Na ratunek Alan Uryga! Wisła Kraków wygrywa rzutem na taśmę

W Betclic 1. Lidze ostatnie spotkanie pomiędzy Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław się nie odbyło. Wszystko poszło o sprawy kibicowskie i niemożność przyjęcia zorganizowanej grupy fanów Białej Gwiazdy na stadionie we Wrocławiu. Wynikła z tego ogromna afera, posypały się kary, zaś w PKO BP Ekstraklasie los znów zetknął te dwie ekipy w 9. kolejce.

Stadion w Krakowie gościł więc ekipę ze stolicy Dolnego Śląska. Zawodników gospodarzy o gościnność jednak nie posądzimy. Wiślacy podeszli do meczu na poważnie, przygotowali się na wszystkie mocne (mamy wątpliwości, czy takowe istnieją) Śląska i przez cały mecz nie pozwalali przyjezdnym na rozłożenie swoich zabawek. Bez Piotra Samca-Talara Śląsk to nie groźny bulldog z pianą w pysku, tylko raczej niewinny york. Przez cały mecz trudno znaleźć jakiś okres, gdy to właśnie podopieczni Ante Šimundžy mieli wyraźną przewagę.

Wisła Kraków takie momenty za to miała i dość szybko zdołała swój wkład ofensywny zmaterializować. Kacper Duda wbiegł po prostu w wolną przestrzeń, podał do wyprzedzającego Yehora Matsenkę Angela Rodado i Karol Niemczycki musiał schylać się po piłkę do siatki. Pięcioosobowy blok defensywny z trzema środkowymi pomocnikami nie wystarczył, żeby pokryć każdego z atakujących Wisły.

Problemy ze złapaniem rytmu rywali był jak woda na młyn dla Białej Gwiazdy. Do tworzenia okazji wystarczyło bardzo mało. Dosłownie jedno podanie od Marcela Łubika gdzieś w okolicę środka pola, a Julius Ertlthaler mógł wybierać, do kogo poślę otwierającą piłkę. Wyglądało to na dziecinnie łatwe. Mieliśmy więc ciągłą przewagę, w powietrzu wisiało niebezpieczeństwo, lecz Marko Bozič i Elie Youan nie byli najefektywniejsi na skrzydłach. Ze względu na trzech stoperów trudno było się natomiast przebić środkiem.

Wisła nie dobiła, to Śląsk strzelił na remis

Wynik niedługo po przerwie mógł poprawić Jakub Krzyżanowski, lecz młodzieżowemu reprezentantowi Polski zabrakło centymetrów. Wisła grała, Śląsk się męczył. Brakowało jednak dobicia, co wreszcie wykorzystali rywale. Raz zgubione krycie w polu karnym zdecydowało, żeby Eniss Shabani wyłożył futbolówkę do Adama Ciućki. Nastolatek do asysty sprzed tygodnia dokłada asystę, zaś trener Šimundža się cieszy, bo gola przynieśli mu rezerwowi.

Prawdę mówiąc, to Wiślacy mogą dziękować sami sobie. Mieli rywala na talerzu – wystarczyło raz jeszcze wykorzystać słabą postawę Śląska i wpakować na 2:0. Nie udało się, to po stracie gola włączyli tryb odrabiania strat. Na boisku pojawiło się dużo nerwów, sędzia Łukasz Kuźma parokrotnie musiał studzić atmosferę, a Alan Uryga głową dał zwycięstwo. Nieprawdopodobny scenariusz na Reymonta, sprawdzanie gola wraz z VAR-em i drugi wybuch radości na trybunach. Co by o tym meczu nie powiedzieć, to trzeba przyznać jasno – zasłużone zwycięstwo Wisły Kraków, która była najzwyczajniej w świecie lepsza.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 2:1 (Rodado 16′, Uryga 90+2′ – Ciućka 76′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img