Dawid Kownacki z kolejnym golem, Fortuna zaskoczona przez niedoszłego reprezentanta Polski

Fortuna Düsseldorf wciąż marzy o awansie do Bundesligi. Przed 26. kolejką drugiej ligi niemieckiej mieli jasne zadanie — bowiem czekał ich mecz z bezpośrednim rywalem w walce o awans — HSV. Drużyna z Hamburga zajmowała miejsce barażowe, ale przy ewentualnej porażce ich przewaga topniała do 4 punktów. Dawid Kownacki z kolegami mieli więc klarowny plan. Za wszelką cenę wygrać spotkanie.

REKLAMA

Pierwszy cios zadali goście

Trener Daniel Thioune od pierwszych minut postawił na Kownackiego oraz Michała Karbownika. Po drugiej stronie boiska grał niedoszły reprezentant Polski — Sonny Kittel. Pojedynek rozpoczął się źle dla gospodarzy, bowiem Robert Glatzel otrzymał kapitalne podanie na wolne pole i dał się sfaulować (to był najmiększy z miękkich fauli) Jordiemu de Wijsowi w polu karnym. Do jedenastki podszedł Laszlo Benes i chociaż bramkarz wyczuł jego intencje, był bezradny na dobitkę.

Fortuna szukała wyrównania i znalazła je w 21. minucie. Wtedy właśnie dośrodkowanie z rzutu rożnego Felixa Klausa dotarło na głowę Dawida Kownackiego, a polski napastnik popisał się świetnym uderzeniem. Oddajmy jednak, że defensorzy HSV fatalnie zgubili krycie, zostawiając Polakowi zbyt wiele wolnej przestrzeni. Siedem minut później Klaus wykorzystał znakomitą kontrę i dał Fortunie prowadzenie. W tej akcji kapitalne zgranie głową zaliczył Rouwen Hennings.

Wartościowa gra Polaków

Dawid Kownacki był dziś cały czas w ruchu. Nawet bezpośrednio nie uczestnicząc w akcjach, i tak starał się ściągać na siebie uwagę rywali. Wydaje się, że koledzy zbyt rzadko podawali mu piłkę, ale zarazem wykonał swoje zadanie gdy było to potrzebne. Michał Karbownik toczył za to ciekawe pojedynki z Bakerym Jattą i trzeba przyznać – 24-letni Gambijczyk okazał się trudnym oponentem. W drugiej połowie obserwowaliśmy mnóstwo walki, a Polacy byli solidnie poturbowani przez swoich rywali. Hamburg prowadził grę i w końcu udało mu się wyrównać. Gola samobójczego strzelił Christoph Kramer, chociaż początkowo jako strzelec podawany był Sonny Kittel. Niedoszły reprezentant Polski dał impuls do walki i chociaż do pewnego momentu niczego specjalnego nie pokazywał, zaliczył nagłe przebudzenie, które doprowadziło do remisu. Fortuna próbowała odzyskać prowadzenie, a Kownacki był nadwyraz zdeterminowany (co odbiło się zresztą żółtą kartką za protesty u arbitra), jednak niewiele z tej determinacji wynikało. Fortuna miała idealny wynik, ale nie potrafiła go utrzymać. Dodajmy jednak, że w doliczonym czasie „piłkę meczową” zmarnował Daniel Ginczek.

To mógł być najważniejszy mecz Fortuny w tej części sezonu. Zamiast zmniejszać stratę, pozostaje im 7 punktów do miejsca barażowego. Oczywiście, walka wciąż trwa, jednak niedosyt po takim meczu będzie ogromny. Düsseldorf miał swoje momenty, Dawid Kownacki zrobił swoje — jednak starcie kończy się remisem, z którego gospodarze nie mogą być zadowoleni.

Fortuna – HSV 2:2 (Kownacki 21′, Klaus’ 28 – Benes 5′, Klarer (sam.) 75′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,603FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ