Wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości Adam Buksa może zmienić klub. Według informacji podanych przez Piotra Koźmińskiego z portalu Goal.pl polski napastnik może trafić na półwysep Iberyjski. Trop prowadzi na zaplecze hiszpańskiej elity.
Szybki awans i nowe wyzwanie?
Adam Buksa opuścił Polskę na początku 2020 roku. Polak postanowił przenieść się z Pogoni Szczecin do New England Revolution za ponad cztery miliony euro. Następnie dwa miliony euro więcej postanowiło zapłacić za niego RC Lens. Zawodnik ma także na koncie pobyty w Antalyasporze oraz FC Midtjylland, a w poprzednim roku dołączył do włoskiego Udinese Calcio prowadzonego przez dobrze znanego w Polsce Kostę Runjaica.
W poprzednim sezonie napastnik rozegrał pod skrzydłami byłego trenera Pogoni oraz Legii Warszawa 25 meczów w Serie A, strzelając trzy gole, borykając się w trakcie sezonu z problemami z łydką. W nowych rozgrywkach jak na razie wszedł na murawę z ławki rezerwowych w potyczce w ramach Pucharu Włoch. Jednak jak ustalił Piotr Koźmiński, polski snajper może zmienić klub. Zainteresowana usługami Buksy ma być Mallorka. Miałby zagrać zatem na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Dodać trzeba, że Udinese chce Bukse zatrzymać. Natomiast piłkarz szuka jak najwięcej szans do gry, również ze względu na kadrę. Dlatego włoski klub poszedł mu na rękę i postanowił nie utrudniać sprawy.
Do Mallorki Buksa miałby trafić na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu z opcją wykupu. W najbliższych dniach Polak ma się udać do Hiszpanii na testy medyczne, po których powinien podpisać kontrakt. Byłby to na tyle ciekawy ruch dla Buksy, który pokazałby jego chęć powrotu do kadry i pokazania, że jego czas jeszcze się nie skończył. Mallorca to obecnie bardzo dobry klub jak na standardy drugiej ligi hiszpańskiej. Ich spadek może nie tyle był przypadkowy, ile niekoniecznie musiał się zdarzyć. Wydaje się, że ich powrót po rocznej przerwie jest mocno prawdopodobny. Buksa może zatem pokazać się z dobrej strony. Hiszpanie następnie kupiliby Polaka, a ten zagrałby w LaLidze. Wszystko brzmi sensownie, a tym bardziej, gdy Polak sam chce takiego ruchu w poszukiwaniu większej szansy na granie.



