Kamil Grabara dwoił się i troił, ale wpuścił trzy gole przeciwko Sevilli

Stawką dzisiejszego starcia była gra wiosną w europejskich pucharach. Zarówno Sevilla, jak i Kopenhaga miały tyle samo punktów. Obie drużyny w obecnych rozgrywkach zaliczyły po dwa remisy. Zespół, który wygra na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan niemal zapewniłby sobie trzecie miejsce w grupie.

W pierwszej części gry o wiele lepiej wyglądali gospodarze

To Sevillistas częściej operowali piłką na połowie przeciwnika. Gra skrzydłami w wykonaniu gospodarzy mogła się podobać, aż do 16 metra. W polu karnym gości nie Rojoblancos nie mieli niemal nic do powiedzenia. Skuteczna obrona, jaką prezentował Kamil Grabara do spółki z kolegami, zamurowała drogę do bramki. Podopiecznym trenera Sampoliego nie pozostało nic innego, jak próbować z dystansu. Z reguły strzały te lądowały w rękach polskiego bramkarza, który ustawiał się tego dnia bardzo dobrze. Lwy potrafiły pokazać pazur. Największe zagrożenie w polu karnym Los Nervionenses sprawiał Daramy, który potrafił zakręcić defensywą gospodarzy. Niestety dla widowiska do przerwy nie widzieliśmy żadnych bramek.

Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanego uderzenia gości

Drużyna z Danii miała kilka dogodnych sytuacji, trafiając nawet w słupek. Odpowiedzią gości był strzał Isco, przy którym świetnie popisał się reprezentant Polski. Obie drużyny zaczęły wymianę ciosów, z której górą wyszła Sevilla. Dośrodkowanie zmyliło Grabarę, który nastawił się na uderzenie piłki głową przez zawodnika gospodarzy. Piłka jednak wylądowała pod nogami Polaka, i wleciała do bramki. Ta interwencja kładzie się cieniem na postawie Kamila w dzisiejszym meczu. Tempo meczu zaczęło siadać. Dopiero pod koniec zawodnicy Kopenhagi mocniej zaatakowali. Bramka wisiała w powietrzu, lecz tym razem, to poprzeczka sprzyjała Rojoblancos. Los Nervionenses dobili przeciwnika w 88. minucie spotkania. Z narożnika pola karnego pięknie przymierzy Isco, nie pozostawiając żadnych szans na obronę polskiemu bramkarzowi. Napędzeni prowadzeniem i dopingiem swoich fanów gospodarze zdobyli jeszcze trzecią bramkę. Montiel dobił piłkę z bliskiej odległości, czym podpisał wyrok na FC Kopenhagę.

Sevilla przy odrobinie szczęścia wychodzi zwycięsko z dzisiejszego starcia i to hiszpański zespół będzie grał dalej w Europie

Co do Kopenhagi, to pomimo ładnej gry i wielu sytuacji, wciąż pozostają bez strzelonego gola w Lidze Mistrzów. Gdyby Lwy dysponowały lepszymi celownikami, to kto wie, może by się udało. Kamil Grabara rozegrał dobre zawody. W bramce dwoił się i troił. Obronił wiele strzałów, lecz przy pierwszej bramce zdecydowanie się pomylił. Pozostałe puszczone gole, to jednak błędy kolegów z formacji defensywnej, którzy nie zdążyli powrócić na czas. No cóż, zapewne za rok ponownie zobaczymy Kamila w europejskich pucharach.

Sevilla – Kopenhaga 3:0 (61′ En Nesyri, 88′ Isco, 90+2′ Montiel)

Autor: Emil

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ