Co za zwrot akcji! Lech Poznań zdecydował się wykupić Luisa Palmę z Celticu. Jeszcze wczoraj wszystko wskazywało na to, że taki scenariusz jest niezbyt realny. Potwierdzały to polskie i zagraniczne źródła. Temat ciągnął się od kilku tygodni. Palma trafił do Poznania latem 2025 roku na wypożyczenie z Celticu, a w umowie znalazła się opcja wykupu. Problemem była kwota. Szkoci trzymali się warunków zapisanych w kontrakcie, Lech próbował negocjować niższą cenę, a w tle pojawiały się informacje o zainteresowaniu innych klubów, m.in. Sevilli.
Ostatecznie przy Bułgarskiej uznano, że warto pójść na całość. Palma był jednym z najważniejszych piłkarzy mistrzowskiego sezonu. W barwach Kolejorza strzelił 12 goli i zanotował 10 asyst. Dawał Lechowi jakość pod bramka rywala i liczby, których po odejściu kilku ofensywnych liderów bardzo brakowało. Zatrzymanie Honduranina to również decyzja strategiczna. Lech w kolejnym sezonie będzie grał w eliminacjach Ligi Mistrzów, a później najpewniej przynajmniej w fazie ligowej jednego z europejskich pucharów. W takiej sytuacji nie można co lato zaczynać układania ofensywy od zera. Zatrzymanie Palmy oznacza, że Niels Frederiksen zachowuje jednego z kluczowych zawodników, który zna już ligę, szatnię i wymagania trenera.
Lech Poznań zatrzymuje swoją gwiazdę
Transfer będzie jednak kosztowny — prawdopodobnie wydatek przekroczy 4 mln euro. Niezależnie od ostatecznej sumy, mówimy o operacji bijącej klubowy rekord Lecha. Dotychczas „Kolejorz” nie funkcjonował na rynku w taki sposób, ale awans do Europy i mistrzostwo Polski zmieniły skalę możliwości. Palma od początku dawał do zrozumienia, że dobrze czuje się w Poznaniu. Jeszcze zimą mówił w szkockich mediach, że chciałby zostać w Lechu na dłużej, choć zaznaczał, że decyzja nie zależy wyłącznie od niego. Teraz wygląda na to, że klub również doszedł do tego samego wniosku – jeśli chce utrzymać poziom, musi zatrzymywać najlepszych, a nie tylko szukać tańszych następców.
Dla Celticu to z kolei szansa na odzyskanie dużej części pieniędzy wydanych na zawodnika. Palma trafił do Glasgow z Arisu za około 3,5 miliona funtów, dobrze zaczął, ale później wypadł z hierarchii i był wypożyczany kolejno do Olympiakosu oraz Lecha. W Poznaniu odbudował pozycję, a Szkoci postawili sprawę jasno — albo wykup na ich warunkach, albo powrót do klubu i szukanie innego rozwiązania.
Lech najwyraźniej uznał, że nie warto przeciągać sprawy. Po kontuzji Alego Gholizadeha i przy konieczności budowania kadry na grę co kilka dni zatrzymanie Palmy staje się ruchem bardzo logicznym. To utrzymanie piłkarza, który już udowodnił, że w Ekstraklasie robi różnicę. Drogo? Owszem, ale jeśli chce się celować w Ligę Mistrzów, nie można oszczędzać za wszelką cenę.

