Southgate musi wykrzesać więcej z potencjału ofensywnego Anglii

2 gole w fazie grupowej. Tylko jeden strzelec. Dogodne sytuacji policzylibyśmy na palcach jednej ręki. W dzisiejszym meczu z Czechami w drugiej połowie nie oddali żadnego (!) strzału. Oczywiście należy oddać Anglikom, że bronią bardzo dobrze, że na EURO 2020 nie stracili jeszcze bramki, jednak mając w ataku takie bogactwo wyboru wstydem jest grać tak, jak obecnie. Aby realnie myśleć o sukcesie Gareth Southgate musi odblokować potencjał ofensywny swojej drużyny.

Wymuszona zmiana

To nie jest tak, że Anglia nie potrafi atakować. Potrafią, co widzieliśmy w meczach z Chorwacją i dziś z Czechami przez około pierwsze pół godziny. Niestety taką grę pokazują zbyt rzadko. W meczu ze Szkocją dobrze uwidoczniły się ich bolączki i dość pragmatyczne podejście selekcjonera. Anglii brakowało w środku pola odpowiedniej progresji w grze. Phillips i Rice są bardzo dobrzy w destrukcji, ale aby przyspieszyć grę do drugiej linii często musiał cofać się Mason Mount – nominalna „10-tka” Anglików w tym spotkaniu. Southgate nie zdecydował się na zmianę jednego z defensywnych pomocników na Bellinghama lub kogoś stricte ofensywnego, co wiązałoby się z cofnięciem Mounta pięterko niżej. Druga sprawa – boczni obrońcy. I James, I Shaw grali z mocno zaciągniętym hamulcem ręcznym. Przy systemie 5-3-2 Szkotów tworzenie przewagi liczebnej na skrzydłach byłoby najprostszym sposobem na stworzenie zagrożenia. Boczni obrońcy grali jednak bardzo nisko, jakby priorytetem było zabezpieczenie ewentualnych kontrataków po stracie piłki.

Heatmapa Reece’a Jamesa (po lewej) i Luke’a Shawa (po prawej). źródło: sofascore.com

Po remisie ze Szkocją angielskie media były mocno sceptyczne co do wyborów Garetha Southgate’a, więc selekcjoner również zareagował. Jedna zmiana była wymuszona, ponieważ Mason Mount przez bliski kontakt z zakażonym covidem Billym Gilmourem nie mógł zagrać. W jego miejsce pojawił się Jack Grealish, a Fodena zastąpił Bukayo Saka. W pierwszej połowie śmiało mogliśmy powiedzieć, że były to udane roszady. Pomocnik Aston Villi zaliczył asystę i skutecznie tworzył korytarz dla obiegającego lewego obrońcy, Luke’a Shawa. Zawodnik Arsenalu z kolei napędził całą akcję bramkową i był kluczowym elementem w tworzeniu przewagi. Mecz zakończył w 84. minucie mając na koncie 5 udanych dryblingów. Wszyscy pozostali zawodnicy obecni na boisku łącznie wykonali o jeden drybling mniej. O drugiej połowie lepiej nic nie pisać. Wystarczy przypomnieć, że Anglicy po zmianie stron nie oddali żadnego uderzenia.

Czy to zasłona dymna przed fazą pucharową?

Anglia imponuje za to szczelną defensywą i pragmatyzmem. Z Chorwacją i Czechami po strzeleniu bramki spuścili nogę z gazu i dojechali do mety na drugim biegu. Ze Szkocją męczyli się całe spotkanie, ale mam wrażenie, że Gareth Southgate wyszedł na drugą połowę z założeniem, aby przede wszystkim nie przegrać tego meczu. Widział, że rywale są dobrze dysponowani, a remis dawał im niemal pewny awans z grupy. Być może gdyby nad Anglią wisiał topór to Southgate przesunąłby wajchę bardziej w stronę ofensywy i przyparł przeciwnika do muru. Teraz możemy się tylko domyślać.

Nie zmienia to jednak faktu, że ofensywa Anglików nie tworzy spójnej całości. Suma indywidualnych umiejętności jest większa niż to, co prezentują na boisku, a zadaniem trenera/selekcjonera jest zrobić dokładnie na odwrót. Harry Kane przyjechał na EURO po sezonie, w którym był zarówno najlepszym strzelcem, jak i asystentem Premier League, a w pierwszych trzech meczach nie miał udziału przy żadnej bramce. To nie jest ten sam zawodnik, którego oglądaliśmy cały sezon w Tottenhamie. Pozostali zawodnicy miewają przebłyski, ale mam wrażenie, że to efekt ich umiejętności, a nie dobrej współpracy z resztą kolegów.

A może Southgate ma rację dbając przede wszystkim o defensywę?

Na Anglię można spojrzeć dwojako. Z jednej strony rozczarowują w ataku, jednak w defensywie to jedna z najlepszych drużyn na EURO 2020. A ten pragmatyzm Southgate’a może okazać się bardzo ważny w fazie pucharowej, gdzie często najważniejsza jest nie liczba strzelonych goli, a to, jak dobrze bronisz. Wprawdzie Anglia nie mierzyła się z żadnym rywalem z najwyższej półki, jednak pokazali, że strzelić im bramkę jest bardzo trudno. Wartością dodaną na pewno będzie powrót do składu Harry’ego Maguire’a. Obrońca Manchesteru United nie tylko zapewnia większy spokój w tyłach, ale także jest ważną postacią w budowaniu ataków, co było już dobrze widać w dzisiejszym meczu.

Dobrze zorganizowaną defensywą na pewno da się zajść daleko. Jednak z takim pokoleniem, jakie ma Anglia Southgate po prostu musi wykrzesać więcej z potencjału ofensywnego, który ma w kadrze. Inaczej, nawet w przypadku dobrego rezultatu (np. półfinał) kibice reprezentacji Anglii nie będą z rozrzewnieniem wspominać tego turnieju. Prędzej będą się zastanawiać, co by było gdyby każdy zawodnik ofensywny zagrał na miarę swoich możliwości.

fot.: Depositphotos

Obserwuj autora na Twitterze i Facebooku

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ