1. kolejka Bundesligi: historyczny Elversberg, dwa hat-tricki i pięć goli Bayernu

Bundesliga wróciła i już pierwsza kolejka przyniosła kilka zaskakujących wyników. Bayern Monachium zaczął obronę mistrzostwa od pięciu goli strzelonych VfB Stuttgart, Borussia Dortmund również zgarnęła komplet punktów, ale znacznie więcej mówi się o tym, co wydarzyło się w Elversbergu. Debiutant pokonał Bayer Leverkusen 3:2, prowadząc po dziewięciu minutach już 2:0, a na początku drugiej połowy nawet 3:0. W Berlinie trzy gole Younesa Ebnoutaliba nie wystarczyły Eintrachtowi Frankfurt do zwycięstwa, ponieważ Union odrobił dwubramkową stratę i wyrównał w doliczonym czasie.

Trzy gole zdobył również Yuito Suzuki, który poprowadził Freiburg do efektownego zwycięstwa nad Werderem Brema. Świetne wejście do Bundesligi zaliczył wypożyczony do Köln Thijs Dallinga, strzelając dwa gole po wejściu z ławki, natomiast RB Lipsk bez większych problemów rozprawił się z Borussią Mönchengladbach. Jedyny bezbramkowy remis padł w Moguncji, gdzie Paderborn zdobył pierwszy punkt po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Bayern Monachium 5:1 VfB Stuttgart

Gole: Dayot Upamecano 21′, Michael Olise 55′, Josha Vagnoman 58′ (sam.), Aleksandar Pavlović 82′, Luis Díaz 90+2′ – Josha Vagnoman 52′

Bayern rozpoczął obronę mistrzostwa od wysokiego zwycięstwa, chociaż przez sporą część spotkania Stuttgart potrafił sprawić gospodarzom problemy. Goście mogli objąć prowadzenie, gdy po zgraniu Grischy Prömela z bliska uderzał Tiago Tomás, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po drugiej stronie Michael Olise trafił w słupek z rzutu wolnego, a wynik w 21. minucie otworzył Dayot Upamecano po rzucie rożnym Joshuy Kimmicha. Bayern miał kolejne okazje jeszcze przed przerwą, jednak Fabian Bredlow między innymi zatrzymał Luisa Díaza w sytuacji sam na sam. Stuttgart wyrównał siedem minut po rozpoczęciu drugiej połowy, gdy Josha Vagnoman wykorzystał wcześniejszą interwencję Manuela Neuera po strzale Jeffa Chabota. Radość gości trwała jednak zaledwie trzy minuty, ponieważ Kimmich uruchomił Olise, a Francuz spokojnie przywrócił Bayernowi prowadzenie. Niedługo później Vagnoman skierował do własnej bramki dośrodkowanie Alphonso Daviesa i od tego momentu mecz był już wyraźnie pod kontrolą mistrzów Niemiec. Świetnie zadebiutował Ismael Saibari, który wszedł w 61. minucie i zdążył zaliczyć dwie asysty przy golach Aleksandara Pavlovicia oraz Luisa Díaza.

RB Lipsk 3:0 Borussia Mönchengladbach

Gole: Ridle Baku 26′, Antonio Nusa 49′, Rocco Reitz 66′

Martín Demichelis wygrał swój pierwszy mecz w Bundeslidze w roli trenera RB Lipsk i trudno znaleźć wiele elementów, z których mógłby po tym spotkaniu nie być zadowolony. Gladbach rozpoczął przyzwoicie, ale wraz z upływem czasu gospodarze coraz mocniej przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 26. minucie Ridle Baku rozegrał akcję z Tidiamem Gomisem i zdobył swoją 25. bramkę w Bundeslidze. Jeszcze przed przerwą blisko podwyższenia prowadzenia był Willi Orbán, którego strzał głową zatrzymał się na poprzeczce. Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej części kapitalnie przymierzył Antonio Nusa, uderzając z około 17 metrów w górny róg bramki Moritza Nicolasa. Ważnym wydarzeniem był również powrót Christophera Nkunku, który pojawił się z ławki i w swoim drugim debiucie dla Lipska szybko zaliczył asystę. Francuz podał do Rocco Reitza, a były zawodnik i kapitan Gladbach ustalił wynik na 3:0 przeciwko swojemu byłemu klubowi. Przewagę gospodarzy dobrze pokazują liczby – RB zakończył spotkanie z wynikiem xG 3,96, podczas gdy Borussia uzbierała 1,02.

Mainz 0:0 SC Paderborn

Paderborn po kilkuletniej przerwie wrócił do Bundesligi i od razu zdobył pierwszy punkt, wywożąc bezbramkowy remis z Moguncji. Dla wielu zawodników beniaminka był to wyjątkowy dzień, ponieważ aż dziewięciu piłkarzy Paderborn zaliczyło swoje debiuty na poziomie Bundesligi. Mainz stworzyło sobie więcej okazji, a szczególnie blisko trafienia było w pierwszej połowie, kiedy Phillip Tietz po rzucie rożnym Nadima Amiriego uderzył głową w poprzeczkę. Wcześniej niewiele pomylił się sam Amiri, natomiast po stronie gości aktywny na prawym skrzydle był Laurin Curda. Po przerwie coraz ważniejszą postacią spotkania stawał się Nahuel Noll, który tego dnia również debiutował w niemieckiej ekstraklasie. Bramkarz Paderborn najpierw zatrzymał Phillippa Mwene, a następnie efektownie przeniósł nad poprzeczką groźne uderzenie Dominika Kohra. Mainz naciskało również w końcówce, lecz Tietz nie wykorzystał kolejnej dobrej okazji po dośrodkowaniu Silvana Widmera. Noll został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, a dla beniaminka punkt zdobyty na wyjeździe był całkiem udanym początkiem powrotu do Bundesligi.

Union Berlin 3:3 Eintracht Frankfurt

Gole: Emmanuel Latte Lath 3′, Leopold Querfeld 79′, Tim Skarke 90+2′ – Younes Ebnoutalib 10′, 11′, 67′

Union potrzebował zaledwie trzech minut, aby objąć prowadzenie, gdy Emmanuel Latte Lath wykorzystał dośrodkowanie Josipa Juranovicia i zdobył bramkę w swoim pierwszym meczu Bundesligi. Odpowiedź Eintrachtu była błyskawiczna, ponieważ w 10. minucie Younes Ebnoutalib dopadł do piłki po rzucie rożnym i doprowadził do wyrównania. Zaledwie 51 sekund później napastnik wykorzystał złe podanie Leopolda Querfelda i Frankfurt z wyniku 0:1 wyszedł na prowadzenie. Ebnoutalib dokończył swoje dzieło w 67. minucie, mocnym strzałem zdobywając trzecią bramkę. Był to pierwszy hat-trick zawodnika Eintrachtu w Bundeslidze od października 2018 roku, kiedy aż pięć razy przeciwko Fortunie Düsseldorf trafił Luka Jović. Przy wyniku 1:3 wydawało się, że zespół Adiego Hüttera spokojnie dowiezie zwycięstwo, ale w 79. minucie Querfeld odkupił wcześniejszy błąd i zdobył kontaktową bramkę. Union rzucił się do ataku i w drugiej minucie doliczonego czasu Tim Skarke efektownym uderzeniem piętą doprowadził do remisu. Ebnoutalib zakończył więc pierwszy ligowy mecz sezonu z hat-trickiem i nagrodą dla najlepszego zawodnika spotkania, ale Eintracht wypuścił z rąk prowadzenie 3:1.

1. FC Köln 3:2 TSG Hoffenheim

Gole: Said El Mala 51′, Thijs Dallinga 72′, 82′ – Adam Daghim 27′, Ozan Kabak 67′

Köln dwukrotnie przegrywało z Hoffenheim, ale ostatecznie to gospodarze dopisali sobie trzy punkty po jednym z najbardziej efektownych powrotów pierwszej kolejki. Wynik otworzył Adam Daghim, który w 27. minucie wykorzystał podanie Bambasé Conté i trafił płaskim strzałem zza pola karnego. Jeszcze przed przerwą wyrównać mógł Said El Mala, lecz w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Oliver Baumann. Skrzydłowy Köln dopiął swego w 51. minucie, kiedy wszedł z piłką w pole karne i przy pomocy rykoszetu zdobył pierwszą bramkę gospodarzy. Hoffenheim otrzymał znakomitą szansę na szybkie odzyskanie prowadzenia, ale Marvin Schwäbe obronił rzut karny wykonywany przez Maxa Moerstedta. W 67. minucie goście i tak ponownie wyszli na prowadzenie za sprawą Ozana Kabaka, który wykorzystał dośrodkowanie Vladimíra Coufala z rzutu rożnego. René Wagner wcześniej wprowadził na boisko Thijsa Dallingę i był to ruch, który całkowicie zmienił spotkanie – Holender wyrównał siedem minut po wejściu. W 82. minucie wypożyczony z Bologni napastnik dopadł do luźnej piłki w polu karnym, strzelił drugiego gola i w swoim debiucie w Bundeslidze zamienił wynik 1:2 na zwycięstwo Köln 3:2.

SV Elversberg 3:2 Bayer Leverkusen

Gole: Lukas Petkov 8′, Cole Campbell 9′, David Mokwa 46′ – Patrik Schick 77′, Christian Kofane 90+1′

Trudno znaleźć lepszy sposób na rozegranie pierwszego meczu w historii Bundesligi niż to, co zrobił Elversberg przeciwko Bayerowi Leverkusen. Lukas Petkov trafił w ósmej minucie po akcji Davida Mokwy i Francisa Onyeki, a niespełna minutę później fatalne podanie Edmonda Tapsoby wykorzystał Cole Campbell. Elversberg potrzebował więc zaledwie dziewięciu minut, aby zdobyć pierwsze dwie bramki w Bundeslidze, bijąc rekord VfB Leipzig z 1993 roku, który potrzebował na to 17 minut. Co więcej, gospodarze wystawili w podstawowej jedenastce siedmiu zawodników, którzy nigdy wcześniej nie zagrali na tym poziomie. Bayer próbował odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, a najbliżej gola był Aleix García, którego uderzenie z rzutu wolnego po rykoszecie zatrzymało się na poprzeczce. Zaledwie kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej części Petkov dośrodkował do Mokwy, a ten podwyższył prowadzenie beniaminka na sensacyjne 3:0. Leverkusen obudziło się dopiero w końcówce – Patrik Schick zdobył kontaktową bramkę w 77. minucie, a po strzale Victora Boniface’a w poprzeczkę Christian Kofane trafił na 3:2. Nicolas Kristof zatrzymał jednak jeszcze Jonasa Hofmanna i Elversberg został pierwszym klubem od Ingolstadt w 2015 roku, który wygrał swój premierowy mecz w historii Bundesligi.

Borussia Dortmund 2:0 Hamburger SV

Gole: Serhou Guirassy 9′, Giannis Konstantelias 45+1′

Borussia Dortmund pierwszą ligową wygraną załatwiła sobie właściwie jeszcze przed zejściem do szatni, choć po przerwie HSV potrafił postawić gospodarzom trudniejsze warunki. Już w dziewiątej minucie Konstantinos Karetsas wymienił podania z Serhou Guirassym, a napastnik BVB przedarł się w pole karne i otworzył wynik. Dortmund długo spychał beniaminka do defensywy, stwarzając kolejne okazje między innymi za sprawą Felixa Nmechy i Maximiliana Beiera. Drugiego gola gospodarze zdobyli w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdy Beier uruchomił Giannisa Konstanteliasa, a jego uderzenie po rykoszecie od Sebastiaana Bornauwa wpadło do bramki. Hamburg po zmianie stron zaczął grać odważniej i w 67. minucie Patson Daka trafił w słupek. Dortmund sam utrudnił sobie końcówkę, ponieważ Samuele Inácio wszedł na murawę w 74. minucie, a zaledwie trzy minuty później obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. HSV próbował wykorzystać przewagę liczebną, jednak Gregor Kobel nie dał się pokonać i BVB zachowało czyste konto. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Karetsas, który zaliczył asystę przy pierwszej bramce i oddał sześć strzałów – najwięcej spośród wszystkich zawodników na boisku.

SC Freiburg 4:1 Werder Brema

Gole: Yuito Suzuki 29′, 48′, 55′, Igor Matanović 45′ – Dariusz Stalmach 76′

Freiburg kilka dni po awansie do fazy ligowej Ligi Konferencji rozpoczął sezon Bundesligi od kolejnego wysokiego zwycięstwa, a Werder nie znalazł sposobu przede wszystkim na Yuito Suzukiego. Początek nie zapowiadał jeszcze jednostronnego spotkania, bo swoich szans szukali między innymi Marco Grüll oraz Amos Pieper. W 29. minucie Niklas Beste dośrodkował jednak z rzutu rożnego, a pozostawiony bez opieki Suzuki głową otworzył wynik. Jeszcze przed przerwą Igor Matanović przyjął podanie Matthiasa Gintera, obrócił się przed polem karnym i mocnym strzałem podwyższył na 2:0. Po zmianie stron Freiburg potrzebował zaledwie trzech minut na trzecią bramkę – Derry Scherhant urwał się lewą stroną i wyłożył piłkę Suzukiemu. W 55. minucie Matanović zrezygnował z próby zdobycia własnego drugiego gola, podał do lepiej ustawionego Japończyka, a ten z bliska skompletował hat-tricka. Honorowego gola dla Werderu zdobył w 76. minucie Dariusz Stalmach, wykorzystując dośrodkowanie Marco Grülla z rzutu rożnego. Freiburg wygrał jednak całkowicie zasłużenie, a Suzuki po raz pierwszy w karierze zdobył w jednym meczu Bundesligi nie tylko trzy, ale nawet dwa gole.

FC Augsburg 3:0 Schalke 04

Gole: Michael Gregoritsch 18′, Anton Kade 80′, Rodrigo Ribeiro 90+2′

Schalke wróciło do Bundesligi po trzech sezonach spędzonych na zapleczu, ale pierwszy mecz po awansie zakończyło wyraźną porażką w Augsburgu. Początek w wykonaniu gości wcale nie wyglądał źle – Moussa Sylla minął Finna Dahmena, jednak jego strzał z linii bramkowej wybił Chrislain Matsima, a chwilę później bramkarz gospodarzy zatrzymał uderzenie Rona Schallenberga. Augsburg odpowiedział w 18. minucie, gdy Anton Kade wygrał pojedynek na prawej stronie i wyłożył piłkę Michaelowi Gregoritschowi, któremu pozostało dopełnić formalności z kilku metrów. Kluczowy dla dalszego przebiegu spotkania okazał się moment z 62. minuty. Schallenberg sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Gregoritscha i zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę, przez co Schalke musiało kończyć mecz w dziesiątkę. Goście długo utrzymywali jeszcze jednobramkową stratę, ale w 80. minucie Fabian Rieder przejął piłkę i uruchomił Kade, który mocnym uderzeniem przy słupku podwyższył na 2:0. W doliczonym czasie wynik ustalił Rodrigo Ribeiro po podaniu debiutującego w Bundeslidze Youngwoo Seola. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Kade, który zakończył mecz z golem i asystą, oddał pięć strzałów i był najszybszym piłkarzem Augsburga, osiągając 33,92 km/h. Osobną historię napisał Edin Džeko – 40-letni Bośniak pojawił się na murawie w 76. minucie, dokładnie 5734 dni po swoim poprzednim występie w Bundeslidze. Został tym samym ósmym najstarszym piłkarzem oraz czwartym najstarszym zawodnikiem z pola, który wystąpił w historii tych rozgrywek. Schalke na pierwsze punkty po powrocie do elity musi więc jeszcze poczekać, natomiast Augsburg rozpoczął sezon od przekonującego 3:0.

Piłkarz kolejki: Yuito Suzuki

Konkurencja jest duża, bo Younes Ebnoutalib również zdobył hat-tricka, a Thijs Dallinga potrzebował zaledwie 17 minut, aby dwoma golami odwrócić mecz Köln z Hoffenheim. Wybór pada jednak na Yuito Suzukiego, ponieważ trzy bramki Japończyka bezpośrednio przełożyły się na wysokie zwycięstwo Freiburga. 24-latek trafiał na 1:0, 3:0 i 4:0, zamykając spotkanie już na początku drugiej połowy.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img