dziś UFC próbuje postawić na innych Rosjan – swoją szansę walki o pas wagi lekkiej dostanie Islam Makhachev, a Khamzat Chimaev zmierzy się w prestiżowym pojedynku z Natem Diazem. Bądźmy jednak realistami, próba promowania człowieka, który jest bliskim przyjacielem Ramzana Kadyrova to w obecnej sytuacji strzał w stopę. Napiszę więcej – Dana jest w stanie ten strzał oddać nie bacząc na okoliczności.

Kto mógłby stać się twarzą UFC?

Paddy Pimblett? Charakterystyczny Anglik przyciąga uwagę widzów i ma serię 5 wygranych walk, ale chyba nawet Dana White wie, że to inwestycja krótkoterminowa, bowiem pewnego poziomu sportowego nigdy nie przeskoczy. Israel Adesanya, Alexander Volkanovski czy Kamaru Usman notują bardzo słabe wyniki sprzedaży PPV i bądźmy uczciwi – nie są nawet w połowie tak rozpoznawalni jak Conor. Próby podboju zagranicznych rynków nie spotkały się z wielkimi sukcesami. Brazylijskie i chińskie wersje The Ultimate Fightera można jedynie potraktować jako ciekawostkę, o której nikt już nie pamięta.

Wydaje się, że jedyną osobą, która mogłaby w najbliższej przyszłości dorównać rekordom McGregora jest… Conor McGregor. Jednocześnie, ze sztabu Irlandczyka dochodzą głosy, że chętnie wróci do oktagonu, ale najpierw ma… zagrać rolę w jednym z filmów. Z drugiej strony, Conor sam potrafił zbudować swoją rozpoznawalność. Dlaczego UFC nie potrafi znaleźć następców Rousey i McGregora? Być może takie postacie znajdują się raz na wiele lat. Potrzeba dobrych okoliczności, sporo talentu, szczęścia i charyzmy by zaintrygować widza. Dziś UFC dociera do wielu krajów, w których ludzie dopiero poznawali świat MMA w 2015 roku. Dana White próbuje podbijać zagraniczne rynki, licząc, że na którymś z nich znajdzie globalną gwiazdę. Współczesny sportowiec nie może już tylko skupiać się na samym sporcie – co jednocześnie jest wielką szansą, ale i przekleństwem.

REKLAMA
REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

94,308FaniLubię
10,697ObserwującyObserwuj
539ObserwującyObserwuj
REKLAMA