Kompletnie nieudane tegoroczne mistrzostwa świata sprawiły, że z pracą w czeskiej federacji pożegnał się Miroslav Koubek. U naszych południowych sąsiadów długo szukano odpowiedniego następcy, aż w końcu się znalazł. Trop zaprowadził do Hiszpanii.
Pierwsza taka sytuacja w historii federacji
Mundial delikatnie mówiąc nie poszedł po myśli Czechów. Zakończyli oni bowiem w nim udział na fazie grupowej, nie wygrywając w niej ani jednego meczu. Nasi sąsiedzi przegrali z Koreą Południową (1:2) i Meksykiem (0:3) oraz zremisowali z RPA (1:1).
Dlatego nic w tym dziwnego, że zaraz po turnieju pracę stracił 74-letni Miroslav Koubek. Co ciekawe, prowadził on kadrę zaledwie w siedmiu spotkaniach, notując cztery zwycięstwa, jeden remis i dwie porażki.
Czeska federacja długo nie mogła znaleźć odpowiednio nowego selekcjonera. Od kilku dni poszukiwania się nasiliły, aż w końcu piątkowe popołudnie się udało ogłosić nazwisko. Został nim Hiszpan Santi Denia. Stał się tym samym pierwszym w historii selekcjonerem z zagranicy, który poprowadzi czeską kadrę.
Denia nie jest przypadkowym wyborem, a pracę w roli selekcjonera zna znakomicie. Przez 15 lat odpowiadał za wyniki młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii. W tym czasie prowadził drużyny od U16 do U21. Dodać trzeba, że w najstarszym roczniku pełnił rolę asystenta Luisa de la Fuente. Dodatkowo w 2024 roku Denia zdobył złoty medal olimpijski podczas igrzysk w Paryżu.
Zatem Czesi wychodzą po raz pierwszy w historii ze swojej bańki i próbują nowego sposobu na granie. Hiszpańska myśl szkoleniowa w ostatnim czasie ma się bardzo dobrze, dlatego taki wybór nie tyle jest zaskakujący, co ciekawy. Federacja postanowiła bardzo zaryzykować i skończyć z powierzaniem pracy zaledwie tylko i wyłącznie „swoim”. Czas na coś nowego, a przede wszystkim innego. Denia ma w tym pomóc, a papiery na to małe. Doświadczenie i wyniki robią swoje. Zobaczymy czy Czesi z marszu staną się lepszą drużyną, lecz na pewno będzie to ciekawa historia do śledzenia.



