Za nami komplet spotkań fazy grupowej Mistrzostw Świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Pełne 72 mecze pełne walki, nadziei, ale też pomyłek i rozczarowań. Część nacji cieszy się z awansu do kolejnej rundy, a niektóre wracają do domu. Wśród narodowych bohaterów są też zawodnicy, którzy o tym Mundialu woleli by jednak jak najszybciej zapomnieć, lub mieć jeszcze okazję do rehabilitacji po słabych występach. Kogo więc wyróżniliśmy w najgorszej jedenastce minionych zmagań grupowych?
Fernando Muslera (Urugwaj)
Niekwestionowana legenda reprezentacji Urugwaju, która jednak mocno nadszarpnęła swój pomnik. Muslera nie zagrał w żadnym meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata i występy już na samej imprezie pokazały, że jego czas przeminął. Już w meczach z Arabią Saudyjską i Republiką Zielonego Przylądka wprowadzał dużo niepewności w szeregi swojego zespołu. Co mecz, to jakiś błąd, który nie miał prawa się wydarzyć. Niestety, ale Muslera stał się doskonałym przykładem na to, że powoływanie i wysatwianie zawodników „za zasługi” zamiast aktualną formę to droga do nikąd. Pierwszy z kamyczków do ogródka Marcelo Bielsy, ale nie ostatni.
Roger Ibañez (Brazylia)
45 minut z Marokiem w pierwszym meczu i tyle go widzieliśmy podczas meczów grupowych. Wina nie leży jednak w samym zawodniku, a w tym przypadku można mieć pretensje do Carlo Ancelottiego. Włoski selekcjoner reprezentacji Brazylii postanowił wystawić nominalnego środkowego obrońce na boku defensywy i bardzo szybko pożałował tej decyzji. Ibanez grał bardzo ostrożnie, widać było, że nie czuje się pewnie jako prawy obrońca i nie dawał nic drużynie z przodu. Lepiej dla wszystkich, jeśli kolejne minuty zanotuje już na środku defensywy.
Kalidou Koulibaly (Senegal)
3 gole stracone z Francją i tyle samo z Norwegią bardzo mocno utrudniły Senegalowi walkę o wyjście z grupy. W tym przypadku duża odpowiedzialność musi spaść na lidera defensywy, która nie zbierała pozytywnych recenzji. Dodatkowo w meczu z Wikingami samemu Koulibaly’emu przypisuje się dwa błędy prowadzące do straty gola. Na jego szczęście koledzy z ofensywy stanęli na wysokości zadania w meczu z Irakiem i uratowali dla Senegalu dalszy byt na tym turnieju. W meczu z Belgią może mieć ostatnią okazję do rehabilitacji.
Robin Hranac (Czechy)
W jedenastce widnieje Hranac, ale jest to wyróżnienie dla całej defensywy reprezentacji Czech. Sam zawodnik Hoffenheim zagrał na Mundialu komplet minut i na pewno nie będzie dobrze ich wspominał. Czesi dobrze zaczęli turniej zdobywając jako pierwsi gola w pierwszym spotkaniu przeciwko Korei Południowej, ale im dalej w las, tym gorzej to wyglądało. Szkoda było patrzeć, chociaż z naszej perspektywy scenariusz był aż za bardzo widoczny: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. I wszystkie wtopione.
Joško Gvardiol (Chorwacja)
Najbardziej znane nazwisko w defensywie reprezentacji Chorwacji, zawodnik wielkiego Manchesteru City i takie rozczarowanie. W meczu z Anglią może nie popełnił błędu bezpośrednio prowadzącego do straty gola, ale już wtedy do jego dyspozycji można było mieć uwagi. W spotakniu z Ghaną został zmieniony już w przerwie, a na jego pozycję przesunięto wiekowego Ivana Perisicia. Gvardiol w wywiadach przyznawał się do słabszej dyspozycji, ale sama skrucha to było za mało. W spotkaniu z Panamą nie pojawił się na murawie, a na jego pozycji ponownie widzieliśmy 37-letniego Perisicia. Oczekiwano znacznie więcej.
Scott McTominay (Szkocja)
Najlepszy zawodnik Serie A w sezonie 2024/25, wciąż dobry miniony sezon w barwach Napoli, a do tego jeden z fundamentów awansu Szkotów na Mistrzostwa Świata. Na samym turnieju jednak wtopił się w otoczenie i nie pomógł zespołowi. Nie wyróżniał się już na tle Haitańczyków, a w meczu z Marokiem i Brazylią jedynie potwierdził słabszą dyspozycję. Był liderem zespołu podczas eliminacji i na samym Mundialu zwyczajnie go zabrakło. Szkocja wróciła na Mundial po 28 latach, ale z powrotem do domu już długo nie zwlekali.
Ellyes Skhiri (Tunezja)
Wybór Skhiriego to „wyróżnienie” całej reprezentacji Tunezji. Kapitan chyba najgorszego zespołu na tym Mundialu. Orły Kartaginy w 3 meczach stracili łącznie 12 goli, a sam Skhiri zanotował w tym trafienie samobójcze w starciu z Holandią. Drużyna z Afryki wyglądała dramatycznie na boisku, ale nie będziemy się długo nad nimi pastwić ze względu też na to, co działo się poza nim. Zmiany selekcjonerów przed Mistrzostwami, ale też zwolnienie trenera po 1. meczu grupowym. Historia, która gdyby się nie wydarzyła, tak nikt by w nią nie uwierzył. Reprezentacja żałośnie zarządzana w gabinetach, i zwyczajnie słaba piłkarsko, czego symbolem w naszej jedenastce jest jej kapitan.
Fede Valverde (Urugwaj)
Drugi przedstawiciel Urugwaju, tym razem kapitan zespołu. Przed turniejem nikt nie zakładał, że reprezentacja z Ameryki Południowej nie awansuje z grupy z Arabią Saudyjską i Republiką Zielonego Przylądka. Valverde był wyróżniajacą się postacią w spotkaniu z Saudyjczykami, ale zniknął w starciu z debiutantem na Mundialu. Dodatkowo przed meczem z Hiszpanią dochodziły informacje o poważnych rozbieżnościach między wizją trenera, a zawodników, których reprezentował oczywiście Fede w roli kapitana. W meczu z La Furia Roja został zmieniony przed 60. minutą, co można jednak odbierać jako personalne starcie z Marcelo Bielsą. Symbol upadku reprezentacji Urugwaju.
Agustin Canobbio (Urugwaj)
Mój osobisty faworyt do miana najbardziej antypatycznego zawodnika występującego na tych Mistrzostwach Świata. Już od wejścia z Arabią Saudyjską, to czym się wyróżniał, to głównie machanie rękami przy każdej sytuacji. Zapamiętam go jako może i wybieganego i wkładającego serce w grę, ale przy tym mającego duże braki piłkarskie. Jego występ z Hiszpanią był „dobrym” podsumowaniem. Popisał się głównie brutalnością i absolutnym brakiem kontroli nad sobą. Dziwne było jedynie to, że utrzymał się na boisku do 90 minuty i bezpośredniej czerwonej kartki. Zawodnik nie zasługujący na grę na Mundialu i będący dla mnie idealnym przykładem funkcjonowania reprezentacji Urugwaju.
Patrick Schick (Czechy)
Czesi w eliminacjach do Mistrzostw Świata zdobyli 18 goli, z czego 4 były autorstwa Patricka Schicka. Do tego należy doliczyć trafienie w barażu z Irlandią. Sezon w Bayerze Leverkusen zamknął z 22 golami. Na samym Mundialu jak i cała reprezentacja Czech bardzo rozczarował. W meczu z Koreą nie odnajdował się na boisku nie dochodząc do żadnej okazji. W spotkaniu z RPA przy lepszej skuteczności mógł zapewnić drużynie zwycięstwo i znacząco poprawić nastroje wokół kadry. Zamiast tego znowu zaprezentował się bardzo słabo, a w mecz z Meksykiem rozpoczął już na ławce rezerwowych. Po odpadnięciu Czechów ogłosił też zakończenie kariery reprezentacyjnej w wieku 30 lat. Na pewno nie jest to odejście będąc na szczycie, a przecież wciąż mógłby wiele dać od siebie tej reprezentacji.
Salem Al-Dawsari (Arabia Saudyjska)
Saudyjczycy przy całym kontekście inwestowania w piłkę nożną i stałego rozwoju mieli dobrą okazję do powalczenia o wyjście z grupy. Taki scenariusz wydawał się jeszcze bliższy realizacji po remisie z Urugwajem w pierwszym meczu. Ten dobry wynik zamazywał jednak słaby występ drużyny prowadzonej przez Georgiosa Donisa, a Al-Dawsari przodował rozczarowującym zawodnikom. Skrzydłowy Al-Hilal po sezonie z 10 golami i 10 asystami pojechał na Mundial i w 3 meczach oddał 2 strzały i nie zanotował ani jednego kluczowego podania. Jak na zawodnika mającego być liderem ofensywy tak nie sprostał oczekiwaniom. O popisach w defensywie w pojedynkach z Lamine Yamalem już nie wspominając.
Trener: Marcelo Bielsa (Urugwaj)
Skoro mamy jedenastkę zawodników, to trzeba było też wyróżnić selekcjonera, z którym chyba po tym Mundialu nikt nie chciałby współpracować. 3 lata pracy z reprezentacją Urugwaju i żadnych pozytywnych efektów, za to cała masa negatywnych historii. Jeszcze przed Mundialem były głosy mówiące, że część zawodników nie chce z nim współpracować. Podczas turnieju otrzymywaliśmy informacje o kłótniach między zawodnikami a selekcjonerem co do proponowango stylu gry. Do tego przedziwne wybory personalne, tak podczas powołań jak i już na turnieju przy wyjściowych jedenastkach oraz przeprowadzanych zmianach. Bielsa zaprezentował ze swojej strony pełny wachlarz swoich wad, nie wyciągając na wierzch żadnych swoich zalet. Urugwaj nie został upokorzony piłkarsko, ale zrobił to sam poza boiskiem.

