Enea Poznań Open: Facundo Diaz Acosta i Gustavo Heide zagrają o tytuł

Piątkowe popołudnie w Poznaniu wyłoniło finalistów tegorocznego challengera. O tytuł powalczą reprezentanci Ameryki Południowej – Facundo Diaz Acosta i Gustavo Heide. Obaj tenisiści musieli jednak spędzić na korcie sporo czasu i zostawić na nim mnóstwo sił w zaciętych, trzysetowych pojedynkach.

Jako pierwsi na kort centralny wyszli Facundo Diaz Acosta oraz Michele Ribecai. I choć to Argentyńczyk był zdecydowanym faworytem, to grający w turnieju jako kwalifikant 23-letni Włoch postawił mu od początku bardzo trudne warunki. Ofensywna gra Ribecaia sprawiła, że pierwsza partia dość niespodziewanie wpadła na jego konto, a poirytowany przebiegiem zdarzeń Diaz Acosta nie ukrywał na korcie swoich nerwów. Z czasem jednak turniejowa „czwórka” zdołała opanować frustrację, wskoczyła na wyższy poziom i po dwóch godzinach zamknęła spotkanie wynikiem 2:6, 6:1, 6:4.

REKLAMA

Kiedy nie znam rywala, to oglądam nagrania z moim trenerem i przygotowujemy taktykę, ale kiedy wychodzisz na kort, następuje weryfikacja. Na korcie jest inaczej niż na wideo, więc trzeba się też dostosować – przyznał otwarcie Diaz Acosta. – To był niezwykle trudny mecz, jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa. Może nie był to najlepszy początek z mojej strony, ale on zaczął pojedynek, grając bardzo dobrze. Potem znalazłem sposób, by wygrywać jak najwięcej punktów. Finalnie liczy się zwycięstwo. Walczyłem do końca i to przyniosło pozytywny rezultat.

Dla 25-letniego Argentyńczyka będzie to już czwarty challengerowy finał w tym roku. Co ważne, z trzech poprzednich (w Tigre, w Sao Leopoldo i we Francavilla al Mare) schodził jako triumfator. Przed poznaniem swojego finałowego rywala z uśmiechem przyznał, że ma nadzieję, iż jego przeciwnicy spędzą na korcie kilka dobrych godzin. I tak też się stało.

Nerwy Czecha i wielki powrót Brazylijczyka

W drugim piątkowym meczu zeszłoroczny finalista z Poznania, Dalibor Svrcina, zmierzył się z Gustavo Heide. Wydawało się, że to Czech pewnie zmierza po ponowny awans do decydującego starcia w stolicy Wielkopolski. Prowadził 6:2, 5:3 i dzielił go zaledwie jeden gem od wygranej. Wtedy jednak do odrabiania strat rzucił się Brazylijczyk, co kompletnie wyprowadziło Czecha z równowagi.

Svrcina zaczął tracić panowanie nad sobą. W pewnym momencie sfrustrowany wystrzelił piłkę z dużą siłą, za co otrzymał oficjalne ostrzeżenie, a tuż po przegranej końcówce drugiego seta ze złości całkowicie złamał swoją rakietę. Heide w tym czasie zachował chłodną głowę i po niemal trzech godzinach rywalizacji ostatecznie zwyciężył 2:6, 7:5, 6:2.

Wczoraj i dzisiaj grałem bardzo długo. Jestem zmęczony, ale szczęśliwy – powiedział po meczu reprezentant Brazylii, który ma świetną serię i na ostatnie 21 spotkań wygrał aż 17. – Nie przestawałem wierzyć, mój trener też zawsze we mnie wierzy. Grałem piłka po piłce i udało się wyrwać ten pojedynek z rąk rywala.

Sobotni finał będzie dla Brazylijczyka podwójną okazją do rewanżu. Diaz Acosta i Heide grali już ze sobą na początku maja w finale imprezy we Francavilla al Mare, gdzie w trzech setach lepszy okazał się Argentyńczyk. Pokonał on również Brazylijczyka w 2023 roku w Montewideo. Zmęczony, ale rozpędzony 23-latek z Sao Paulo nie ukrywa jednak bojowego nastawienia.

Znamy się bardzo dobrze, na pewno będzie zacięta walka i mam nadzieję, że się zrewanżuję – podsumował Heide.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ