Fantastyczna inauguracja w Łodzi! Widzew i Motor dały popis

Chyba byliśmy świadkami meczu kolejki. Widzew Łódź i Motor Lublin stworzyły świetne do oglądania spotkanie, w którym wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Trudno jeszcze powiedzieć, na co stać te zespoły w obecnym sezonie. Zarówno jedni, jak i drudzy mieli swoje momenty. Jeśli te dobre chwile okażą się ich prawdziwymi twarzami, to mogą mocno namieszać w stawce.

Choć w teorii mierzyły się drużyny trenerów znanych ze skupiania się przede wszystkim na właściwej organizacji gry, oglądaliśmy całkiem ciekawe widowisko. Na pewno umożliwiły to bramki, które wpływały na obraz gry. No bo gdy już opadł dym oprawy, przez którą już na początku spotkanie musiało zostać przerwane, Motor stosunkowo szybko objął prowadzenie po bramce samobóczej Sebastiana Bergiera (świetna centra Ivo Rodriguesa). Skutek? Od tej pory wyraźnie nastawił się na granie bez piłki. Prezentował się w tym nieźle. Doskakiwał we właściwych momentach i zmuszał rywala do męczenia się w ataku pozycyjnym.

Natomiast taki styl gry wiąże się z ryzykiem. Kontrola szybko może przerodzić się w chaos. Tak się właśnie stało. Jeden błąd Fabio Ronaldo, który chciał wejść w pojedynek biegowy pod polem karnym, strata i Widzew ukłuł. Fran Alvarez miękkim podaniem obsłużył Angela Baenę, a ten przytomnie zagrał na dalszy słupek. Tam dośrodkowanie zamknął Mariusz Fornalczyk. Gospodarzy wyrównanie napędziło. Wkrótce górne podanie strzelca wyrównującego gola do Emila Kornviga prawie zagroziło Lublinianom, ale na jego drodze stanął Mateusz Łęgowski. Sęk w tym, że debiutant dotknął piłki ręką. Po weryfikacji VAR sędzia podyktował jedenastkę wykorzystaną przez Bergiera.

Więc od 30. minuty obraz gry ponownie się zmienił. Teraz to przyjezdni musieli się otworzyć, szukając wyrównania. Mogli odpowiedzieć już po minucie od karnego, bo po ładnej akcji zespołowej Mbaye Ndiaye przeniósł piłkę nad poprzeczką. Potem jednak Łodzianie skutecznie się ustawiali i zamykali przestrzenie w środku pola, przez co Motorowcy raczej szukali zagrań z pominięciem drugiej linii. Im coraz bardziej zbliżała się przerwa, tym goście zyskiwali więcej swobody. Obiecująco pchali akcje bocznymi sektorami, ale efektu w postaci bramki na 2:2 nie było.

Widzew przyciśnięty po przerwie

Po powrocie na boisko Motor nie zamierzał odpuszczać. Doskoczył do gardła przeciwnika, w rezultacie Ndiaye miał dwie szanse na pokonanie Bartłomieja Drągowskiego. Raz trafił w niego, a raz został zablokowany przez rywala (choć lekki strzał i tak był niecelny). Za trzecim razem skrzydłowy już się nie pomylił. Ułożył sobie piłkę na lewej nodze, by od słupka trafić na 2:2. Gospodarze w kolejnych minutach nie wiedzieli co się dzieje. Rywalizacja kompletnie uciekła spod ich panowania. Istnieli tylko Lublinianie, których ofensywną grą inteligentnie dyrygował Rodrigues.

Ale żeby widzom szybko się nie znudziło, po 60. minucie wajcha przesunięta została w drugą stronę. Zespół z Łodzi przebudził się w dobrym stylu. Zaczęło się od sytuacji, kiedy Bartosza Bereszyńskiego nabito w rękę w polu karnym, lecz mowy o jedenastce nie było. Potem poszła ciekawa kontra, wieńczona zablokowanym uderzeniem Kornviga. Fenomenalną okazję miał Bergier, ale w pojedynku jeden na jednego sprytem wykazał się Popa, który ręką zbił piłkę. Napastnik chciał jeszcze dobijać, ale miejsca na to nie znalazł.

Inicjatywa już nie wypadała z rąk Widzewiaków, którzy zmuszali gości do pozostawania w średnim czy niskim bloku. Nie przychodziły tylko sytuacje. Najlepszą miał Karol Świderski po główce, ale uderzył on mocno niecelnie. Tymczasem zaskoczyć chciał Thomas Santos, który przejął wysoko piłkę i pokusił się o próbę z dystansu. Strzał wstrząsnął tylko bramką Widzewa, bo prawy obrońca trafił w słupek. W końcówce Łodzianie oblężyli Motor, ale znów brakowało skuteczności. Pluć w brodę pewnie będzie sobie Fornalczyk. Skrzydłowy uderzał z niezłej pozycji, ale trafił w ofiarnie interweniującego Santosa.

Widzew Łódź – Motor Lublin 2:2 (Fornalczyk 20′, Bergier 28′ – Bergier 13′ [sam.], Ndiaye 49′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img