Trzecia kolejka rundy wiosennej już za nami, a my standardowo podsumowujemy to co działo się na ligowych boiskach w miniony weekend omawiając szerzej 5 wybranych tematów. Po 21. kolejce Ekstraklasy są to: wymagania wobec Kacpra Urbańskiego, defensywa Wisły Płock, początek Łukasza Tomczyka w Rakowie, szybkie ataki Lechii oraz dział kreacji Arki.
Musimy wymagać więcej od Kacpra Urbańskiego
Oczekiwanie Legii na zwycięstwo znów się przedłużyło. W piątek z Katowic wywieźli tylko punkt po remisie z GKS-em (1:1). Zespół pod wodzą Marka Papszuna nadal ma problemy z kreowaniem sytuacji, a warto w tym kontekście skupić się na postaci Kacpra Urbańskiego. Wobec 21-latka nie tylko my, ale także kibice polskiej piłki mieli spore oczekiwana po przenosinach do Legii Warszawa, natomiast przez pierwsze pół roku nie stał się wyróżniającym piłkarzem. Można liczyć, że momentem przełomowym będzie przyjście Marka Papszuna, ponieważ w systemie 3-4-2-1, preferowanym przez nowego szkoleniowca, pozycja nr 10 wydaje się być bardzo dobrze dopasowana do piłkarskiego profilu Urbańskiego, natomiast początkowe mecze nie dają sygnałów, że w grze tego zawodnika wiele się zmieniło.
W meczu z GKS-em oddał jeden strzał i wykreował jedną sytuację. Bardziej niepokojący niż sam brak liczb u Urbańskiego jest jednak brak chęci zostania pierwszoplanową postacią ofensywy zespołu. 11-krotny reprezentant Polski nie sprawia wrażenia piłkarza, który chce brać grę na siebie i pokazać, że ma umiejętności przerastające naszą ligę. W piątkowy wieczór przy Nowej Bukowej spośród graczy wyjściowej jedenastki Legii tylko napastnik Antonio Colak zanotował mniej kontaktów z piłką od niego. Naszym zdaniem to największy problem przy Kacprze Urbańskim. Gdy trafiał do Legii podnosiły się głosy, że brakuje mu liczb, natomiast wydawało się, że nawet jeśli ich nie będzie dostarczał to ciągłą aktywnością oraz braniem odpowiedzialności za piłkę będzie pomagał robić je innym. Tymczasem nie ma ani tego, ani tego, a Legia ma trzecią najgorszą ofensywę w Ekstraklasie pod względem liczby strzelonych goli.
Wisła Płock nie broni już tak dobrze
W 21. kolejce doszło do przerwania niesamowitej serii beniaminka z Płocka, ponieważ Wisła po raz pierwszy w obecnym sezonie straciła więcej niż jedną bramkę w meczu. Dwa razy piłkę w siatce udało umieścić się Widzewowi. Według współczynnika goli oczekiwanych (xG) goście zasłużyli dokładnie na zdobycie dwóch bramek, natomiast mogło ich być jeszcze więcej, ponieważ piłkarze Igora Jovicevicia aż trzy razy obijali obramowanie bramki. Gospodarze mieli problem z bronieniem w dwóch elementach gry: stałych fragmentach oraz – już w drugiej połowie, gdy się otworzyli – kontratakach.
Dla zespołu Mariusza Misiury sobotni mecz nie ustawił się dobrze. Wprawdzie w poprzedniej rundzie bardzo dobrze potrafili odrabiać straty i zdobywali punkty z pozycji zespołu przegrywającego to ich defensywny sposób gry sprawia, że objęcie prowadzenia przez rywali oznacza wyciągnięcie Wisły ze strefy komfortu. A wydaje się, że aktualnie Płocczanom jest nieco łatwiej strzelić bramkę niż w rundzie jesiennej, gdy żelazny tercet defensywny tworzyli Marcin Kamiński, Marcus Haglind-Sangre oraz Andrias Edmundsson. Tego ostatniego już w Płocku nie ma, a to oznacza, że zespołowi trudniej będzie tak dobrze punktować bazując na bardzo dobrej organizacji gry w defensywie.
Raków gubi cenne punkty w walce o tytuł
Pod koniec jesieni, jeszcze zanim Marek Papszun powiedział publicznie, że chce zostać trenerem Legii Warszawa Raków wydawał się najmocniejszym kandydatem do mistrzostwa Polski. Odejście 51-letniego szkoleniowca postawiło znak zapytania przy Medalikach, natomiast biorąc pod uwagę jak wygląda liga w obecnym sezonie, w Częstochowie przed startem rundy wiosennej nadal mieli prawo celować w tytuł. Łukasz Tomczyk nie zaczął jednak pracy w Rakowie od dobrych wyników. Nowy szkoleniowiec wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie. Jego zespół w trzech meczach zdobył 2 punkty i tylko jednego gola.
Łukasz Tomczyk nie przeprowadził rewolucji w zespole, a postanowił trzymać się fundamentów, które zostawił mu jego poprzednik i kontynuować sposób gry dający w tym sezonie dobre efekty. Gdyby ktoś zapomniał, że Marek Papszun odszedł z Rakowa to oglądając grę tego zespołu raczej nie zauważyłby, że doszło do zmiany trenera. Drużyna jest dobrze poukładana w defensywie, potrafi kontrolować mecz i nie dopuszczać rywali do grożnych kontrataków. Jeśli chodzi o grę w ofensywie, w tym przypadku liczba goli może być myląca, ponieważ Raków gra naprawdę nieźle, jednak piłka nie chce wpadać do bramki. Według portalu Fotmob w trzech wiosennych spotkaniach zawodnicy Medalików wykreowali sytuacje warte prawie 6 goli oczekiwanych (xG), a w rzeczywistości piłka tylko raz wpadła do siatki.
Zagłębie Lubin 0:0 Raków Częstochowa
Żaden zespół Ekstraklasy nie znalazł jeszcze recepty na kontrataki Lechii
Tworząc tabelę Ekstraklasy za poszczególny okres można dowiedzieć się wielu naprawdę ciekawych rzeczy. W poprzednim podsumowaniu podawaliśmy statystykę, że od listopadowej przerwy reprezentacyjnej najlepiej punktującym zespołem jest GKS Katowice, a od zatrudnienia Daniela Myśliwca – Piast Gliwice. Lechia Gdańsk jest natomiast na 1. miejscu w lidze uwzględniając tabelę od 22 sierpnia, czyli kolejki, w której odnieśli pierwsze ligowe zwycięstwo. To jeszcze bardziej imponujące, ponieważ jest to już długi okres.
Największa siła Lechii leży w ofensywie, a konkretnie – w kontratakach. Maszyna Johna Carvera pracuje na najwyższych obrotach już od kilku miesięcy i liga nie zdążyła ich jeszcze rozpracować. Obecnie biało-zieloni mają najwięcej zdobytych bramek w Ekstraklasie i przewaga nad resztą stawki tylko powiększa się z kolejki na kolejkę. Trener nie chce, aby jego zespół długo utrzymywał się przy piłce, a wymaga od piłkarzy szybkich, bezpośrednich ataków i wykorzystania wolnych przestrzeni zanim rywal zdąży się zorganizować. W minionej kolejce Ekstraklasy z Motorem (3:2) Lechia grała bez swojego najlepszego strzelca i lidera tej klasyfikacji w całej lidze, Tomasa Bobcka, ale nie przeszkodziło im to w odniesieniu zwycięstwa, zdobyciu trzech goli i wykreowaniu szans o wartości dokładnie trzech goli oczekiwanych (według portalu Fotmob) oraz pięciu „dużych szans”. John Carver stworzył najlepszą ofensywę ligi z zespołu rozpatrywanego jako jednego z głównych kandydatów do spadku.
Motor Lublin 2:3 Lechia Gdańsk
Arka musi zacząć tworzyć więcej sytuacji
Arka Gdynia przegrała kolejny mecz na wyjeździe. Z jedenastu wizyt na obcych stadionach zespół Dawida Szwargi przywiózł tylko 1 punkt (z Łazienkowskiej). W Szczecinie goście bardzo szybko zostali zmuszeni do odrabiania strat, bo już w 5. minucie, ale przez kolejne 85 minut (plus doliczony czas gry) Arkowcy zrobili bardzo mało, aby wyrównać stan meczu. Oddali 11 strzałów, tylko dwa były celne, a łączna wartość goli oczekiwanych wyniosła 0,66 xG. Trenera może jednak bardziej martwić fakt, że poza stałymi fragmentami gry jego drużyna nie potrafiła w żaden sposób zagrozić przeciwnikowi. Z gry oddali tylko 5 uderzeń, z tego aż cztery zza pola karnego, a skumulowana wartość xG z tych strzałów wyniosła 0,10.
Arka po tej kolejce osunęła się do strefy spadkowej i można stawiać tezę, że bez poprawy gry w ofensywie bardzo trudno będzie im się z niej wydostać. Kadrowo ich formacja ofensywna odstaje od reszty ligi, a po zespole nie widać, aby miał dobrze dopracowany atak pozycyjny. Wyróżniającą postacią w fazie posiadania piłki często jest Kamil Jakubczyk, który odważnie bierze grę na siebie i zdobywa przestrzeń prowadzeniem futbolówki, natomiast w ten sposób Arka co najwyżej zdobywa ostatnią tercję boiska lub wywalcza stałe fragmenty gry. Głowna odpowiedzialność za kreację spoczywa już na barkach innych zawodników, a w tym aspekcie w większości meczów zawodzą.
Pogoń Szczecin 1:0 Arka Gdynia
Co jeszcze wydarzyło się w 21. kolejce Ekstraklasy?
- W derbach pomiędzy Koroną, a Radomiakiem lepszy okazał się zespół Jacka Zielińskiego, który szybko strzelił dwa gole, a potem nastawił się na defensywę i skutecznie odpierał ataki Radomiaka.
- Jagiellonia straciła pierwsze punkty tej wiosny. Lider tabeli bezbramkowo zremisował na wyjeździe z Cracovią.
- Lech Poznań odrabia straty po słabym początku wiosny. Kolejorz pokonał Piasta (3:0) znajdującego się w bardzo dobrej formie, odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i zmniejszył stratę do lidera do 4 punktów.
- Górnik Zabrze miał szansę zrównać się punktami z liderem tabeli, ale tylko zremisował na terenie ostatniego w tabeli Bruk-Betu. Punkt pozwolił im jednak wskoczyć na 2. miejsce.
