Lech Poznań i Liga Europy to póki co nienajlepszy związek. Poznański klub zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, bilans bramkowy ma na znacznym minusie, a jego mecze z Crystal Palace oraz z Bayerem Leverkusen zakończyły się niedosytem. Niedosytem nie do końca wynikającym z wyników (choć to też), tylko z postawy Kolejorza. Błędy i niewłaściwe podejście do tych spotkań wywołały poczucie rozczarowania. Show jednak nadal trwa. Teraz zespół stoi przed dużą okazją na wywalczenie pierwszych punktów. Sunderland to wprawdzie drużyna z Premier League, ale znajduje się w kryzysie.
Jeszcze niedawno wielu w Sunderlandzie mogło nie pamiętać czasów, kiedy klub występował w elicie, bo rozłąka z nią trwała aż 8 lat. Wtedy przybył Regis Le Bris, który jest u steru Czarnych Kotów już trzeci sezon. Francuz wprowadził je na upragnione salony Premier League w 2025 roku, po czym uczynił z nich niespodziankę poprzednich rozgrywek poprzez wywalczenie awansu do eliminacji Ligi Europy. Drużyna dała się zapamiętać z bezpośredniego futbolu, wykorzystania stałych fragmentów gry oraz elastycznego zmieniania ustawienia w zależności od fazy.
Osłabiona kadra
Obecnie Sunderland wpadł w turbulencje. W lidze zajmuje ostatnie miejsce z 4 punktami na koncie. Trzeba jednak zauważyć, że na rozkładzie miała Arsenal, Manchester City oraz Brighton, więc zespoły silne. Podopieczni trenera Le Brisa dali się im we znaki. Nie zmienia to faktu, że są obecnie jedną z najgorszych ofensyw i defensyw ligi. Ta druga negatywna cecha uwidoczniła się w ostatnim przegranym spotkaniu z Bournemouth. Omar Alderete oraz Kevin Danso zagrali fatalne zawody. Drugi z zawodników otrzymał czerwoną kartkę już w 17. minucie, co odbiło się na dalszej części rywalizacji.
Problemem Anglików z Sunderlandu są nie tylko wyniki, ale też kontuzje. Niedostępni będą Daniel Ballard (środkowy defensor, który mógłby podnieść poziom bronienia), Thomas Meunier (doświadczony wahadłowy i do niedawna etatowy reprezentant Belgii) oraz Wilson Isidor (rezerwowy napastnik, którego szersza publiczność kojarzy pewnie z pięknego gola z Marokiem na mundialu). Ponadto Brian Brobbey dopiero wraca po wyleczeniu urazu, więc jeśli zagra z Kolejorzem, to tylko w krótkim wymiarze czasowym. To dobra informacja, bo Holender znany jest ze swojej fizyczności, która sprawia problemy wielu obrońcom.
Jeśli zwracamy uwagę na zawodników dostępnych do gry, trzeba zawiesić oko na dwójce pomocników. Granit Xhaka i Enzo Le Fee, o ile wystąpią, będą atutami Czarnych Kotów w środku pola. Szwajcar to dyrygent, a Le Fee to kreatywna, uzdolniona dziesiątka. Do tego grona dołożymy jeszcze Nordiego Mukiele. To wszechstronny obrońca, bo może grać zarówno na prawej stronie, jak i na środku. Lepiej jednak spisuje się w bocznym sektorze. W poprzednim sezonie strzelił trzy gole i zaliczył trzy asysty, w tym na razie cieszy się tylko jednym ostatnim podaniem – w meczu przeciwko Torreense.
Lech Poznań musi zawalczyć o swoje
Zresztą zatrzymajmy się przy wspomnianym starciu z portugalskim drugoligowcem. Naszą uwagę zwraca fakt, że Anglicy wyszli na nie w całkiem rezerwowym składzie. Pozwoliło to zwycięzcom Pucharu Portugalii otworzyć wynik i prowadzić przez większą część spotkania. Dopiero wejście liderów pozwoliło ekipie trenera Le Brisa na odwrócenie rezultatu. Biorąc pod uwagę jej sytuację w Premier League, nie jest wykluczone, że i na Kolejorza wyjdze w drugim garniturze. Ta wizja wydaje się jeszcze realniejsza, gdy zauważymy, że w Lidze Europy ma 6 punktów, czyli solidny dorobek, który pozwala jej w najbliższym czasie na spuszczenie z tonu w tych rozgrywkach.
Jakkolwiek jednak Sunderland nie zagra, Lech musi wykorzystać kłopoty rywala. Przede wszystkim należy oczekiwać, że rozkręci się poznańska machina ofensywna. Ta w Ekstraklasie karci kolejnych przeciwników, ale nie potrafi rozkręcić się na europejskim podwórku. Słabość angielskiego klubu w obronie powinna być dla niej wodą na młyn. Wszak z Crystal Palace, które również nie imponowało szczelną obroną, Lechici stworzyli sobie nieco szans – zabrakło skuteczności. Skoro jednak w świetnej formie znajduje się Patrik Walemark, a Mikael Ishak się przełamał, zerowy dorobek bramkowy w nadchodzący czwartek będzie wiązał się z zawodem. Zespołowi trenera Frederiksena pomoże też rzecz jasna absolutna gwiazda Poznaniaków, czyli Pablo Rodriguez. Hiszpan podniesie kreatywność i intensywność, a przecież między innymi tych dwóch aspektów brakowało z Bayerem.


