Kolejne piękne trafienie Valverde! Real Madryt wygrywa z Sevillą

W 11. kolejce LaLiga nadal niepokonany Real Madryt podejmował na własnym stadionie Sevillie. Sevillie, która wciąż nie potrafi znaleźć wyjścia z bardzo trudnej sytuacji, w której są od początku sezonu. Na Santiago Bernabeu wrócił przy tej okazji Isco, mający wiele do udowodnienia, tak kibicom jak i zarządowi Królewskich. Przed meczem gwiazdą był Karim Benzema, który zaprezentował Złotą Piłkę. Francuz jednak z powodu urazu był wykluczony z udziału w tym spotkaniu.

Typowa gra Realu Madryt

Zaczęło się błyskawicznie. Królewscy już w 5 minucie napoczęli Sevillie. Vinicius Junior popisał się świetnym rajdem i przeglądem pola, wystawiając piłkę Luce Modriciowi niemal do pustej bramki. Po tej sytuacji gracze Realu włączyli tempomat i przez kolejne 40 minut kontrolowali przebieg meczu. Pierwsza połowa to niemal idealny przykład, jak Królewscy rozgrywają swoje mecze. Bez przesadnego podkręcania tempa gry, starając się wymieniać dużo podań na połowie przeciwnika.

Swoje momenty przy piłce miała też oczywiście Sevilla. Wyglądało to jednak bardziej tak, jakby gospodarze pozwolili im na chwilę gry, aniżeli Los Nervionenses sami to wywalczyli. Co innego mogły pokazywać statystyki. W końcu po pierwszej połowie obie drużyny miały na swoim koncie po jednym celnym strzale. Real optycznie miał znaczną przewagę, ale nie przekładało się to na nic więcej.

W drugiej połowie Sevilla podkręciła tempo

Real Madryt na drugą część meczu wyszedł chyba z nastawieniem na utrzymanie wyniku. Ich gra nie wiele się zmieniła, ale tego samego nie można powiedzieć o drużynie Sampaoliego. Argentyńczyk wyraźnie wpłynął na swoich podopiecznych, którzy po wyjściu z szatni zawiesili poprzeczkę znacznie wyżej. Zawodnicy Sevilli wyglądali niemal tak, jakby w przerwie ktoś ich podmienił. Grali znacznie odważniej i z większym zaangażowaniem. Już w 54. minucie udało im się zaskoczyć Real Madryt i doprowadzić do wyrównania dzięki bramce Erika Lameli.

Królewscy bardzo długo nie mogli znaleźć sposobu na uporanie się z defensywą Sevilli. Z każdą minutą jednak podkręcali tempo, zmuszając rywali do coraz większego wysiłku. Potwierdziły się przy tym słowa Lopeteguiego, że Sevilla ma szklaną szczękę. Dopóki udawało im się bronić, to wszystko szło dobrze. Po otrzymaniu pierwszego ciosu stracili koncentrację, i chwilę później przyjęli kolejny. Pierwsze uderzenie wyprowadził Lucas Vazquez, trafiając niemal na pustą bramkę po podaniu Viniciusa. Już 2 minuty później prowadzenie podwyższył Fede Valverde, który w swoim stylu huknął zza pola karnego.

Zawodnicy Realu Madryt nie oszczędzili dzisiaj swoim kibicom nerwów, ale ostatecznie wyszli z tego pojedynku zwycięsko. Emocje możemy jednak zawdzięczać piłkarzom Sevilli, którzy na drugą połowę wyszli odmienieni. Los Nervionenses zostawią po drugich 45. minutach dobre wrażenie, ale z Madrytu i tak wyjadą bez nawet jednego punktu. Królewscy pokazali jednak więcej jakości i zasłużenie zgarniają kolejne trzy punkty.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ