Piotr Samiec-Talar w tym sezonie jest prawdziwym sercem, płucami i mózgiem Śląska Wrocław. Bez niego zespół praktycznie nie funkcjonuje. Ustawiony w drugiej lini zawodnik jest niezbędny – co widać było podczas jego nieobecności związanej z kontuzją. Mecz z Wieczystą Kraków także okupił urazem, lecz wcześniej zdążył zachwycić nas wszystkich.
Warto też nadmienić, że to pierwszy raz, gdy Samiec-Talar otrzymał od nas tytuł MVP kolejki. To nie tak, że grał źle. Wręcz przeciwnie, parokrotnie był blisko wygrania naszego plebiscytu. Za każdym razem trafiał jednak na kogoś, kto w danej kolejce zanotował lepszy występ. Jak to powiedział Qui-Gon Ginn w Gwiezdnych Wojnach – „There’s always a bigger fish”.
W 12. kolejce znów rękawice rzucił mu Kamil Grosicki, który swoim wejściem i dwoma bramkami dał potrzebny impuls, który zakończył się zwycięstwem Pogoni Szczecin. Tym razem nie mogliśmy jednak odpuścić i to zawodnika Wojskowych określiliśmy tę „większą rybę”. Samiec-Talar sam do bramki nie trafił. Na jego koncie widnieją dwie asysty, lecz trzeba uczciwie przyznać, że oba gole wypracował przede wszystkim on. Dembele i Banaszak wykorzystali po prostu całą robotę, którą wykonał ich kolega. A przecież były sytuacje, gdy parę centymetrów i oznaczony numerem 7. zawodnik mógł mieć jedną asystę więcej.
Równa forma
Do naszej jedenastki po ostatniej kolejce trafili przede wszystkim piłkarze, którzy w tym sezonie cechują się równą formą i solidnymi występami. Jednym ze skrzydłowych jest Hugo Vallejo. Skrzydłowy Piasta Gliwice jest jedną z twarzy ekipy Daniela Myśliwca, bez którego zespół nie szokowałby swoimi dobrymi występami. Regularnie punktujący, tworzący przewagę zejściami z lewej flanki i będący sporym problemem dla defensorów rywali. Gola Cracovii zdobył po indywidualnym rajdzie. Asysta Szczepana Muchy była tylko symboliczna. Piąty gol w tym sezonie to tylko potwierdzenie dobrej formy. Kacper Urbański to też wyjątkowy przypadek – oddany przez Legię Warszawa w Górniku Zabrze odżył na nowo i od początku sezonu jego dyspozycja jest tylko lepsza. Plasowany strzał prostym podbiciem zwycięstwa przeciwko Widzewowi Łódź zwycięstwa ostatecznie nie dał, lecz młody piłkarz bardzo nam się podobał wizualnie. Na Urbańskiego po prostu dobrze się patrzy. Julius Ertlthaler też gra w środku pola i też nam się podobał. Wybieraliśmy między nim, a Kacprem Dudą – zasłużyli obaj. Dział kreacji Wisły Kraków działa dobrze, więc beniaminek bierze z tego całymi garściami. W defensywie zmieściliśmy także Raoula Gigera. Szwajcar zabezpieczający bok Białej Gwiazdy zabetonował prawą obronę, natomiast w jego grze imponują także podania do przodu. Kompleksowy piłkarz.
Defensywa została doceniona
Opiszemy jeszcze trzech graczy defensywnych, bo wyborów z przodu argumentować nie trzeba. Przynajmniej naszym zdaniem. Najpierw Lukas Klemenz, bo musimy wyjaśnić, dlaczego jest zawodnik z przegranego GKS-u Katowice, a nie wygranej Korony Kielce. Otóż w zespole gospodarzy było wielu zawodników, którzy zagrali na dobrym poziomie, lecz nikt nie wyróżnił się na tyle, aby wyrzucić kogoś z naszej jedenastki. Klemenz natomiast przez cały mecz był ostoją GieKSy i wraz z Gabrielem Kobylakiem bardzo długo utrzymywali zespół przy życiu. Raz wybijał groźny strzał z lini bramkowej, walczył dzielnie z Mariuszem Stępińskim i naprawiał błędy kolegów.
Podobny występ zanotował Rafał Augustyniak – jego zespół także przegrał, lecz do doświadczonego piłkarza pretensji mieć nie możemy. Asystę zaliczył? Tak. Stworzył klarowną sytuację? Także. Dwa razy celnie sprawdzał Mateusza Lisa – o którym zaraz – często miał piłkę i odpowiedzialnie z nią poczynał. W obronie był bezkompromisowy, przez co Lech Poznań bardzo męczył się w ataku. Podobnie miała Legia, bo ile by nie próbowała, to na końcu i tak czekał bramkarz, aby obronić lecący strzał. Oczywiście, Lis przy golu Bohdana Wjunnyka mógł się pewnie lepiej zachować, lecz bierzemy pod uwagę strzał z bliska. Przy innych próbach był bezbłędny – obronił 8 strzałów lecących w bramkę, w tym ten najważniejszy z ostatnich minut. Niech najlepszym podsumowaniem występu Lechity będzie fakt, że Radosław Murawski po meczu miał pretensje (żartobliwe) o to, że kolega odbija strzał na rożny, zamiast łapać. Czepianie się o szczegóły traktujemy jako docenienie.
Bramkarz: Mateusz Lis (1)
Obrońcy: Raoul Giger (1), Rafał Augustyniak (4), Lukas Klemenz (1)
Pomocnicy: Jan Grzesik (2), MVP Piotr Samiec-Talar (3), Kacper Urbański (2), Julius Ertlthaler (1), Hugo Vallejo (1)
Napastnicy: Kamil Grosicki (1), Marcel Reguła (1)


