Druga kolejka Bundesligi przyniosła aż 36 bramek, mimo że w jednym z najgłośniejszych spotkań weekendu nie padła żadna. Bayern Monachium zatrzymał się na świetnie dysponowanym Lorisie Kariusie, Borussia Dortmund odrobiła dwubramkową stratę w Hoffenheim, a Elversberg po raz kolejny pokazał, że jego obecność w elicie nie musi ograniczać się do roli sympatycznego beniaminka.
VfB Stuttgart 4:1 1. FC Köln
Gole: Bilal El Khannouss 39′, Grischa Prömel 60′, Ermedin Demirović 75′, Josha Vagnoman 90+1′ – Ramon Hendriks 81′ (sam.)
Stuttgart bardzo szybko odpowiedział na wysoką porażkę 1:5 z Bayernem w pierwszej kolejce. Gospodarze od początku byli groźniejsi, a zanim objęli prowadzenie, dwukrotnie trafili w poprzeczkę. Najpierw bliski szczęścia był Josha Vagnoman, później Dženan Pejčinović. W 39. minucie Bilal El Khannouss przedarł się przez defensywę Köln, założył „siatkę” Luce Lochoshvilemu i po rykoszecie zdobył pierwszą bramkę. Po przerwie Köln miało lepszy fragment, ale zamiast wyrównania straciło drugiego gola. Po akcji El Khannoussa i Maximiliana Mittelstädta na listę strzelców wpisał się Grischa Prömel. Ermedin Demirović po wejściu z ławki szybko podwyższył na 3:0, a samobójcze trafienie Ramona Hendriksa dało gościom jedynie chwilę nadziei. Spotkanie zamknął Vagnoman kapitalnym wolejem z ponad 20 metrów. Według modelu Bundesligi prawdopodobieństwo gola z tej pozycji wynosiło zaledwie cztery procent.
TSG Hoffenheim 2:3 Borussia Dortmund
Gole: Leon Avdullahu 45′, Tim Lemperle 54′ – Serhou Guirassy 61′, Fábio Silva 66′, Albian Hajdari 86′ (sam.)
Przez godzinę Borussia Dortmund wyglądała jak zespół, który zmierza po pierwszą porażkę sezonu. Hoffenheim stworzyło lepsze sytuacje w pierwszej połowie, a tuż przed przerwą kapitalnym uderzeniem prowadzenie gospodarzom dał Leon Avdullahu. Dziewięć minut po wznowieniu gry Tim Lemperle podwyższył na 2:0 i sytuacja BVB zrobiła się naprawdę trudna. Wtedy do gry na dobre wszedł Serhou Guirassy. Najpierw wykorzystał podanie Waldemara Antona i zdobył bramkę kontaktową, a pięć minut później świetnie utrzymał piłkę i obsłużył Fábio Silvę. Borussia potrzebowała więc zaledwie pięciu minut, żeby przejść z 0:2 na 2:2. Zwycięstwo dała jej akcja debiutującego w Bundeslidze Ethana Nwaneriego – Anglik przedarł się lewą stroną, zagrał wzdłuż bramki, a Albian Hajdari skierował piłkę do własnej siatki. Guirassy zakończył mecz z golem, asystą i nagrodą dla najlepszego zawodnika spotkania.
Bayer Leverkusen 4:0 Union Berlin
Gole: Ezequiel Fernández 1′, Facundo Medina 28′, Patrik Schick 48′, Ibrahim Maza 66′
Po sensacyjnej porażce w Elversbergu Bayer potrzebował mocnej odpowiedzi i dostał ją praktycznie natychmiast. Ezequiel Fernández zdobył bramkę już w pierwszej minucie, wykorzystując podanie Miguela Gutiérreza. Był to zarazem najszybciej stracony gol Unionu w jego historii występów w Bundeslidze. Gutiérrez jeszcze przed przerwą dorzucił drugą asystę, dośrodkowując przy trafieniu Facundo Mediny. Patrik Schick wcześniej obił poprzeczkę, ale dopiął swego tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Wynik ustalił Ibrahim Maza, który zdobył czwartą bramkę i został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. Union przez cały mecz nie oddał celnego strzału, a Leverkusen po falstarcie w pierwszej kolejce pokazało zdecydowanie lepszą twarz.
Borussia Mönchengladbach 3:4 SV Elversberg
Gole: Hugo Bolin 11′, 44′, Joe Scally 56′ – David Mokwa 29′, Maurice Krattenmacher 66′, Felix Keidel 80′, Maurice Krattenmacher 90+3′
Jeżeli zwycięstwo nad Bayerem Leverkusen można było potraktować jako jednorazową sensację, Elversberg w drugiej kolejce dołożył jeszcze bardziej zwariowany występ. Gladbach prowadziło po pierwszym golu Hugo Bolina, David Mokwa wyrównał, ale jeszcze przed przerwą Szwed trafił po raz drugi. Po zmianie stron Joe Scally wykorzystał współpracę z Franckiem Honoratem i gospodarze mieli już dwie bramki przewagi. Elversberg nie zamierzał jednak odpuszczać. Wprowadzony z ławki Maurice Krattenmacher najpierw trafił głową w poprzeczkę, po czym dobił własne uderzenie. W 80. minucie Felix Keidel kapitalnym rzutem wolnym z około 25 metrów wyrównał na 3:3. W doliczonym czasie Noel Futkeu znalazł Krattenmachera przed polem karnym, a 22-latek spokojnym strzałem zapewnił beniaminkowi drugie zwycięstwo z rzędu. Co ciekawe, trener Elversbergu Vincent Wagner oglądał cały powrót swojego zespołu z trybun po tym, jak jeszcze przed przerwą otrzymał dwie żółte kartki.
Werder Brema 3:1 RB Lipsk
Gole: Eren Dinkçi 4′, Niclas Füllkrug 68′, Marco Grüll 80′ – Ridle Baku 90+5′
Werder po 1:4 z Freiburgiem potrzebował reakcji i dostał ją już w czwartej minucie. Chuki świetnym podaniem uruchomił Erena Dinkçiego, a wychowanek Werderu zdobył pierwszą w karierze bramkę na Weserstadion. Lipsk miał więcej piłki, ale przez długi czas nie potrafił zamienić przewagi w konkretne sytuacje. Po zmianie stron gospodarze byli jeszcze groźniejsi. Marco Grüll dośrodkował z rzutu rożnego, a kompletnie niepilnowany Niclas Füllkrug głową podwyższył na 2:0. Dla 33-latka był to pierwszy ligowy gol na Weserstadion po powrocie do klubu. Grüll później sam wpisał się na listę strzelców, a Ridle Baku odpowiedział dopiero głęboko w doliczonym czasie. Werder przerwał przy okazji serię 13 kolejnych spotkań bez zwycięstwa nad Lipskiem we wszystkich rozgrywkach.
SC Paderborn 0:1 SC Freiburg
Gol: Maximilian Eggestein 26′
Najmniej bramek padło w Paderborn, gdzie beniaminek rozgrywał pierwszy domowy mecz Bundesligi od sześciu lat. Freiburg od początku stwarzał nieco groźniejsze sytuacje, a kilka razy musiał interweniować Nahuel Noll. Bramkarz gospodarzy zatrzymywał Igora Matanovicia, ale w 26. minucie nie poradził sobie z dobitką Maximiliana Eggesteina. Po zmianie stron Paderborn przejęło inicjatywę i przez długie fragmenty naciskało na rywala. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Marvin Pieringer, którego powstrzymał Mio Backhaus. Gospodarze próbowali do końca, jednak Freiburg obronił skromne prowadzenie. Zespół Juliana Schustera po dwóch kolejkach ma komplet sześciu punktów i tylko jedną straconą bramkę.
Schalke 04 0:0 Bayern Monachium
Jedna z największych niespodzianek weekendu wydarzyła się w Gelsenkirchen. Bayern przyjechał na teren beniaminka po efektownym 5:1 ze Stuttgartem, ale Vincent Kompany zdecydował się rozpocząć spotkanie między innymi bez Harry’ego Kane’a oraz Michaela Olise. Bawarczycy mieli wyraźną przewagę, jednak w bramce Schalke znakomicie spisywał się Loris Karius. Po przerwie na boisku pojawili się Kane, Olise i Jamal Musiala, ale wynik się nie zmienił. Szczególnie efektowna była interwencja Kariusa po potężnym uderzeniu Kane’a z dystansu. Golkiper Schalke zasłużenie otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu. Bayern został zatrzymany po długiej serii spotkań ze zdobytą bramką, natomiast dla Schalke był to pierwszy ligowy punkt po powrocie do niemieckiej elity.
Hamburger SV 0:5 Mainz
Gole: Sheraldo Becker 19′, Phillipp Mwene 41′, Phillip Tietz 49′, 83′, Ransford-Yeboah Königsdörffer 90+1′
Przed tym spotkaniem oba zespoły czekały jeszcze na pierwszą bramkę sezonu, ale po meczu problem ten dotyczył już wyłącznie HSV. Mainz objęło prowadzenie w 19. minucie, kiedy Kaishu Sano uruchomił Sheraldo Beckera. Szybki napastnik przed przerwą dołożył asystę przy trafieniu Phillippa Mwene.
Tuż po zmianie stron Becker zaliczył kolejne ostatnie podanie, tym razem przy pierwszym golu Phillipa Tietza. Napastnik trafił ponownie w 83. minucie, a w doliczonym czasie rozmiary katastrofy Hamburga zwiększył jego były zawodnik Ransford-Yeboah Königsdörffer. Tietz został wybrany piłkarzem meczu, ale równie mocno zapracował na pochwały Becker, który zakończył zawody z golem i dwiema asystami. Mainz wyrównało przy okazji swoje najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Bundesligi. HSV po dwóch kolejkach nadal nie ma punktu ani zdobytej bramki, a straciło już siedem.
Eintracht Frankfurt 1:4 FC Augsburg
Gole: Jonathan Burkardt 6′ – Arijon Ibrahimović 46′, Robin Fellhauer 47′, Alexis Claude-Maurice 65′, Fabian Rieder 89′
Do przerwy nic nie wskazywało na to, że Augsburg zakończy weekend jako lider Bundesligi. Eintracht rozpoczął znakomicie, a już w szóstej minucie Younes Ebnoutalib dośrodkował do Jonathana Burkardta, który głową otworzył wynik. Frankfurt miał kolejne sytuacje, ale bardzo dobrze bronił Finn Dahmen.
Obraz meczu zmienił się natychmiast po przerwie. Debiutujący w Augsburgu Arijon Ibrahimović wykorzystał dośrodkowanie Mariusa Wolfa i wyrównał w 46. minucie. Zaledwie minutę później jego strzał odbił bramkarz Eintrachtu, a Robin Fellhauer wykorzystał dobitkę. Alexis Claude-Maurice kapitalnym uderzeniem z około 18 metrów zdobył trzecią bramkę, a wynik ustalił Fabian Rieder bezpośrednio z rzutu wolnego. Ibrahimović został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, natomiast Augsburg po dwóch kolejkach ma komplet sześciu punktów i bilans bramkowy 7:1.
Piłkarz kolejki: Maurice Krattenmacher
Kandydatów było co najmniej kilku. Loris Karius zatrzymał Bayern, Serhou Guirassy zdobył bramkę i zaliczył asystę przy powrocie Dortmundu, Phillip Tietz dwukrotnie trafił w Hamburgu, a Arijon Ibrahimović świetnie zadebiutował w Augsburgu. Wybór pada jednak na Maurice’a Krattenmachera. Pomocnik Elversbergu rozpoczął mecz z Gladbach na ławce, a pojawił się na boisku przy stanie 1:3. Niedługo później zdobył bramkę kontaktową, najpierw trafiając w poprzeczkę, a następnie wykorzystując dobitkę.
Po trafieniu Felixa Keidela na 3:3 Elversberg nadal szukał zwycięstwa. W doliczonym czasie Noel Futkeu znalazł Krattenmachera przed polem karnym, a ten spokojnym uderzeniem zdobył swoją drugą bramkę i zapewnił beniaminkowi zwycięstwo 4:3. Dwa gole po wejściu z ławki, odrobienie straty 1:3 oraz drugie zwycięstwo Elversbergu w drugim meczu w historii klubu na poziomie Bundesligi. Trudno znaleźć zawodnika, który w tej kolejce mocniej wpłynął na losy swojego spotkania.



