Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1. Wirtz i Isak trafili, ale Alisson musiał ratować zespół

Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1 w 10. kolejce Premier League i wrócił do wygrywania po porażkach z Arsenalem oraz Fenerbahçe. Goście zdobyli trzy bramki za sprawą Alexisa Mac Allistera, Floriana Wirtza i Alexandra Isaka, choć wynik nie oddaje wszystkich problemów, z którymi mierzyli się na Selhurst Park. Gospodarze kilkukrotnie byli bliscy objęcia prowadzenia, Yéremy Pino trafił w poprzeczkę, a Alisson musiał ratować kolegów przed stratą gola. Dopiero trafienie Wirtza w 54. minucie pozwoliło Liverpoolowi przejąć większą kontrolę nad spotkaniem. Niemiec zdobył pierwszą bramkę w obecnym sezonie Premier League, natomiast Isak powiększył swój dorobek do ośmiu trafień we wszystkich rozgrywkach. Crystal Palace przegrało czwarty kolejny mecz ligowy i spadło na ostatnie miejsce w tabeli.

Liverpool przyjechał do Londynu po dwóch porażkach, które mocno kontrastowały z udanym początkiem sezonu. Najpierw zespół Andoniego Iraoli przegrał z Arsenalem 0:1 w Premier League, a następnie uległ Fenerbahçe 2:3 w Lidze Mistrzów. Szczególnie spotkanie w Stambule pokazało problemy z organizacją defensywy, ponieważ Liverpool pozwalał przeciwnikom na zbyt wiele w pobliżu własnego pola karnego. Przeciwko Crystal Palace szkoleniowiec zdecydował się na pięć zmian w podstawowym składzie, przywracając między innymi Cody’ego Gakpo, Floriana Wirtza i Alexandra Isaka. W defensywie zagrali Ronald Araújo, Jérémy Jacquet, Virgil van Dijk oraz Miloš Kerkez, natomiast Dominik Szoboszlai wrócił do środka pola. Goście dysponowali więc mocnym zestawieniem, ale nie mogli pozwolić sobie na kolejne potknięcie, szczególnie że porażka z jednym z najsłabszych zespołów ligi oznaczałaby trzeci przegrany mecz z rzędu.

Crystal Palace również potrzebowało punktów. Drużyna Pierre’a Sage’a przegrała trzy poprzednie spotkania ligowe, nie zdobywając w nich ani jednej bramki i tracąc dziewięć goli. Londyńczycy mierzyli się dodatkowo z problemami kadrowymi, ponieważ kontuzjowany był Ismaïla Sarr, a Jean-Philippe Mateta pauzował za czerwoną kartkę. W ataku wystąpił więc Jørgen Strand Larsen, wspierany przez Yéremy Pino i Daichiego Kamadę. Pomimo słabych ostatnich wyników gospodarze nie zamierzali ograniczać się do obrony własnego pola karnego. Liverpool rozpoczął mecz od wysokiego pressingu i prób szybkiego odbioru piłki, ale Palace stopniowo zaczęło wykorzystywać przestrzeń pozostawianą przez jego zawodników.

Crystal Palace mogło prowadzić. Alisson zatrzymywał gospodarzy

Pierwsze minuty należały do Liverpoolu. Już po kilkunastu sekundach Alexis Mac Allister sprawdził Deana Hendersona, a później ponownie zagroził bramce po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry. Goście próbowali również wykorzystywać aktywność Bradleya Barcoli i Cody’ego Gakpo, jednak brakowało im dokładności przy wykończeniu akcji. Crystal Palace szybko zaczęło odpowiadać. Yéremy Pino otrzymał podanie od Tyricka Mitchella i uderzył na bramkę Alissona, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Brazylijski bramkarz nie miał w tej sytuacji większych możliwości interwencji, a gospodarze mogli żałować niewykorzystanej okazji. Był to jeden z momentów pokazujących, że Liverpool nadal nie potrafi odpowiednio zabezpieczać przestrzeni po stracie piłki.

Palace coraz częściej przedostawało się pod pole karne gości, a Pino sprawiał problemy obrońcom Liverpoolu. Po jednej z akcji do siatki trafił Jørgen Strand Larsen, jednak jego gol został anulowany z powodu spalonego. Alisson musiał również wykazać się refleksem po mocnym uderzeniu Daichiego Kamady. Japończyk dobrze złożył się do strzału z powietrza, ale bramkarz Liverpoolu zdołał odbić piłkę. Gospodarze mieli kilka okazji, żeby objąć prowadzenie, podczas gdy ofensywa przyjezdnych długo nie potrafiła wykorzystać swoich możliwości. Nie oznacza to, że Liverpool nie tworzył sytuacji, ponieważ Barcola również zmarnował dogodną szansę po dośrodkowaniu Szoboszlaia. Znacznie bardziej niepokojące było jednak to, jak łatwo Palace potrafiło przedostawać się pod bramkę Alissona.

W 40. minucie Liverpool wykorzystał stały fragment gry. Dominik Szoboszlai dośrodkował z rzutu wolnego, a Alexis Mac Allister wbiegł przed obrońców Crystal Palace i strzałem głową pokonał Hendersona. Argentyńczyk znalazł się w odpowiednim miejscu, wykorzystując błąd krycia gospodarzy. Trafienie było szczególnie istotne, ponieważ w poprzednich fragmentach meczu to Palace miało kilka dogodnych okazji do objęcia prowadzenia. Londyńczycy mogli zresztą odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Adam Wharton próbował skierować piłkę do siatki po kolejnym zagraniu Pino, ale Alisson ponownie skutecznie interweniował. Liverpool schodził do szatni z prowadzeniem 1:0, choć trudno było stwierdzić, że przez pierwsze 45 minut był zdecydowanie lepszym zespołem.

Wirtz wreszcie strzelił w Premier League. Isak z ósmym golem w sezonie

Po zmianie stron Iraola zdecydował się zamienić stronami swoich skrzydłowych, a już w 54. minucie przyniosło to efekt. Ronald Araújo rozpoczął akcję podaniem do Bradleya Barcoli, który przedostał się prawą stroną i zagrał piłkę w pole karne. Florian Wirtz wbiegł w odpowiednim momencie i uderzeniem bez przyjęcia pokonał Hendersona. Niemiec zdobył pierwszą bramkę w obecnym sezonie Premier League, co miało dla niego szczególne znaczenie po miesiącach oczekiwania na bardziej regularne liczby w ofensywie. Od zawodnika sprowadzonego za tak duże pieniądze oczekuje się nie tylko dobrego rozgrywania piłki, ale również bezpośredniego wpływu na wyniki. Na Selhurst Park Wirtz wreszcie mógł pochwalić się ligowym trafieniem, a później dołożył także asystę.

Drugi gol wyraźnie zmienił przebieg rywalizacji. Crystal Palace przed przerwą potrafiło regularnie zagrażać Liverpoolowi, ale po stracie bramki na 0:2 jego ofensywa straciła znaczną część wcześniejszej dynamiki. Gospodarze nadal próbowali atakować, jednak coraz trudniej przychodziło im przedostawanie się za linię defensywy przeciwnika. Nie oznacza to, że Alisson mógł już spokojnie obserwować spotkanie. Po stracie piłki przez Jacqueta Pino ponownie znalazł się w dogodnej pozycji, lecz Brazylijczyk zatrzymał jego uderzenie. Była to kolejna ważna interwencja bramkarza, bez którego Liverpool mógłby mieć znacznie większe problemy z utrzymaniem korzystnego wyniku.

Iraola stopniowo odświeżał skład, wprowadzając między innymi Treya Nyoniego, Víctora Muñoza i Rio Ngumohę. Liverpool miał coraz więcej przestrzeni do wyprowadzania szybkich ataków, ponieważ gospodarze musieli zaryzykować, jeśli chcieli jeszcze wrócić do meczu. Alexander Isak zmarnował jedną z dogodnych sytuacji, ale w 89. minucie nie popełnił już błędu. Po zagraniu Floriana Wirtza Szwed znalazł się w polu karnym i mocnym strzałem pokonał Hendersona. Liverpool prowadził 3:0, a Isak zdobył swoją ósmą bramkę w obecnym sezonie we wszystkich rozgrywkach. Według This Is Anfield to już dwukrotnie więcej niż przez całe poprzednie rozgrywki, w których jego pobyt na Anfield nie przebiegał zgodnie z oczekiwaniami.

Dla Liverpoolu szczególnie ważne było to, że w jednym spotkaniu na listę strzelców wpisali się zarówno Wirtz, jak i Isak. Obaj mieli w ostatnich miesiącach wiele do udowodnienia, choć z różnych powodów. Niemiec długo czekał na pierwsze ligowe trafienie w sezonie, natomiast szwedzki napastnik starał się potwierdzić, że może regularnie zdobywać bramki na poziomie oczekiwanym od jednego z najdroższych zawodników w historii Premier League. Przeciwko Crystal Palace obaj bezpośrednio wpłynęli na wynik, a Wirtz dodatkowo uczestniczył w akcji zakończonej golem partnera. Dla Iraoli to ważna informacja, szczególnie że w poprzednich spotkaniach Liverpoolowi brakowało skuteczności pozwalającej wykorzystywać nawet dobrze wypracowane sytuacje.

Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1. Wirtz i Isak trafili, ale Alisson musiał ratować zespół

Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1 w 10. kolejce Premier League i wrócił do wygrywania po porażkach z Arsenalem oraz Fenerbahçe. Goście zdobyli trzy bramki za sprawą Alexisa Mac Allistera, Floriana Wirtza i Alexandra Isaka, choć wynik nie oddaje wszystkich problemów, z którymi mierzyli się na Selhurst Park. Gospodarze kilkukrotnie byli bliscy objęcia prowadzenia, Yéremy Pino trafił w poprzeczkę, a Alisson musiał ratować kolegów przed stratą gola. Dopiero trafienie Wirtza w 54. minucie pozwoliło Liverpoolowi przejąć większą kontrolę nad spotkaniem. Niemiec zdobył pierwszą bramkę w obecnym sezonie Premier League, natomiast Isak powiększył swój dorobek do ośmiu trafień we wszystkich rozgrywkach. Crystal Palace przegrało czwarty kolejny mecz ligowy i spadło na ostatnie miejsce w tabeli.

Liverpool przyjechał do Londynu po dwóch porażkach, które mocno kontrastowały z udanym początkiem sezonu. Najpierw zespół Andoniego Iraoli przegrał z Arsenalem 0:1 w Premier League, a następnie uległ Fenerbahçe 2:3 w Lidze Mistrzów. Szczególnie spotkanie w Stambule pokazało problemy z organizacją defensywy, ponieważ Liverpool pozwalał przeciwnikom na zbyt wiele w pobliżu własnego pola karnego. Przeciwko Crystal Palace szkoleniowiec zdecydował się na pięć zmian w podstawowym składzie, przywracając między innymi Cody’ego Gakpo, Floriana Wirtza i Alexandra Isaka. W defensywie zagrali Ronald Araújo, Jérémy Jacquet, Virgil van Dijk oraz Miloš Kerkez, natomiast Dominik Szoboszlai wrócił do środka pola. Goście dysponowali więc mocnym zestawieniem, ale nie mogli pozwolić sobie na kolejne potknięcie, szczególnie że porażka z jednym z najsłabszych zespołów ligi oznaczałaby trzeci przegrany mecz z rzędu.

Crystal Palace również potrzebowało punktów. Drużyna Pierre’a Sage’a przegrała trzy poprzednie spotkania ligowe, nie zdobywając w nich ani jednej bramki i tracąc dziewięć goli. Londyńczycy mierzyli się dodatkowo z problemami kadrowymi, ponieważ kontuzjowany był Ismaïla Sarr, a Jean-Philippe Mateta pauzował za czerwoną kartkę. W ataku wystąpił więc Jørgen Strand Larsen, wspierany przez Yéremy Pino i Daichiego Kamadę. Pomimo słabych ostatnich wyników gospodarze nie zamierzali ograniczać się do obrony własnego pola karnego. Liverpool rozpoczął mecz od wysokiego pressingu i prób szybkiego odbioru piłki, ale Palace stopniowo zaczęło wykorzystywać przestrzeń pozostawianą przez jego zawodników.

Crystal Palace mogło prowadzić. Alisson zatrzymywał gospodarzy

Pierwsze minuty należały do Liverpoolu. Już po kilkunastu sekundach Alexis Mac Allister sprawdził Deana Hendersona, a później ponownie zagroził bramce po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry. Goście próbowali również wykorzystywać aktywność Bradleya Barcoli i Cody’ego Gakpo, jednak brakowało im dokładności przy wykończeniu akcji. Crystal Palace szybko zaczęło odpowiadać. Yéremy Pino otrzymał podanie od Tyricka Mitchella i uderzył na bramkę Alissona, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Brazylijski bramkarz nie miał w tej sytuacji większych możliwości interwencji, a gospodarze mogli żałować niewykorzystanej okazji. Był to jeden z momentów pokazujących, że Liverpool nadal nie potrafi odpowiednio zabezpieczać przestrzeni po stracie piłki.

Palace coraz częściej przedostawało się pod pole karne gości, a Pino sprawiał problemy obrońcom Liverpoolu. Po jednej z akcji do siatki trafił Jørgen Strand Larsen, jednak jego gol został anulowany z powodu spalonego. Alisson musiał również wykazać się refleksem po mocnym uderzeniu Daichiego Kamady. Japończyk dobrze złożył się do strzału z powietrza, ale bramkarz Liverpoolu zdołał odbić piłkę. Gospodarze mieli kilka okazji, żeby objąć prowadzenie, podczas gdy ofensywa przyjezdnych długo nie potrafiła wykorzystać swoich możliwości. Nie oznacza to, że Liverpool nie tworzył sytuacji, ponieważ Barcola również zmarnował dogodną szansę po dośrodkowaniu Szoboszlaia. Znacznie bardziej niepokojące było jednak to, jak łatwo Palace potrafiło przedostawać się pod bramkę Alissona.

W 40. minucie Liverpool wykorzystał stały fragment gry. Dominik Szoboszlai dośrodkował z rzutu wolnego, a Alexis Mac Allister wbiegł przed obrońców Crystal Palace i strzałem głową pokonał Hendersona. Argentyńczyk znalazł się w odpowiednim miejscu, wykorzystując błąd krycia gospodarzy. Trafienie było szczególnie istotne, ponieważ w poprzednich fragmentach meczu to Palace miało kilka dogodnych okazji do objęcia prowadzenia. Londyńczycy mogli zresztą odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Adam Wharton próbował skierować piłkę do siatki po kolejnym zagraniu Pino, ale Alisson ponownie skutecznie interweniował. Liverpool schodził do szatni z prowadzeniem 1:0, choć trudno było stwierdzić, że przez pierwsze 45 minut był zdecydowanie lepszym zespołem.

Wirtz wreszcie strzelił w Premier League. Isak z ósmym golem w sezonie

Po zmianie stron Iraola zdecydował się zamienić stronami swoich skrzydłowych, a już w 54. minucie przyniosło to efekt. Ronald Araújo rozpoczął akcję podaniem do Bradleya Barcoli, który przedostał się prawą stroną i zagrał piłkę w pole karne. Florian Wirtz wbiegł w odpowiednim momencie i uderzeniem bez przyjęcia pokonał Hendersona. Niemiec zdobył pierwszą bramkę w obecnym sezonie Premier League, co miało dla niego szczególne znaczenie po miesiącach oczekiwania na bardziej regularne liczby w ofensywie. Od zawodnika sprowadzonego za tak duże pieniądze oczekuje się nie tylko dobrego rozgrywania piłki, ale również bezpośredniego wpływu na wyniki. Na Selhurst Park Wirtz wreszcie mógł pochwalić się ligowym trafieniem, a później dołożył także asystę.

Drugi gol wyraźnie zmienił przebieg rywalizacji. Crystal Palace przed przerwą potrafiło regularnie zagrażać Liverpoolowi, ale po stracie bramki na 0:2 jego ofensywa straciła znaczną część wcześniejszej dynamiki. Gospodarze nadal próbowali atakować, jednak coraz trudniej przychodziło im przedostawanie się za linię defensywy przeciwnika. Nie oznacza to, że Alisson mógł już spokojnie obserwować spotkanie. Po stracie piłki przez Jacqueta Pino ponownie znalazł się w dogodnej pozycji, lecz Brazylijczyk zatrzymał jego uderzenie. Była to kolejna ważna interwencja bramkarza, bez którego Liverpool mógłby mieć znacznie większe problemy z utrzymaniem korzystnego wyniku.

Iraola stopniowo odświeżał skład, wprowadzając między innymi Treya Nyoniego, Víctora Muñoza i Rio Ngumohę. Liverpool miał coraz więcej przestrzeni do wyprowadzania szybkich ataków, ponieważ gospodarze musieli zaryzykować, jeśli chcieli jeszcze wrócić do meczu. Alexander Isak zmarnował jedną z dogodnych sytuacji, ale w 89. minucie nie popełnił już błędu. Po zagraniu Floriana Wirtza Szwed znalazł się w polu karnym i mocnym strzałem pokonał Hendersona. Liverpool prowadził 3:0, a Isak zdobył swoją ósmą bramkę w obecnym sezonie we wszystkich rozgrywkach. Crystal Palace zdołało jeszcze zdobyć honorową bramkę. W doliczonym czasie gry Miloš Kerkez popełnił przewinienie w polu karnym podczas walki o piłkę, a sędzia Tony Harrington wskazał na jedenasty metr. Eddie Nketiah pokonał Alissona i ustalił wynik na 1:3. Dla gospodarzy było to pierwsze ligowe trafienie od kilku tygodni, ale nie zmieniło oceny spotkania. Palace przegrało czwarty raz z rzędu, a po dobrym fragmencie pierwszej połowy i niewykorzystanych okazjach nie było w stanie skutecznie odpowiedzieć na kolejne bramki Liverpoolu.

Liverpool awansował na czwarte miejsce. Palace zamyka tabelę

Zwycięstwo pozwoliło Liverpoolowi powiększyć dorobek do osiemnastu punktów i awansować na czwarte miejsce w Premier League. Po porażkach z Arsenalem i Fenerbahçe zespół Iraoli potrzebował wygranej, a trzy zdobyte bramki są dobrym sygnałem przed listopadową przerwą reprezentacyjną. Nie wszystkie problemy zostały jednak rozwiązane. Szczególnie pierwsza połowa pokazała, że Liverpool nadal pozwala przeciwnikom na zbyt wiele w pobliżu własnego pola karnego. Crystal Palace, pomimo fatalnej serii wyników i osłabień kadrowych, potrafiło kilkukrotnie zagrozić bramce Alissona. Gdyby Brazylijczyk nie był tak dobrze dysponowany, spotkanie mogło potoczyć się inaczej.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja gospodarzy. Crystal Palace przegrało czwarty kolejny mecz ligowy i z siedmioma punktami znalazło się na ostatnim miejscu w tabeli. Drużyna Pierre’a Sage’a przez kilka tygodni nie potrafiła zdobyć bramki, a niedzielne trafienie Nketiaha zakończyło tę serię dopiero w doliczonym czasie gry. Problemów nie można sprowadzać wyłącznie do nieskuteczności napastników. Palace traci również zbyt wiele goli, a w spotkaniu z Liverpoolem kolejny raz dało się zauważyć brak odpowiedniej reakcji po stracie pierwszej bramki. W pierwszej połowie gospodarze mieli okazje do prowadzenia, ale po trafieniu Wirtza ich gra ofensywna stała się znacznie mniej groźna.

Crystal Palace – Liverpool 1:3 Eddie Nketiah (90+5., rzut karny) – Alexis Mac Allister (40.), Florian Wirtz (54.), Alexander Isak (89.).

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →