Aston Villa we wtorkowym spotkaniu pewnie pokonała 3-0 Brighton, jednak nie sam wynik zwraca największą uwagę. Autorami wszystkich trzech bramek dla The Villans były zimowe nabytki – Marcus Rashford, Marco Asensio i Donyell Malen. Nowe twarze na Villa Park znów oczarowały i przypieczętowały pierwszą ligową porażkę Mew od pierwszego lutego. Dzisiaj nikt nie ma już wątpliwości. Monchi ugotował, a Aston Ville można określić zwycięzcą styczniowego okienka transferowego.
Zmiana trendów w Anglii?
Większość największych klubów w Europie z reguły stara się unikać wydawania setek milionów euro w styczniowym okienku transferowym. Najłatwiej wtedy przepłacić i ściągnąć piłkarza, który zwyczajnie nie spełni oczekiwań. W poprzednim sezonie Premier League różnica wydatków między zimą a latem było kolosalna i wyniosła kolejno 134 miliony euro, i 2,8 miliarda euro. Jednak obecna kampania przyniosła pod tym względem duże zmiany. O ile lato obrodziło w podobne wydatki co rok wcześniej, tak zimą angielskie kluby wydały ponad 500 milionów euro.
Za znaczną część z tej kwoty odpowiedzialny jest Manchester City. Obywatele wydali niemal tyle samo, co pozostałe 19 klubów w stawce razem wzięte. Nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę bierność City latem. Po sprzedaży Juliana Alvareza drużyna Guardioli potrzebowała przebudowy, zwyczajnie spóźniła się z nią o pół roku. Omar Marmoush i Nico Gonzalez z miejsca wnieśli dużo jakości, natomiast Abdukodir Khusanov i Vitor Reis są obiecującymi talentami na przyszłość. Mimo tego to nie w Manchesterze najbardziej skorzystali ze styczniowego okienka.
Aston Villa – mistrz dostosowywania się do trudnych realiów
Nie każdy potrafi skutecznie wzmocnić kadrę, mając budżet na transfery wynoszący setki milionów. Jednak The Villans musieli zrobić coś znacznie trudniejszego. Od jakiegoś czasu nad głową klubu z Birmingham wiszą regulacje finansowe, które wymusiły latem sprzedaż Douglasa Luiza czy Moussy Diaby’ego. Zimą trzeba było znaleźć sposób, żeby równocześnie zarobić jak i wzmocnić kadrę. Zadanie, które mogłoby znaleźć się w serii Mission Impossible. Jednak na Villa Park mieli pomysł, jak można tego dokonać.
Sprzedaże Jadena Philogene’a i Diego Carlosa to było za mało. Pozbycie się jednego z ważnych filarów pierwszej jedenastki znów wydawało się nieuniknione, ale w klubie wybrali inną ścieżkę. Jeden z najbardziej utalentowanych napastników w Europie, Jhon Duran, trafił do Al-Nassr. Kolumbijczyk zdążył zachwycić wszystkich zarówno w Premier League jak i Lidze Mistrzów, a już latem Aston Villa odrzuciła za niego ponad 40 ofert. Jednak tym razem oferta z Arabii za zmiennika Olliego Watkins była na tyle atrakcyjna, że przy problemach z PSR (Profit and Sustainability Rules) nie można jej było odrzucić. W efekcie zimą klub zarobił ponad 100 milionów euro, a Monchi z Emerym w końcu mieli szansę, by poszukać wzmocnień. Plan był prosty – oprzeć się na wypożyczeniach. Definitywnie wykupiono tylko Donyella Malena i Andresa Garcię, a do tego za wypożyczenie Axela Disasiego zapłacono 6 mln euro. Wszystkie opłaty transferowe zamknęły się w 40 milionach euro, co na koniec okienka pozostawiło The Villans z 70 mln zysku.
Gwiazdy, które znów zaczęły błyszczeć
Asensio i Rashford to nazwiska, które do niedawna mocno elektryzowały, ale najlepsze lata miały zdecydowanie za sobą. Hiszpanowi nie udało się odbudować w PSG, natomiast Anglik po fenomenalnej kampanii 2022/23 zaliczył zjazd formy, zaczął mieć problemy z regularnością i popadł w konflikty z trenerami w Manchesterze United. Gdy ogłaszano ich przyjście na Villa Park, nie brakowało sceptycznych głosów. W końcu 29-letni Asensio już dawno nie prezentował poziomu z czasów, gdy szturmem wbijał się do jedenastki Realu Madryt. Wypożyczenie Rashforda mogło przywoływać na myśl przejście Raheema Sterlinga do Arsenalu. Jednak Emery miał pomysł na to, jak uczynić ich częścią sprawnie działającego systemu swojego zespołu. Przyniosło to fenomenalne afekty.
Marcus Rashford w Aston Villi:
- 6 występów od pierwszej minuty
- 3 gole
- 4 asysty
- G/A co 87 minut
Wychowanek Manchesteru United otrzymał od hiszpańskiego szkoleniowca nową rolę. Z piłkarza, który przede wszystkim finalizuje akcje, przekształcił się w kreatora pracującego na tworzeniu okazji dla kolegów. Jego zadania w ofensywie ułatwiają boczni obrońcy Aston Villi, czyli Lucas Digne i Ian Maatsen. Mają oni wytyczne, by jak najczęściej obiegać Anglika, ale nie przy linii, a od strony środkowej części boiska. Często tworzy to wolną przestrzeń lub wprowadza nieco chaosu w defensywie rywali. Ułatwiło to Rashfordowi powrót do dawnej świetności, a 27-latek w obecnym systemie ma idealne warunki, by jak najczęściej wchodzić w dryblingi i pojedynki.
W ostatnich spotkaniach Emery ze względu na delikatne problemy zdrowotne Watkinsa zmuszony był eksperymentować, co oznaczało kolejny egzamin dla nowego nabytku. Reprezentant Anglii z Preston i Brighton miał okazję zagrać w środku ataku i trzeba powiedzieć, że spisał się w tej roli tak, jak mógł oczekiwać od niego menedżer. Efektywnie i efektownie. W tych spotkaniach Rashford strzelił łącznie 3 gole i dobrze odnalazł się w nowej roli, co może oznaczać problemy dla trenerów nadchodzących przeciwników Aston Villi. Trudno przygotować plan anty-Rashford, gdy nie wiadomo w jakie zadania, role, przestrzenie i pozycje będą przypisane do niego w spotkaniu.
Marco Asensio w Aston Villi:
- 4 występy od pierwszej minuty
- 8 goli
- 1 asysta
- G/A co 54 minuty
Od debiutu Hiszpana w starciu z Tottenhamem z dziewiątego lutego żaden inny piłkarz z Premier League nie strzelił więcej goli od Asensio biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Ta statystyka jest tym bardziej szokująca, że od tego czasu tylko cztery razy znalazł się w pierwszej jedenastce. Jak wchodzić do najlepszej ligi świata, to z przytupem.
A skąd tak mała liczba minut 29-latka? Przede wszystkim stąd, że Emery nie widzi go jako skrzydłowego, tylko zawodnika operującego w centralnej części boiska. Jednak to też domyślna pozycja prawdopodobnie najważniejszego żołnierza trenera, czyli Morgana Rogersa. Anglik w tym sezonie Premier League tylko raz nie wyszedł od pierwszej minuty: z Leicester, gdy był zawieszony za kartki. Na szczęście dla Asensio, Anglik dobrze radzi sobie również w bocznych strefach, więc da się stworzyć jedenastkę z tym duetem w pierwszym składzie. Gdy są w tym samym czasie na boisku, potrafią być piekielnie niebezpieczni, zapewne też dlatego, że mają wspólny atut. Świetnie operują zarówno z piłką jak i bez niej pomiędzy formacjami rywali.
Rogers dodatkowo imponuje genialnym dryblingiem, prowadzeniem piłki i możliwościami fizycznymi, jednak 22-latek wciąż jest bardzo młody i dopiero pojawił się w wielkiej piłce. W tym miejscu można przejść do tego, co czyni jego obecną wersję tak wyjątkową. Hiszpan dzięki nienagannej technice i doświadczeniu ma wręcz perfekcyjny timing w polu karnym. Nawet gdy Tomasz Ćwiąkała obwieszczał go przyszłym zdobywcą Złotej Piłki, Asensio nie był aż tak zabójczy w szesnastce. A przynajmniej nie strzelał tak regularnie.
Rozwiązanie nie tylko na pół roku
W zimowym okienku transferowym na Villa Park podjęli ryzyko i wypożyczyli dwóch piłkarzy za zakręcie kariery. Błyskawicznie udało się ich odbudować i teraz to oni świadczą o sile zespołu w kluczowym momencie sezonu. Co ważne, Rashford i Asensio mogą zostać w Birmingham na dłużej. Wypożyczenie Anglika zawiera klauzulę wykupu w wysokości 40 milionów funtów, a PSG jest zdolne sprzedać Hiszpana za okolice 15 milionów euro. Wniosek jest prosty. Można się skutecznie wzmocnić w styczniu? Można. Wystarczy odrobina odwagi.