W Zabrzu bez zmian. Są wyniki, nie ma normalności

Na przestrzeni 5 ostatnich kolejek PKO BP Ekstraklasy, żaden klub nie punktował tak skutecznie jak Górnik Zabrze. Podopieczni Jana Urbana uzbierali aż 13 na 15 możliwych punktów, co pozwoliło awansować na wysokie 7. miejsce w ligowej tabeli. Kibice, którzy uwierzyli w szanse ataku na wyższe lokaty, zostali szybko sprowadzeni na ziemię. Wszystko za sprawą dzisiejszego wywiadu Lukasa Podolskiego, który w rozmowie z Piotrem Koźmińskim z „WP Sportowe Fakty” potwierdził doniesienia o zaległościach w wypłacie pensji, sięgających dwóch miesięcy.

REKLAMA

Dokąd zmierzasz Górniku?

Poldi coraz rzadziej gryzie się w język, komentując kuriozalne problemy śląskiego klubu. 38-latek nikomu nic nie musi już udowadniać. W ostatnim czasie zaprezentował się z dobrej strony w spotkaniach z Piastem Gliwice oraz Koroną Kielce. Odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu Daisuke Yokoty oraz Soichiro Kozukiego. Znalazł sponsorów, którzy wsparli budżet klubu. Daje impuls na murawie i poza nią, tymczasem trafia na beton, którego nie jest w stanie skruszyć. W ostatnich 24 miesiącach sprzedano Kubicę, Stalmacha, Manneha, Nowaka, Jensena, Włodarczyka i Yokotę, a mimo to w klubowej kasie brakuje środków na pensje? Patologia. Niby wszyscy deklarują grę to tej samej bramki, a jednak Górnik działa, jakby miał u nogi potężną kulę, która uniemożliwia wykonanie dalszych kroków. Klub dużo zarabia, niewiele wydaje, a ma… coraz większe problemy finansowe, a przynajmniej tak można odbierać sytuację z pensjami.

Kilkanaście dni temu zastanawialiśmy się, czy zabrzanie pokuszą się o próbę wykupienia Adriana Kapralika. Dziś trudno myśleć o jakimkolwiek rozsądnym wydatku inwestycyjnym, skoro w klubie nie ma pieniędzy na wypłaty. Są wspaniali kibice, solidne wyniki, systematyczne transfery z klubu, a jednak Górnik Zabrze nadal jest ściągany w dół. Tym bardziej wypada docenić dobrą pracę Jana Urbana i jego podopiecznych. Pytanie, jak długo można walczyć z wiatrakami? Nawet jeśli szkoleniowiec zbuduje mocny zespół, to zaraz traci jednego z czołowych graczy, którego odejście nie przekłada się na środki, za które można kupić kogoś innego. Błędne koło kręci się od wielu lat i nic nie wskazuje na to, by mogło się wkrótce zatrzymać.

Co zrobić, by było lepiej?

Przede wszystkim przeanalizować, dlaczego Górnik cały czas ma problemy finansowe. Jaki sens miała sprzedaż Yokoty, skoro klub nie może dziś w żaden sposób zareagować na brak przelewu ze strony KAA Gent? Gdzie podziały się środki ze sprzedaży Włodarczyka? Czy można zarobić na ogrywaniu i promowaniu śląskiej młodzieży? Kibice muszą czuć, że władze klubu panują nad sytuacją. Przez Podolskiego coraz częściej przemawia bezradność, a jego cierpliwość z pewnością nie będzie nieograniczona. Podobnie reszta zawodników. Robią swoje na murawie, czekają, a zmian na lepsze nie widać. Może ktoś po prostu musi postawić grubą kreskę i krok po kroku naprawiać to, co źle funkcjonuje? Bez zrozumienia genezy problemów, trudno będzie wyrwać się z marazmu, w którym od lat tkwi jeden z największych polskich klubów.

Dziś mocna wypowiedź Poldiego poszła echem po polskich mediach, a za kilka dni znów będą pochwały dla Górnika, bo piłkarze wygrają kolejny mecz. Niestety, dziś osiągają wyniki nie dzięki dobrej sytuacji w klubie, a pomimo wielkich problemów.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,603FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ