Viktor Gyokeres nie jest napastnikiem na poziom Arsenalu

Gdy 26 lipca Arsenal oficjalnie potwierdził sprowadzenie Viktora Gyokeresa, wśród kibiców Kanonierów zapanowała euforia. Wreszcie dostali egzekutora, na którego czekali tyle lat. Szwed w poprzednim sezonie dla Sportingu zdobył we wszystkich rozgrywkach 54 gole, więc wydawało się, że na Emirates Stadium przychodzi klasowy napastnik z ogromnym zmysłem do zdobywania bramek. Pierwsze pół roku dla Gyokeresa okazało się jednak brutalnym zderzeniem z Premier League.

Viktor Gyokeres strzela za mało bramek

Gdy Viktor Gyokeres był już łączony z angielskimi klubami, nie tylko z Arsenalem, zastanawiano się w jakim stopniu będzie w stanie przełożyć liczby, które wykręcał w znacznie słabszej lidze portugalskiej na grunt Premier League, najbardziej wymagającej ligi na świecie. W analizie transferu reprezentanta Szwecji do drużyny Kanonierów również staraliśmy się to zrobić. Zacytujemy dwa fragmenty:

REKLAMA
  • „W rankingu [Opta Power Ranking] stworzonym z zespołów Primeira Liga oraz Championship 11 ostatnich miejsc zajmują portugalskie drużyny. Ponad połowa ligi portugalskiej to – przekładając na angielski grunt – poziom pomiędzy drugim, a trzecim szczeblem rozgrywkowym w Anglii”.
  • Niepodważalnym faktem jest więc, że Viktor Gyokeres nabijał liczbę goli na bardzo słabych drużynach. 39 z 48 bramek w rozgrywkach krajowych napastnik zdobył przeciwko zespołom wyraźnie słabszym niż poziom dolnych rejonów tabeli Premier League. Oczywiście, to normalne, że napastnicy częściej trafiają do siatki ze słabszymi rywalami niż z tymi silniejszymi, natomiast poziom zespołów z ligi portugalskiej, któremu Gyokeres zawdzięcza ponad 80% swojego dorobku bramkowego prowadzi do wniosku, że przełożenie choćby w połowie tych liczb na Premier League nie jest żadną gwarancją. Wyzwanie, jakie stawiali obrońcy większości portugalskich zespołów 27-latkowi jest nieporównywalne, z jakim będzie mierzył się w Anglii”.

Viktor Gyokeres nie gwarantował bramek, ale dawał nadzieję, że na wyższym poziomie też sobie poradzi

Na razie jednak jego dorobek strzelecki wygląda bardzo kiepsko. Rozgrywając równowartość blisko 18 pełnych meczów zdobył 7 goli. Przypomnijmy sobie każdego z nich:

  • Gol z Leeds na 3:0 (bardzo ładna akcja swoją drogą)
  • Gol z Leeds na 5:0 z rzutu karnego
  • Gol z Nottingham Forest na 2:0
  • Gol z Burnley na 1:0
  • Gol z Evertonu na 1:0 z rzutu karnego
  • Gol z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów na 3:0
  • Gol z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów na 4:0

27-latek zdobył więc tylko jedną bramkę z gry, która zmieniała stan meczu i to przeciwko drużynie, która nie pasuje do Premier League. Reszta trafień to tylko podwyższanie prowadzenia (też ważne, ale jednak większą wartość mają gole dające prowadzenie lub remis). Wszystkie gole z gry, które strzelił Viktor Gyokeres w Premier League padły przeciwko zespołom, które aktualnie, po 21. kolejce sezonu, znajdują się w ostatniej piątce tabeli.

Średnia goli nie licząc rzutów karnych w przeliczeniu na 90 minut Gyokeresa w tym sezonie Premier League wynosi 0,21. Identyczną spośród jego kolegów w zespole mają Declan Rice i… środkowy obrońca Gabriel Magalhaes. Wyższą – Jesus, Eze, Trossard i Merino. W całej lidze jest aż 41 piłkarzy z lepszym wskaźnikiem. Gdybyśmy z każdego klubu wybrali jednego napastnika, który rozegrał najwięcej minut to gorszy przelicznik minut na gola z gry od Szweda ma tylko trzech zawodnków – Igor Jesus z Nottingham Forest (0,20/90 min), Lyle Foster z Burnley (0,08) oraz Jorgen Strand Larsen z Wolves (0). Nieprzypadkowo każdy z tych trzech zespołów walczy o utrzymanie.

Ruch w polu karnym

Szukając przyczyn dlaczego Viktor Gyokeres nie strzela goli, mimo że gra w zespole lidera tabeli, który jest w czołówce najczęściej kreujących sytuacje, pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy jest brak umiejętności zdobywania „łatwych goli”. Arsenal jest drużyną nastawioną na dominację poprzez posiadanie piłki, a rywale podchodzą do nich z respektem, więc często bronią całym zespołem w pobliżu pola karnego. W takich sytuacjach napastnik jest po części uzależniony od serwisu kolegów, ale sam również musi mieć umiejętność odnalezienia się w polu karnym. Poruszać się w taki sposób, aby zgubić obrońców. – Jeśli jesteś kimś, kto tylko dokłada nogę, aby zdobyć bramkę, to znaczy, że strzelasz ich dużo, nie? W pewnym sensie masz odpowiedź. Podoba mi się, gdy ludzie mówią, że tylko dokładam nogę. Uwielbiam to. Oznacza to, że robisz coś dobrze. Czego wiele innych osób nie potrafi – mówił w okresie przerwymiędzysezonowej dla magazynu TIME Erling Haaland.

Viktor Gyokeres tej umiejętności na poziomie Premier League nie pokazał, a wręcz w wielu sytuacjach rzuca się w oczy, że nie czyta właściwie wolnych przestrzeni i nie robi ruchów, które pozwoliłyby mu spotkać się z piłką. Bardzo często ustawia się na dalszym słupku za plecami obrońcy, przez co utrudnia sobie szansę na zdobycie bramki. Na ten aspekt zwrócił uwagę Gary Lineker w podcaście The Rest Is Football. – Jak większość napastników, czeka, aby zobaczyć, gdzie poleci piłka, a następnie atakuje przestrzeń, ale to jest to co robią obrońcy. Jako napastnik musisz zaryzykować i przewidzieć, gdzie poleci piłka i ruszyć do przodu, gdy tylko zostanie podana. W ten sposób wyprzedzasz obrońcę. W większości przypadków piłka nie leci w tę stronę i nie widzę, żeby robił to zbyt często. Nie widzę tego zbyt często u Gyokeresa, a gracze, którzy strzelają dużo bramek, robią to – wykładał 3-krotny król strzelców ligi angielskiej.

Brak tej umiejętności przekłada się na kiepskie liczby napastnika Arsenalu

Jeśli napastnik nie trafia wystarczająco często do siatki to kolejnym krokiem powinno być sprawdzenie czy regularnie dochodzi do okazji strzeleckich. Skuteczność to oczywiście również ważna cecha, ale jest ona niestabilna. Jeśli „9-tka” znajduje się w dogodnych sytuacjach to z reguły oznacza, że zacznie trafiać do siatki prędzej niż później. Liczby Gyokeresa porównamy analogicznie jak już zrobiliśmy to przy golach, czyli z pozostałymi najczęściej grającymi napastnikami w poszczególnych klubach Premier League. Z każdego zespołu wybraliśmy jednego zawodnika, więc w tym rankingu najniżej można być sklasyfikowanym na 20. miejscu (wszystkie statystyki przeliczone na 90 minut gry):

  • Strzały – 14. miejsce
  • Strzały celne – 15. miejsce
  • % strzałów w światło bramki – 14. miejsce
  • Wskaźnik npxG (goli oczekiwanych wyłączając rzuty karne) – 12. miejsce
  • Kontakty z piłką w polu karnym – 2. miejsce

Dominujący styl gry Arsenalu przekłada się na wysoką liczbę kontaktów z piłką w polu karnym Szweda, ale mimo to Gyokeres nie potrafi stworzyć sobie miejsca do oddania strzału. Być może w statystyce uderzeń znajduje się nisko, ponieważ rzadko strzela z trudnych pozycji (tylko dwóch napastników oddaje uderzenia średnio z bliższej odległości), natomiast tak czy inaczej są to fatalne liczby jak dla „9-tki” grającej w zespole z trzecim najwyższym posiadaniem piłki w lidze, który jest liderem tabeli z 6-punktową przewagą.

Niepokojąca jest bezradność Viktora Gyokeresa w meczach z silniejszymi przeciwnikami. Przeciwko zespołom z big six rozpoczął w wyjściowym składzie cztery mecze i w żadnym z nich nie oddał strzału. Dla porównania, Erling Haaland – napastnik oczywiście z najwyższej możliwej półki, ale chrakterystyką podobny do Gyokeresa (mało kontaktów z piłką, nastawiony na strzelanie bramek z pola karnego) – przez 3,5 sezonu gry w Manchesterze City (czyli zespole grającym w podobny sposób co Arsenal) miał 5 występów we wszystkich rozgrywkach, w których nie oddał żadnego uderzenia. Gyokeres już ma cztery (nie licząc wejść z ławki).

REKLAMA

Udział w akcji

Jeśli napastnik nie strzela goli i nie znajduje się dostatecznie często w sytuacjach strzeleckich to wówczas szukając elementów, za które można pochwalić gracza na tej pozycji jest uczestniczenie w akcjach ofensywnych. Viktor Gyokeres nie jest jednak typem napastnika, który chętnie schodzi po piłkę, tworzy przewagę w środku i stawia środkowym obrońcom przeciwnika pytanie czy wyjść za nim ze strefy. Szwed w tym elemencie ma podobną rolę do Erlinga Haalanda. Jego liczba kontaktów z piłką jest ograniczona do minimum. Zespół całą robotę w budowaniu akcji, progresji futbolówki w ostatnią tercję boiska i kreowaniu sytuacji ma wykonać bez niego (chyba że zdecyduje się na przeniesienie gry na połowę przeciwnika bezpośrednim dalekim podaniem), a on ma być główną postacią zespołu w polu karnym rywala.

Viktor Gyokeres w przeliczeniu na 90 minut notuje średnio 22,2 kontakty z piłką, co jest najniższym wynikiem w zespole. Drugi od końca wynik to 35,3 dotknięć Gabriela Martinelliego. Z piętnastu graczy, którzy zagrali w tym sezonie Premier League w Arsenalu co najmniej 4 mecze aż dwunastu dotyka piłkę przynajmniej dwukrotnie częściej od Szweda. Jeszcze lepszy obraz jak niewiele drużynie w akcjach ofensywnych daje 27-latek przedstawia statystyka podań. Notuje ich on niespełna 7 celnych w przeliczeniu na 90 minut, co jest ponad dwukrotnie niższym wynikiem od drugiego najniżej sklasyfikowanego zawodnika. Gyokeres ma także najniższą celność podań (60,7%) i rzadko kreuje okazje kolegom. W aż 10 z 16 meczów ligowych, które zaczynał w wyjściowym składzie nie zaliczył żadnego kluczowego podania.

Viktor Gyokeres często nie potrafi utrzymać posiadania piłki

17 grudnia – a więc pomiędzy 16., a 17. kolejką Premier League – w materiale na kanale Youtube The Breakdown przedstawiono jak często napastnicy Premier League tracą posiadanie piłki. Viktor Gyokeres był wówczas niechlubnym rekordzistą ze wskaźnikiem w wysokości 42% straconych piłek, o 4 punkty procentowe wyższym od drugiego w tej klasyfikacji Randala Kolo Muaniego. Teraz ten wskaźnik jest jeszcze wyższy – 46,4%. Prawie co druga piłka zagrana do Gyokeresa oznacza dla zespołu konieczność zasuwania, aby ją odebrać. W przypadku pozostałych napastników Arsenalu, biorąc pod uwagę obecny i poprzedni sezon, wskaźnik oscyluje w granicach 24-28% (Havertz 24%, Jesus 26%, Merino 28%).

Pod względem technicznym reprezentant Szwecji ma spore braki, a operując najczęściej na małych przestrzeniach każdy błąd w przyjęciu piłki czy zbyt długie podejmowanie decyzji wiąże się ze stratą futbolówki. W mediach społecznościowych można nawet natknąć się na analizy, że w ostatnim ligowym meczu Liverpool nie zamykał za wszelką cenę środka pola, otwierał Arsenalowi możliwość minięcia drugiej linii zagraniem po ziemii do Gyokeresa (co leży w ostrej sprzeczności ze standardowymi założeniami taktycznymi), ale zawodnicy Kanonierów tego nie robili, ponieważ najprawdopodobniej nie ufali swojemu napastnikowi, że utrzyma piłkę.

Pojedynki z obrońcami

Jeśli napastnik nie strzela goli, nie dochodzi do sytuacji i nie ma pozytywnego wpływu na zespół w fazie atakowania to ostatnią deską ratunku mogą być pojedynki z obrońcami. Elementy, dzięki którym zespół opierając grę na napastniku jest w stanie zdobyć przestrzeń i przesunąć grę w stronę bramki przeciwnika. Może to zrobić korzystając z „9-tki” jako tzw. „target mana”, czyli zawodnika, na którego kierowane są dalekie podania, aby ten wygrał pojedynek w powietrzu, utrzymał piłkę lub też zgrał ją do kolegi. Przy relatywnie dużym obszarze przestrzeni za plecami linii defensywy można też przenieść piłkę wyżej zagrywając do napastnika na wolne pole, najczęściej w boczny sektor.

Gyokeres w Sportingu bardzo często schodził bliżej lewego skrzydła, dostawał podania na wyścigi z obrońcami i w ten sposób strzelał sporo bramek. Z obrońcami Premier League jest mu o wiele ciężej, a Arsenal gra mniej bezpośrednio niż jego były zespół. Natomiast jeśli już mamy wyciągnąć jakieś pozytywne akcje Szweda w ostatnich meczach to wynikały one ze startu do podania w boczny sektor boiska (z Brighton został sfaulowany przez wychodzącego za pole karne bramkarza, a z Liverpoolem zagrał podanie w pole karne do Saki).

Viktor Gyokeres mimo bardzo dobrych warunków fizycznych nie jest w stanie ich wykorzystać w grze tyłem do bramki oraz będąc adresatem dalekich podań

O ile szybkościowo nie odstaje (choć nie jest tak dynamiczny jak sugerowano przy przeprowadzaniu transferu), tak w walce o pozycje zwyczajnie sobie nie radzi. Nie potrafi ustawić sobie obrońców, aby właściwie pozycjonować się względem piłki. Sama fizyka, która najwidoczniej wystarczała na ligę portugalską w Premier League się nie obroni. Tutaj przy ochronie piłki potrzeba właściwej postawy, ułożenia ciała, mocnego trzymania się na nogach oraz pomagania sobie rękami w walce o pozycję z przeciwnikiem. W statystyce pojedynków Viktor Gyokeres jest jedną z najgorszych „9-tek” w lidze. 27-latek wygrywa ich zaledwie 33,6% i tylko 2 z 31 napastników, którzy zanotowali w tym sezonie minimum 10 występów (Welbeck i Isidor) są gorsi. W pojedynkach na ziemii Szwed ma skuteczność na poziomie 32,9%, a w powietrzu – 34,6%.

Czas na zmiany?

Mimo bardzo słabej gry nowego nabytku Kanonierów Mikel Arteta ciągle w niego wierzy. W Premier League nie znalazł się w wyjściowej jedenastce tylko w pięciu meczach, co było spowodowane kontuzją. W dwóch spotkaniach nie znalazł się w kadrze, a potem był stopniowo wprowadzany do gry. Warto zaznaczyć, że Kai Havertz niemal przez cały sezon jest kontuzjowany, ale gdy w 1. kolejce Niemiec był w pełni zdrowy to znalazł się na ławce kosztem Gyokeresa. Jakie mogą być powody takiej decyzji Artety? Wiemy, że Hiszpan ma obsesję na punkcie gry bez piłki, nawet u ofensywnych graczy, a Szwed z tych założeń wywiązuje się bez zarzutu. Niemniej jednak, w żaden sposób nie rekompensuje to braków jakie jego kosztem ponosi zespół w fazie posiadania futbolówki. Najbardziej logiczną odpowiedzią wydaje się to, iż Mikel Arteta czuje presję na wystawianie Gyokeresa w pierwszym składzie ze względu na kwotę transferu oraz oczekiwania jakie stawiano przed Szwedem.

Można podawać argument, że przeskok z Portugalii do Anglii jest gigantyczny i Gyokeres potrzebuje czasu. Być może to prawda, natomiast Kanonierzy nie sprowadzali go jako „projekt”, a napastnika, który miał być gotowy grać na najwyższym szczeblu. Viktor Gyokeres nie prezentuje odpowiedniego poziomu dla napastnika w zespole walczącym o mistrzostwo Anglii. Ba, zestawienie ze sobą wielu statystyk sugeruje, że w obecnym sezonie jest jednym z najsłabszych na swojej pozycji w Premier League spośród regularnie grających zawodników. Mikel Arteta nie może dłużej czekać. W drodze po upragniony tytuł Kanonierzy nie mogą ryzykować trzymania w składzie zawodnika, który mecz w mecz odstaje od poziomu całego zespołu. A upgrade tej pozycji nie powinien być trudny. Nawet jeśli Arsenal nadal nie znajdzie napastnika, który będzie trafiał do siatki to na pewno będzie pomagał zespołowi w inny sposób.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,376FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ