Stało się. Alexander Zverev wreszcie zrzucił z barków gigantyczny ciężar i w wieku 29 lat sięgnął po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Niemiec po ponad czterech godzinach morderczej walki pokonał w finale paryskiego szlema Włocha Flavio Cobolliego 6:1, 4:6, 6:4, 6:7(5), 6:1. Kort Philippe’a Chatrier’a, na którym cztery lata temu przeżył sportowy dramat, dziś stał się areną jego największego triumfu.
Niedzielne starcie dostarczyło kibicom wszystkiego, czego można oczekiwać od wielkiego finału. Zverev wszedł w mecz znakomicie, wygrywając pierwszego seta niezwykle pewnie. Grający w swoim debiutanckim finale wielkoszlemowym 24-letni Włoch szybko jednak opanował nerwy. Zaczął grać odważniej, skutecznie wykorzystywał zagrania kombinacyjne i doprowadził do wyrównania.
Największe emocje przyniosła jednak czwarta partia. Zverev miał szansę zamknąć spotkanie, ale chyba znów dały o sobie znać dawne demony. Cobolli zdołał wyciągnąć tie-breaka ze stanu 1:3 i po kapitalnym forhendzie po linii doprowadził paryską publiczność do euforii. Każdy kibic siedzący na trybunach marzył bowiem o takiej, pięciosetowej batalii.
W piątej partii Niemiec pokazał jednak ogromną dojrzałość. Grał jak natchniony, trafiał pierwszym serwisem ze znakomitą skutecznością, perfekcyjnie bronił break-pointów i po prostu zamęczył Włocha swoją regularnością, co przecież w poprzedniej fazie meczu nie było taką oczywistością.
Kiedy po czterech godzinach i szesnastu minutach gry Cobolli zepsuł ostatnią piłkę przy siatce, Zverev z radości padł na ziemię. Zalał się łzami i ukrył twarz w dłoniach. Zrozumiał, że to koniec wieloletniej pogoni za największym tenisowym marzeniem. W wieku 29 lat po raz pierwszy sięgnął po tytuł Wielkiego Szlema.
HE DID IT 🏆#RolandGarros pic.twitter.com/SFJgCRZon0
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 7, 2026
Wymęczony triumf
Ten triumf to dla niego absolutnie zasłużony moment w karierze. Trzecia rakieta świata miała dotychczas fatalny bilans 0-3 w finałach imprez tej rangi. Zverev przegrywał kolejno w US Open 2020 z Dominiciem Thiemem, (a wtedy był przecież nawet dwie piłki od tytułu) dwa lata temu w Roland Garros z Carlosem Alcarazem (również w pięciu setach) i w Australian Open 2025 z Jannikiem Sinnerem. Przełamał się dopiero za czwartym razem. Co więcej, dokładnie na tym samym korcie w Paryżu w 2022 roku Niemiec doznał makabrycznej kontuzji stawu skokowego.
Podczas ceremonii wręczenia pucharów sam mistrz nie krył ogromnego wzruszenia: – Ten kort jest dla mnie wyjątkowy pod wieloma względami. Przeżyłem tu najlepsze i najgorsze chwile mojego życia. Cztery lata temu leżałem tam, w narożniku, z siedmioma zerwanymi więzadłami i dwiema pękniętymi kośćmi. Dwa lata temu przegrałem tu finał Wielkiego Szlema, ale teraz, w końcu, mamy szczęśliwe zakończenie. Przeszliśmy przez tak wiele: kontuzje, bolesne porażki, złamane serca. Czasami byliśmy przegranymi w tych najważniejszych momentach. Ale na koniec dnia jesteśmy wielkoszlemowymi mistrzami i tylko to się liczy – przyznał Zverev.
Zverev after winning his 1st Slam at Roland Garros
— The Tennis Letter (@TheTennisLetter) June 7, 2026
"We've been through injuries. We've been through heartbreak. We've been through losses. We've been losers at times in the important moments. But at the end of the day, we're Grand Slam Champions now." ❤️ pic.twitter.com/eYpDJ6ZZsE
Wygrana 29-latka to również wielkie wydarzenie dla niemieckiego sportu. To pierwszy męski tytuł wielkoszlemowy dla Niemiec od czasów zwycięstwa Borisa Beckera w Australian Open w 1996 roku. Zverev powiększył tym samym swój imponujący dorobek, dokładając szlema do złota olimpijskiego, dwóch triumfów w ATP Finals i siedmiu w turniejach Masters 1000.
Alexander Zverev finally gets his hands on a Grand Slam trophy! 🏆 pic.twitter.com/mS1UP0GZ8G
— TNT Sports (@tntsports) June 7, 2026
Flavio Cobolli natomiast, mimo porażki, żegna się z Paryżem z podniesioną głową. Włoch rozegrał turniej życia i w poniedziałek oficjalnie zadebiutuje w czołowej dziesiątce rankingu ATP. Po meczu pokazał też niesamowitą klasę, kierując piękne słowa bezpośrednio do zwycięzcy: – Chcę zacząć od ciebie, Alex. Jeśli ktoś pytał mnie, kto zasługuje na ten tytuł, zawsze wskazywałem ciebie. Dzielenie z tobą kortu było dziś zaszczytem. Cieszę się twoim szczęściem, ale jestem też smutny, bo byłem blisko i to czułem. Teraz, gdy spełniłeś już swoje marzenie, pozwól mi wygrać następnym razem – powiedział z uśmiechem Włoch.

