Za nami kolejny tydzień z najlepszą ligą świata, czas więc na kolejne podsumowanie. Jak wygląda sytuacja w tabelach konferencji zachodniej i wschodniej? Kto został zawodnikiem tygodnia, a kto najbardziej rozczarował? Gdzie jest sufit Charlotte Hornets? Odpowiedzi przedstawiam w tym artykule.
KONFERENCJA WSCHODNIA
Lider? Oczywiście Detroit Pistons. Tuż za nimi nadal trwa walka o drugie miejsce, w której na ten moment prowadzą Boston Celtics z bilansem 41–21. Mistrzowie z 2024 roku nie mają jednak dużej przewagi nad trzecimi Knicks oraz czwartymi Cavs, więc muszą mieć się na baczności. Pozostałe dwa miejsca gwarantujące grę w play-offach zajmują Raptors oraz Sixers. Bardzo ciasno jest również w fazie play-in. Drużyny zajmujące miejsca 7–10 najprawdopodobniej już ich nie opuszczą, ale różnica między tymi czterema zespołami — Magic, Heat, Hornets oraz Hawks — wynosi zaledwie dwa zwycięstwa.
Zdecydowanie najlepiej z tej czwórki wyglądają Hornets. Gdyby liczyć tylko ostatnie 25 meczów każdej drużyny ligi, byliby najlepszym zespołem konferencji z bilansem 19–6. Drużyna w końcu jest zdrowa, gra przyjemną dla oka koszykówkę okraszoną lawiną trójek, a trójka Ball – Miller – Kneuppel to w tym momencie jedno z najlepszych trio w lidze. Czy Hornets w końcu wrócą do play-offów? Jeśli tylko zdrowie nadal będzie im sprzyjać, nie zdziwi mnie nawet finisz „Szerszeni” w top 6. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Brooklyn Nets, którzy z bilansem 15–47 zamykają tabelę konferencji.
KONFERENCJA ZACHODNIA
Liderem oczywiście jest Oklahoma City Thunder, którzy nadal mają bezpieczną przewagę nad drugim San Antonio Spurs. Podium zamyka natomiast Minnesota Timberwolves, która dzięki tygodniowi z bilansem 5–0 odskoczyła słabszym Rockets, Nuggets oraz Lakers. Na szczęście dla tych trzech drużyn ich przewaga nad siódmymi Suns staje się coraz bardziej widoczna, co być może pozwoli im uniknąć gry w play-in.
W play-in znajdują się właśnie Suns, Warriors, Clippers oraz Blazers. I tak samo jak w konferencji wschodniej, najprawdopodobniej żadna z tych drużyn nie spadnie poniżej dziesiątego miejsca, ponieważ będący na jedenastym miejscu Memphis Grizzlies tracą do dziesiątych Blazers aż siedem zwycięstw. Tabelę nadal zamykają Sacramento Kings z bilansem 14–50.
ZAWODNIK TYGODNIA
Jak już wspominałem, ostatni tydzień był świetnym okresem dla Minnesoty Timberwolves, która jest obecnie na serii pięciu zwycięstw z rzędu. Ogromna w tym zasługa lidera drużyny, który z roku na rok robi coraz większe postępy. Mowa oczywiście o Anthonym Edwardsie, który w tym sezonie jest trzecim najlepszym strzelcem ligi i po raz pierwszy otrzymuje nagrodę zawodnika tygodnia. 24-latek notował w ostatnich siedmiu dniach średnio 28 punktów, 4,3 zbiórki oraz 3,6 asysty na mecz.
Minnesota Timberwolves nigdy nie była hegemonem sezonu zasadniczego, jednak mimo to dwa razy z rzędu dochodziła do finału konferencji. Czy zrobi to po raz trzeci? Konkurencja wydaje się większa niż kiedykolwiek, ale z takim graczem jak Edwards wszystko wydaje się możliwe.
LAUREACI NAGRODY ZAWODNIKA TYGODNIA
Luka Dončić – 4
Kawhi Leonard – 2
Giannis Antetokounmpo – 1
Josh Giddey – 1
Cade Cunningham – 1
Tyrese Maxey – 1
Nikola Jokić – 1
Jaylen Brown – 1
Austin Reaves – 1
Donovan Mitchell – 1
Shai Gilgeous-Alexander – 1
Cooper Flagg – 1
Anthony Edwards – 1
ROZCZAROWANIE TYGODNIA
W tym tygodniu największym rozczarowaniem zostaje zawodnik, który cztery lata temu był jednym z ważniejszych elementów układanki mistrzów NBA. I tak jak niedawno wyróżniony został Jordan Poole, tak tym razem dołącza do niego kolejny były mistrz Golden State Warriors — Andrew Wiggins. Kanadyjczyk rozegrał w ostatnich siedmiu dniach tylko dwa spotkania, notując w nich średnio 10,5 punktu na mecz. Co więcej, nie były to potyczki z hegemonami ligi, tylko dwumecz z Brooklyn Nets, co jeszcze bardziej podkreśla słaby wynik 31-latka. Czy Wiggins się odbije? To już jego dwunasty sezon w NBA, a tylko w jednym był mniej skuteczny niż teraz.
