Cristiano Ronaldo opuścił zgrupowanie Portugalii. Czy tak kończy się 23-letnia era?

234 mecze, 146 bramek i ponad 23 lata w reprezentacji Portugalii. Cristiano Ronaldo nie ogłosił zakończenia kariery w kadrze, ale wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że jego przyszłość w narodowych barwach stanęła pod największym znakiem zapytania od momentu debiutu. 41-latek przesiedział cały mecz z Norwegią na ławce, później trenował poza grupą, a w środę zdecydował się opuścić zgrupowanie przed spotkaniem z Danią. Zapowiedział przy tym, że dopiero „w odpowiednim czasie” przedstawi własną wersję wydarzeń. W czwartek rano „O Jogo” poszło jeszcze dalej i poinformowało, że decyzja Ronaldo ma być nieodwracalna. Oficjalnego pożegnania z reprezentacją nadal jednak nie było.

Jeszcze 24 września nic nie zapowiadało takiego scenariusza. Jorge Jesus rozpoczynał pracę z reprezentacją Portugalii spotkaniem z Walią, a Ronaldo znalazł się w podstawowym składzie. Zagrał 67 minut, po czym zastąpił go Gonçalo Ramos. Portugalczycy wygrali 1:0 po golu João Félixa i przygotowywali się do wyjazdu do Norwegii. Trzy dni później sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. W Oslo Ronaldo usiadł na ławce i po raz pierwszy od EURO 2008 nie pojawił się na boisku w oficjalnym meczu reprezentacji, choć był gotowy do gry. Przed spotkaniem plan Jesusa zakładał, że 41-latek odpocznie, ale w trakcie meczu selekcjoner zmienił zdanie i wysłał kapitana na rozgrzewkę. Ronaldo przygotowywał się do wejścia przez kilkadziesiąt minut. Ostatecznie nie wszedł. Portugalia wygrała 2:1, a po ostatnim gwizdku Ronaldo niemal natychmiast skierował się do szatni. Nie został na murawie z kolegami i nie uczestniczył w podziękowaniu kibicom. Jesus przyznał później, że będzie musiał z nim porozmawiać.

Cristiano Ronaldo dostał to, czego wcześniej sam deklarował, że się nie boi

Cała sytuacja jest tym ciekawsza, że zaledwie kilka dni wcześniej Ronaldo publicznie deklarował gotowość do zaakceptowania każdej decyzji nowego selekcjonera. Mówił, że może grać, wejść z ławki albo nie pojawić się na murawie, jeżeli Jesus uzna to za najlepsze rozwiązanie dla zespołu. Obaj dobrze się znają. Jesus prowadził Ronaldo w poprzednim sezonie w Al-Nassr i po objęciu portugalskiej kadry jasno deklarował, że nadal widzi dla niego miejsce w reprezentacji. Nie dawał mu jednak gwarancji podstawowego składu. Selekcjoner od początku podkreślał, że to on będzie decydował o wykorzystaniu każdego zawodnika bez względu na jego nazwisko czy dotychczasowy status.

Po meczu w Norwegii nie chodziło już nawet wyłącznie o samą ławkę. Jesus przyznał, że Ronaldo był niezadowolony przede wszystkim dlatego, że przez dłuższy czas się rozgrzewał, a mimo to nie został wpuszczony na boisko. Według trenera wcześniejszy plan zakładał około pół godziny gry kapitana, ale przebieg spotkania sprawił, że selekcjoner wybrał inne rozwiązania. W kolejnych dniach Ronaldo nie pracował normalnie z drużyną. FPF tłumaczyła część jego indywidualnych zajęć przygotowanym wcześniej programem treningowym i kwestiami sprzętowymi, nie informując przy tym o kontuzji. Jesus próbował uspokajać sytuację. Jeszcze w środę podczas konferencji zapewniał, że Ronaldo nie odmówił treningu, a później ma normalnie pojawić się na murawie.

Nie pojawił się.

Portugalczyk opuścił Parken samochodem federacji, gdy pozostali zawodnicy rozpoczynali trening. Kilka godzin później sam potwierdził w mediach społecznościowych, że po konferencji Jesusa i rozmowie z prezesem FPF Pedro Proençą zdecydował się zakończyć udział w zgrupowaniu. Zapowiedział również, że później wyjaśni Portugalczykom powody swojej decyzji. Federacja ograniczyła się do krótkiego komunikatu. Potwierdziła wyjazd Ronaldo i przekazała, że przygotowania do spotkań z Danią oraz Norwegią będą kontynuowane z pozostałymi 24 zawodnikami. Nie poinformowała, czy kapitan otrzyma kolejne powołanie.

„O Jogo”: Ronaldo nie wróci. Oficjalnego końca nadal nie ma

W czwartek rano sprawa dostała kolejny rozdział. „O Jogo” poinformowało, że według ustaleń gazety Ronaldo podjął decyzję o definitywnym odejściu z reprezentacji i nie zamierza już wracać. W takim scenariuszu zwycięstwo 1:0 nad Walią z 24 września byłoby jego 234. i ostatnim występem dla Portugalii. Trzeba jednak rozdzielić medialne ustalenia od oficjalnej deklaracji. Sam Ronaldo nie napisał, że kończy karierę reprezentacyjną. Zapowiedział jedynie wyjaśnienie powodów opuszczenia obecnego zgrupowania. FPF również nie ogłosiła, że rekordzista pod względem liczby występów i bramek nie będzie już powoływany.

Pojawiają się też kolejne wersje wydarzeń. Edu Aguirre z „El Chiringuito”, prywatnie związany z Ronaldo, twierdzi, że piłkarz poczuł się zdradzony zachowaniem Jesusa po wcześniejszej rozmowie obu Portugalczyków. To na razie relacja osoby z otoczenia zawodnika, a nie stanowisko samego Ronaldo.

Pełny obraz nadal więc nie istnieje.

Teoretycznie w grę wchodzi również kara

Portugalskie media zwróciły uwagę na artykuł 160. regulaminu dyscyplinarnego FPF. Przewiduje on sankcje dla zawodnika, który po prawidłowym powołaniu bez usprawiedliwienia opuszcza trening, spotkanie lub inną aktywność reprezentacji. Kara może wynosić od jednego do sześciu miesięcy zawieszenia, a w przypadku profesjonalnego piłkarza regulamin przewiduje również grzywnę. Nie oznacza to, że Ronaldo czeka takie zawieszenie. Kluczowe jest ustalenie, czy jego odejście zostanie potraktowane jako nieusprawiedliwione. Przed wyjazdem rozmawiał z prezesem federacji, a FPF następnie oficjalnie potwierdziła jego opuszczenie zgrupowania. Na razie nie poinformowano o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego. Znacznie szybciej można zobaczyć skutki sportowe. W Norwegii Portugalia wygrała 2:1 bez Ronaldo na boisku, a przeciwko Danii Jorge Jesus ponownie zamierza postawić od pierwszej minuty na Gonçalo Ramosa. W ofensywie ma również João Félixa, Rafaela Leão, Pedro Neto czy Francisco Trincão. Ronaldo nadal może być dla Portugalii wartościowym zawodnikiem, ale po mundialu sytuacja wyraźnie się zmieniła. Jesus nie buduje zespołu z założeniem, że kapitan musi grać zawsze. Przeciwko Walii zdjął go po 67 minutach, w Oslo pozostawił na ławce przez cały mecz, a przed Danią ponownie planował rozpocząć bez niego.

Gdyby Walia była ostatnim meczem…

Skala ewentualnego końca jest ogromna. Ronaldo zadebiutował w reprezentacji Portugalii w sierpniu 2003 roku. Po spotkaniu z Walią ma 234 występy i 146 bramek. Oba wyniki są rekordami męskiego futbolu reprezentacyjnego.

Zagrał na sześciu mundialach i jako pierwszy piłkarz w historii zdobywał bramki na każdym z nich. Wystąpił też na sześciu mistrzostwach Europy, na których strzelił rekordowe 14 goli. Łącznie uzbierał 57 występów w finałach mundiali i EURO. Z Portugalią zdobył mistrzostwo Europy w 2016 roku oraz Ligę Narodów w 2019 i 2025 roku. Od 2004 do 2026 roku strzelał dla kadry przynajmniej jednego gola w każdym roku kalendarzowym. Gdy rozpoczynał reprezentacyjną karierę, Lamine Yamal nie był jeszcze na świecie. Grał jeszcze obok Luísa Figo i Rui Costy, później z Nanim, João Moutinho i Pepe, a ostatnie lata spędził w jednej drużynie z Vitinhą, João Nevesem czy Gonçalo Ramosem.

Jeżeli mecz z Walią rzeczywiście okaże się ostatnim, 23-letnia historia nie zakończy się więc zaplanowanym pożegnaniem przed pełnym stadionem. Ostatnim obrazem Ronaldo z reprezentacyjnego zgrupowania będzie jego nagły wyjazd z Kopenhagi po konflikcie dotyczącym roli w drużynie. Na razie jednak sam zainteresowany nie postawił kropki. Portugalskie media twierdzą, że nie ma już odwrotu. Ronaldo zapowiada dopiero przedstawienie swojej wersji. Dopóki tego nie zrobi, 24 września 2026 roku pozostaje po prostu datą jego ostatniego występu w reprezentacji Portugalii. Czy również ostatniego w całej karierze – tego oficjalnie jeszcze nie wiadomo. Byłby to jednak szokujący koniec międzynarodowej kariery jednego z najlepszych piłkarzy w historii. Tym bardziej niezwykły, gdy widzi się, jaką aurę ma nadchodzące pożegnanie jego odwiecznego rywala – Leo Messiego.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img