Z powodu ćwierćfinałów Pucharu Anglii w Premier League w ten weekend rozegrano tylko 4 spotkania. Nie znaczy to jednak, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie – sobotni wieczór był wyjątkowy dla Jakuba Modera, który zadebiutował od 1 minuty w meczu Premier League, a w niedzielę show skradł rollercoaster na London Stadium pomiędzy West Hamem, a Arsenalem. O wszystkim przeczytacie w naszym podsumowaniu. Subiektywne wnioski o każdym klubie w kilku zdaniach poparte własnymi obserwacjami. A do tego statystyki, heatmapy i ciekawostki. Prawdziwa gratka dla fanów angielskiej piłki. Zaczynamy.
West Ham
Mecz z Arsenalem (3:3) był szalony i podział punktów wydaje się być sprawiedliwym wynikiem. West Ham należy pochwalić za początek meczu: grali wysoko, agresywnie, dominując środek pola i opierając ofensywę na atakach skrzydłami i dośrodkowaniach. Niepokojącym trendem za to jest ostatnio słabsza postawa defensywy. Mimo, że 3 z ostatnich 4 straconych bramek to samobóje to jednak Arsenal pokazał, że rozmontowanie obrony Młotów nie jest wcale takie trudne. Przeciekała zwłaszcza lewa strona.

Tottenham
Co zaskakujące przy kontuzji Sona, Jose Mourinho zostawił na ławce Garetha Bale’a, a obok najlepszego snajpera zespołu wyszedł Carlos Vinicius. Ostatecznie wyszło dobrze, bo obaj strzelili po golu w wygranym 2:0 meczu z Aston Villą, ale warto zwrócić też uwagę na jeszcze jednego piłkarza – Lucasa Mourę. W ostatnich 7 meczach Premier League, w których zaczął w wyjściowym składzie zdobył 2 gole i miał 3 asysty. Biorąc pod uwagę dotychczasowe liczby „pomocników” Kane’a i Sona to widać sporą różnicę.

Arsenal
Kanonierzy na przestrzeni jednego meczu pokazali, jak nierówni potrafią być. Pierwsze 35 minut? Totalny piach i 0:3. Do końca spotkania udało im się wyciągnąć remis z rywalizacji przeciwko WHU, ale ten początek był niewytłumaczalny. Arteta moim zdaniem nie trafił ze składem. Niepotrzebnie po raz kolejny próbował Aubameyanga na skrzydle i zostawił Gabriela na ławce. Pochwały należą się za to za odkurzenie Chambersa, który wejściami ofensywnymi z prawej strony stwarzał sporo zagrożenia.

Aston Villa
Nic nowego. Ekipa Deana Smitha bez Jacka Grealisha robi się po prostu nudna i trochę nawiązuje do zeszłego sezonu, zwłaszcza z końcówki, kiedy poprawili grę w defensywie. Odnoszę wrażenie, że władze klubu trochę zaniedbały zimowe okienko transferowe. Owszem, przyszedł Morgan Sanson, ale na razie Francuz okazuje się mocnym rozczarowaniem. Nikt w ofensywie nie bierze odpowiedzialności na swoje barki. Puchary są już raczej nierealne, ale w klubie i tak powinni uznać ten sezon za udany.
Leeds
Wygrana z Fulham (2:1) to nie był klasyczny mecz Leeds. Niższe posiadanie piłki, większość meczu toczyła się na ich połowie i sporo pracy dla środkowych obrońców przy dośrodkowaniach rywala. Defensywa Leeds tylko potwierdziła, że jest bardzo niepewna, popełnia sporo błędów i fatalnie broni przy stałych fragmentach gry. Za to duet Raphinha-Bamford wspierany przez Robertsa, czy Harrisona nadrabia z przodu. Za 3 punkty Bielsa powinien podziękować także Meslierowi, który wybronił kilka trudnych uderzeń.

Brighton
Wydarzeniem, które skradło całą uwagę w naszym kraju podczas meczu z Newcastle (3:0) był debiut Jakuba Modera od pierwszej minuty w Premier League. Polak zagrał na swojej nienominalnej pozycji – lewym wahadle, choć w rzeczywistości w fazie posiadania piłki, w której Mewy były przez większość czasu stawał się jednym z pięciu zawodników formacji ofensywnej, w której panowała duża wymienność pozycji i miał kilka sytuacji. Co do gry Brighton – po raz kolejny potwierdzili, że ich spadek byłby niewytłumaczalny.

Newcastle
Sroki pędzą na spadek. Ich obecna dyspozycja to naprawdę tragedia i uważam, że dopóki nie wróci Callum Wilson to Newcastle będzie miało ciężko nie tylko o jakiekolwiek punkty, ale też bramki. Co gorsze, mam wrażenie, że zespół mentalnie wraca do tego, co było pod koniec roku. Piłkarze wyglądają na wypalonych i zrezygnowanych, brak w nich werwy, a Steve Bruce nie potrafi wzniecić ognia. 3 strzały w meczu z Brighton (0:3) to tyle samo, ile oddał Jakub Moder.

Fulham
Fulham cały czas gra dobrze, ale ma za mało jakości w ataku, żeby przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dlatego trochę zdziwiła mnie decyzja o posadzeniu Loftusa-Cheeka na ławce. Rozumiem, że Parker chciał zabetonować środek, co przeciwko Leeds (1:2) jest zrozumiałe, a każdy z trójki Reed-Lemina-Anguissa to świetny gracz, jak na ekipę walczącą o utrzymanie. Jednak brakowało typowego łącznika pomiędzy linią pomocy, a ataku, przez co Fulham najwięcej zagrożenia stwarzało po SFG.
