REKLAMA

Real Madryt – kolejny sezon przejściowy?

Letnie okienko transferowe zawsze pełne jest plotek dotyczących możliwych transferów do Realu Madryt. W przeszłości Los Blancos rządzili na rynku. Obecnie jednak częściej przyglądają się ruchom innych drużyn, aniżeli sami dopinają kolejne wielkie transakcje. Już od kilku sezonów polityka kadrowa w Realu budzi duże wątpliwości wśród sympatyków drużyny ze stolicy Hiszpanii. Od wielu lat najważniejsze role w zespole przypadają tym samym zawodnikom. Jednak mimo kolejnych prób widoczny jest problem z wymianą pokoleniową i wprowadzaniem do kadry młodych zawodników. Obecne lato (z małymi wyjątkami) niemal niczym nie różniło się od poprzednich. Czy Real wpadł w błędne koło i jest skazany na powtarzanie scenariuszy z poprzednich sezonów?

Ale to już było…

Na ławce trenerskiej po 6 latach ponownie zasiadł Carlo Ancelotii. Włoch w 2014 roku zwyciężył z Realem w Lidze Mistrzów zdobywając upragnioną La Decime. Porównując kadrę z poprzedniego okresu Ancelottiego w Realu z obecną, widzimy wiele znajomych nazwisk. W ataku nadal rządzi Benzema, a w tym sezonie powraca do niego Bale. Do tego kluczowe role wciąż odgrywają Carvajal i Modrić, powtarzają się również takie nazwiska jak Kroos, Isco, Marcelo czy Nacho. Większość z tych zawodników obecnie albo jest uważanych za kluczowych zawodników, albo walczy o miejsce w podstawowej jedenastce. Benzema wydaje się w tym wypadku grać w innej lidze. Francuz z biegiem lat staje się coraz lepszy i zyskuje w oczach kibiców Los Blancos. Kroos i Modrić wciąż prezentują wysoki poziom, jednak coraz częściej dokuczają im kontuzje i nie są w gotowości do gry w każdym meczu.

Carvajal również miewał problemy z kontuzjami, ale w dobrej dyspozycji należy do najlepszych bocznych obrońców w Europie. Zaskoczeniem jest Nacho który od kilku lat utrzymuje stabilną formę i zawsze bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, dzięki czemu zyskał wielki szacunek wśród madridistas. Marcelo natomiast najlepsze lata ma już wyraźnie za sobą i jego obecność na boisku częściej osłabia zespół aniżeli przynosi korzyści.

Gareth Bale natomiast wraca do Madrytu po wypożyczeniu do Tottenhamu. I choć trenerem nie jest już Zidane, to Walijczyk nie pokazuje żeby jego motywacja do gry się zwiększyła. Należy również pamiętać, że podczas letniego okienka klub opuścili Sergio Ramos i Raphael Varane. Ci dwaj stanowili bowiem o sile formacji defensywnej w czasie pierwszej przygody Ancelottiego w Realu. Wygląda więc na to, iż w Madrycie odtwarzają powrót do przeszłości, co nie zwiastuje jednak zbyt wiele dobrego.

Efekt Pintusa raz jeszcze?

Do pracy z pierwszym zespołem wrócił również Antonio Pintus. Trener od przygotowania fizycznego odpowiadał w Realu za ten element w latach 2016-2019. Wtedy wielkim zwolennikiem jego zatrudnienia był Zinedine Zidane. Włoch z miejsca wprowadził swoje zasady i znacząco wpłynął na kwestie kondycyjne zawodników. W poprzednim sezonie Real cierpiał z powodu wielu urazów, w tym mięśniowych, i często dyskutowało się o tym, że winę za to ponosi sztab trenerski i złe przygotowanie zawodników do sezonu. Zdecydowano się więc ponownie powierzyć ten aspekt Pintusowi i już w pierwszych kolejkach tego sezonu widać efekty pracy Włocha. Zawodnicy Realu wyglądają bardzo dobrze kondycyjnie, zwłaszcza w drugich połowach mając przewagę nad rywalami. Na większą weryfikacje należy poczekać do Ligi Mistrzów. Na ten moment jednak można powiedzieć, że ów powrót wyszedł Realowi na dobre.

Ta sama polityka kadrowa, te same problemy?

Sezon temu Real Madryt nie przeprowadził żadnego transferu gotówkowego, tłumacząc to pandemią koronawirusa oraz wydatkami związanymi z przebudową stadionu. Mówiono również, że zawodnicy wracający wtedy z wypożyczeń to wzmocnienia jakich drużyna potrzebuje i będą odgrywać ważne role na przestrzeni sezonu. Wśród tych zawodników byli Kubo, Odegaard i Reguilon. Japończyk jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek powędrował na wypożyczenie do Villarrealu, aby w połowie sezonu zmienić zespół na Getafe. Odegaard niezadowolony ze swojej pozycji i ilości rozegranych minut zdecydował się zimą na wypożyczenie do Arsenalu, Reguilon natomiast jeszcze w letnim okienku odszedł do Tottenhamu. Do tego należy dodać odejście takich zawodników jak Achraf Hakimi i Oscar Rodriguez, oraz styczniowe wypożyczenie Luki Jovicia do Eintrachtu Frankfurt.

Wszyscy ci zawodnicy odeszli aby mieć możliwość regularnego występowania w podstawowej jedenastce. Takich szans nie otrzymywali w Reali Madryt za kadencji Zinedine’a Zidane’a. Takie rozwiązania okazały się bolesne pod koniec sezonu, kiedy to z powodu wielu kontuzji Francuz miał problem ze złożeniem kadry na poszczególne spotkania i musiał ratować się powoływaniem zawodników z Castilli.

W obecnym sezonie wygląda na to, że Real nie wyciągnął żadnych wniosków. Odszedł Odegaard, co wcale nie musi dziwić, skoro mówiono mu, że o miejsce w składzie w pomocy walczy 8 zawodników. Po dobrych występach w barwach Realu Sociedad w zespole Los Blancos zmuszony był oglądać spotkania z ławki rezerwowych i nigdy nie otrzymał zaufania ze strony Zidane. Ponownie na wypożyczenie do AC Milanu udał się Brahim Diaz, których we Włoszech notuje stały rozwój, ale w Realu nie dostał nawet szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Kolejnym zawodnikiem mogącym przeżywać deja vu jest Takefusa Kubo. Japończyk przyszedł do Realu w 2019 roku i od tamtego momentu nie otrzymał prawdziwej szansy na pokazanie się. Obecny sezon spędzi na wypożyczeniu w Mallorce, w której z resztą występował już w sezonie 2019/2020. Japończyk zdecydowanie potrzebuje więcej zaufania aby zyskać pewność siebie i pokazywać swoje umiejętności na boisku.

Kolejne odejścia przyniosą korzyść?

Zawodnikiem udającym się na kolejne wypożyczenie jest również Alvaro Odriozola. Podobnie jak w przypadku pozostałych zawodników, możemy mówić tutaj o nie otrzymaniu zaufania ze strony Zinedine’a Zidane’a. Zizou cofnął na bok obrony Lucasa Vazqueza zamiast dać prawdziwą szansę Odriozoli. Tym razem jednak mówimy również o zawodniku który w ciągu ostatnich sezonów bardzo często zmagał się z kontuzjami. Dodatkowo już podczas wypożyczenia do Bayernu Monachium był zwyczajnie pomijany w kadrze meczowej. Hiszpan ma problem z ustabilizowaniem swojej formy, co wiąże się z częstym przebywaniem w gabinetach lekarskich. Ciężko wyrokować czy problemem jest przygotowanie fizyczne, pech czy zwyczajne uwarunkowania genetyczne, konsekwencją tego jest jednak to, że Hiszpan kolejny sezon spędzi na wypożyczeniu, tym razem we włoskiej Fiorentinie.

Real Madryt po raz kolejny pozbywa się zawodników, którzy przy większym zaufaniu i sprawiedliwszym podejściu mogliby pomóc w przeciągu całego sezonu. Szczególnie końcówka poprzedniego sezonu pokazała, że takie planowanie kadry pierwszego zespołu po prostu jest złe. Wystarczyło kilka kontuzji, aby Zidane musiał ratować się poprzez powoływanie zawodników z Castilli. Chociaż wśród nich znalazło się kilku dobrze rokujących piłkarzy, jak Miguel Gutierrez czy Sergio Arribas, to już sama konieczność ratowania się nimi aby móc skompletować kadrę meczową powinna być jasnym sygnałem dla sterników Królewskich, że obrana przez nich droga jest nieodpowiednia.

Miły koniec smutnego okienka?

Real rozpoczął okienko transferowe od informacji, że nie przedłuży kontraktu z Sergio Ramosem. Na osłodę potwierdzono, że podpisano kontrakt z Davidem Alabą. Austriak wciąż prezentuje wysoki poziom i co ważne może grać na kilku pozycjach. Mimo przywiązania do Sergio Ramosa jego ostatnia forma, problemy z kontuzjami i ogłoszenie Austriaka pomogły kibicom Królewskich szybciej pogodzić się z odejściem kapitana. Wtedy jednak nikt nie spodziewał się, że zespół opuści również Raphael Varane. Francuz zamienił Madryt na Manchester w poszukiwaniu nowych wyzwań. Tym razem jednak dużo trudniej jest o wyjaśnienie tego transferu. Real stracił w jedno okienko dwóch podstawowych środkowych obrońców, którzy w czasie gry dla Realu zyskali uznanie kibiców i ekspertów. Duet uznawany za jeden z najlepszych na świecie. Byłoby to bardziej zrozumiałe, gdyby odeszli w odstępie roku. Taki obrót wydarzeń sprawia jednak, że w nadchodzącym sezonie pojawia się jeszcze więcej niewiadomych.

Ostatniego dnia okienka potwierdzono transfer Eduardo Camavingi. Jeden z najbardziej rozchwytywanych nastolatków w świecie futbolu wzmocni zespół Królewskich już w tym sezonie, o co ponoć bardzo prosił sam Carlo Ancelotti. Może to napawać optymizmem i oznaczać, że Francuz będzie mieć u trenera spory kredyt zaufania. Stosunkowo niska cena (30 milionów euro plus ewentualne bonusy) jest kolejną dobrą informajcą. Florentino Perezowi udało się zakontraktować młody talent, który może stanowić o sile Realu Madryt przez wiele lat, nie nadwyrężając przy tym budżetu klubu. Camavinga powinien otrzymać w Realu dużo czasu na rozwój i pokazanie swoich umiejętności.

Kolejny sezon przejściowy?

Chociaż Real Madryt dobrze rozpoczął sezon to kibice Los Blancos nie mogą popadać w huraoptymizm. Już w pierwszym meczu wpadkę zaliczyła obrona, przez co nie udało się zachować czystego konta.

Zostało to jednak przykryte przez nieporadność rywali we własnej strefie obronnej i strzelenie 4 bramek przez graczy Królewskich. Już w następnym meczu przeciwko Levante byliśmy świadkami jak niepewna jest obecna sytuacja w defensywie Realu. Chociaż mecz był bardzo dobrym spektaklem dla postronnego widza, to dla kibica Realu było to ostrzeżenie w kwestii funkcjonowania bloku obronnego. W 3 meczu sezonu udało się wreszcie zachować czyste konto, w dodatku z bardzo nieprzyjemnym przeciwnikiem jakim jest Real Betis. Tym razem jednak widzieliśmy jakie problemy trapią Królewskich w ofensywie. Vinicius zagrał fenomenalnie z Levante kiedy wszedł jako zmiennik. Niestety kiedy zagrał od pierwszej minuty, w jego grze ponownie widać było dużo chaosu. Nadal świetnie spisuje się Karim Benzema.

Sęk w tym iż wyraźnie brakuje w ataku zawodników, którzy mogliby odciążyć Francuza pod kątem zdobywania bramek. Pomoc wydaje się być najstabilniejszym punktem w drużynie Królewskich. Bardzo dobrze na początku sezonu prezentuje się Isco. Hiszpan ponoć ostatnio w tak dobrej formie fizycznej znajdował się w momencie przenosin z Malagi do Realu. Fede Valverde, nie dość że dzieli i rządzi na boisku, to jeszcze podpisał z Los Blancos kontrakt aż do 2026 roku. Tym samym Urugwajczyk jasno pokazał, że to właśnie w Madrycie chce kontynuować swoją karierę. Casemiro nie wypadł z formy i bardzo dobrze radzi sobie jako człowiek od brudnej roboty. Niewiadomą zostaje forma Modricia i Kroosa, jednak przy takim obłożeniu pozycji pomocy Ancelotti może spać spokojnie. Nie wiemy też w jakiej roli Włoch widzi Camavingę. Skoro nalegał jednak na dołączenie Francuza już teraz do pierwszej drużyny, to na pewno ma pomysł na odpowiednie rozwiązania taktyczne.

W teorii mogą wszystko

Real Madryt pozostaje wielką niewiadomą bieżących rozgrywek. Wiadomo, że będzie liczył się w walce o czołowe pozycje, ale ciężko jest określić na co stać obecnie ten zespół. To nadal drużyna z wieloma doświadczonymi graczami. Kolejny raz jednakże z grupą piłkarzy, którzy w Madrycie jeszcze nie pokazali niczego co by ich wyróżniło. Bardzo ważna będzie praca Pintusa i uniknięcie plagi kontuzji, z którą to Real miał tyle problemów w poprzedniej kampanii. Kadra pierwszego zespołu jest względnie szeroka, problemem jednak może być dyspozycja niektórych graczy spoza pierwszej jedenastki. Przed Realem kolejny sezon przed którym jest bardzo dużo pytań, a nie wiele odpowiedzi.

aut. Michał Jeleń

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,040FaniLubię
10,664ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA