22. kolejka Bundesligi przyniosła kilka wyraźnych sygnałów przed decydującą częścią sezonu. Dortmund znów wygrał wysoko i utrzymał realny kontakt z Bayernem. Bayern dopisał pewne trzy punkty, ale uraz Neuera i forma kluczowych graczy zaczynają mieć znaczenie w perspektywie najbliższych hitów. W dole tabeli robi się nerwowo, bo drużyny z niewielką przewagą nad strefą spadkową tracą seriami. Stuttgart po kolejnym zwycięstwie coraz bardziej wygląda jak ekipa, która może dowieźć miejsce premiowane Ligą Mistrzów.
Zatrudnienie Niko Kovaca było szalonym pomysłem, ale okazuje się dobrym wyborem
Borussia Dortmund nie zwalnia tempa. W 22. kolejce podopieczni Niko Kovaca pokonali 4:0 Mainz i utrzymują stratę „tylko” 6 punktów do Bayernu Monachium. Szkoleniowiec, który po odejściu z Bayernu Monachium zdawał się pikować coraz niżej w swojej karierze trenerskiej, wydawał się szalonym wyborem władz BVB, tymczasem notuje obecnie drugi najlepszy start w historii klubu. 51 punktów to niewiele gorszy bilans niż ten w mistrzowskim sezonie 2010/11. Wówczas Borussia pod wodzą Jurgena Kloppa finiszowała z przewagą aż 13 „oczek” nad Bayernem Monachium. Znamienne, że pod względem stworzonych sytuacji bramkowych, Dortmund jest dopiero na 5. miejscu w Bundeslidze, ustępując chociażby Hoffenheim. To nie jest kapela rockowa, którą zachwycałaby się Europa, ale Bawarczycy czują ich oddech na swoich plecach.
W futbolu liczy się to, co tu i teraz — a nie to, co wczoraj czy jutro
W polskich mediach często widać skłonność do oceniania sytuacji przez pryzmat tego, co było, albo tego, co „może się wydarzyć”. Jeśli ktoś jeszcze dwa miesiące temu był w formie i notował dobre wyniki, automatycznie dostaje kredyt zaufania „do końca sezonu”. Problem w tym, że bieżące fakty potrafią wyglądać zupełnie inaczej. Jakub Kamiński od wielu kolejek nie dokłada liczb ani realnego wpływu na grę. W 22. kolejce 1. FC Köln przegrało 1:3 z VfB Stuttgart, a reprezentant Polski nie odegrał w tym spotkaniu istotnej roli. Dziś to cień zawodnika z jesieni.
Z kolei Eugen Polanski miał bardzo obiecujące wejście do Bundesligi jako trener Borussii Mönchengladbach, ale ostatnie tygodnie przyniosły wyraźne hamowanie. Sześć kolejnych meczów bez zwycięstwa mówi samo za siebie. W efekcie zarówno zespół z Kolonii, jak i Borussia z Mönchengladbach muszą oglądać się za siebie. Ich przewaga nad strefą spadkową pozostaje na tyle niewielka, że każdy kolejny słabszy występ może szybko zmienić optykę z „względnie udanego sezonu” na walkę o utrzymanie.
Bayern Monachium czekają tygodnie prawdy
Bawarczycy bez większych problemów pokonali Werder Brema 3:0. Jedynym wyraźnym zmartwieniem pozostaje kontuzja Manuela Neuera — wstępne prognozy wskazują, że może go zabraknąć do końca miesiąca. Warto też przyjrzeć się formie Alphonso Daviesa i Jamala Musiali. Obaj wrócili po problemach zdrowotnych i trudno dziś powiedzieć, by prezentowali poziom, którego zwykle się po nich oczekuje. Nie grają źle, ale w ich przypadku standardy są inne — poprzeczka zawsze powinna być ustawiona wysoko, zwłaszcza przed kluczowym fragmentem sezonu.
Dwa najbliższe mecze Die Roten to starcia z Eintrachtem Frankfurt i Borussią Dortmund. Dotychczas sezon układa się dla zespołu Vincenta Kompany’ego niemal idealnie, jednak w takiej fazie rozgrywek wystarczy moment dekoncentracji, by sytuacja stała się znacznie mniej komfortowa. To właśnie w takich okolicznościach Davies i Musiala będą musieli realnie „dowieźć” jakość i potwierdzić swoją wartość dla drużyny. Przed Bayernem tygodnie prawdy, które w dużej mierze przesądzą, czy sezon 2025/26 zakończy się pełnym sukcesem, czy jednak pozostawi poczucie niedosytu.
Kamil Grabara jest ulubieńcem kibiców, ale niekoniecznie działaczy
Polski bramkarz w 22. kolejce przeszedł klasyczną drogę „od bohatera do współwinowajcy” straty punktów z RB Lipsk. Kamil Grabara długo notował bardzo dobry występ i trzymał zespół w grze, ale przy straconym golu popełnił błąd. Takie sytuacje zdarzają się nawet najlepszym, a kibice VfL nie mieli powodów, by uderzać akurat w niego — słusznie uznali, że i tak był jednym z wyróżniających się zawodników (a być może nawet najlepszym) na boisku.
Czy 27-latek rzeczywiście jest jednym z najlepszych bramkarzy Bundesligi? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony w pamięć wpadają jego efektowne interwencje i mecze, w których realnie „wyciąga” wynik. Z drugiej — trzeba uczciwie przyznać, że gra w słabej drużynie, co niemal w każdym spotkaniu oznacza dla niego ogrom pracy. To sprzyja wysokim notom pomeczowym i buduje wizerunek bramkarza, który jest ciągle pod ostrzałem, ale jednocześnie nie przekłada się na twarde liczby. W zestawieniach goli wpuszczonych względem goli oczekiwanych przeciwko Grabara wypada słabo — znajduje się w grupie najsłabszych golkiperów ligi. Dla kibica może to być zaskoczenie, bo intuicyjnie „na oko” wygląda jak bramkarz, który broni ponad stan. Tymczasem w klasyfikacji powstrzymanych goli plasuje się dopiero w okolicach 15. miejsca w Bundeslidze, co sugeruje, że jego dorobek nie jest tak wybitny, jak mogłyby podpowiadać pojedyncze, zapadające w pamięć interwencje.
VfB Stuttgart znowu trzeba traktować poważnie
VfB Stuttgart wygrał 3:1 z 1. FC Köln i coraz śmielej zerka w stronę miejsc dających awans do Ligi Mistrzów. Po remisie RB Lipsk wskoczył już na 4. pozycję i wygląda na drużynę, która może wykorzystać każde potknięcie rywali. Coraz lepiej działa też ofensywa: Deniz Undav daje zespołowi płynność i spina akcje między liniami, a Ermedin Demirović dokłada do tego konkrety w liczbach. Kiedy konkurenci w walce o europejskie puchary łapią wahania formy, ekipa Sebastiana Hoeneßa trzyma równy poziom i regularnie punktuje. Trudno jednak oczekiwać, by w tym sezonie stać ich było na coś więcej niż realną walkę o top 4. Pościg za ścisłą czołówką to raczej zbyt duże wyzwanie, ale wyprzedzenie Hoffenheim i włączenie się do gry o podium nie brzmi już jak fantastyka — przy takim rytmie punktowania Stuttgart może to naprawdę dowieźć.
Bundesliga – 22. kolejka:
- Borussia Dortmund wygrała u siebie z Mainz 4:0, a gole zdobyli Serhou Guirassy (10’ i 42’), Maximilian Beier (15’) oraz Ramy Bensebaïni (84’).
- Bayern Monachium ograł Werder w Bremie 3:0, po dublecie Harry’ego Kane’a (22’ z karnego, 25’) i trafieniu Leona Goretzki (70’).
- Bayer Leverkusen rozbił St. Pauli 4:0, a na listę strzelców wpisali się Jarell Quansah (13’), Patrik Schick (14’), Edmond Tapsoba (52’) oraz Ernest Poku (78’).
- Hoffenheim pewnie pokonało Freiburg 3:0, po golach Fisnika Asllaniego (46’), Ozana Kabaka (51’) i Valentina Gendreya (90+5’).
- VfB Stuttgart wygrał z 1. FC Köln 3:1, a bramki zdobyli Ermedin Demirović (15’ i 84’) oraz Deniz Undav (90+2’) dla VfB, a dla Köln odpowiedział Ragnar Ache (79’).
- Eintracht Frankfurt ograł Borussię M’gladbach 3:0, po trafieniach Nathaniela Browna (24’), Ayoube’a Amaimouniego-Echghouyaba (34’) i Ansgara Knauffa (75’).
- Hamburger SV wygrał z Unionem Berlin 3:2, mimo że przegrywał po karnym Leopolda Querfelda (28’); HSV odwrócił wynik golami Ransforda Königsdörffera (35’ i 82’) oraz Tomása Capaldo (45+2’), a Union odpowiedział jeszcze trafieniem Andreja Ilicia (89’).
- Augsburg przepchnął mecz z Heidenheim 1:0, a jedyną bramkę z rzutu karnego strzelił Alexis Claude-Maurice (80’).
- RB Lipsk zremisował z Wolfsburgiem 2:2, a gole padły po strzałach Mohameda Amoury (52’), Yana Diomande (70’), Mattiasa Svanberga (78’) i Brajana Grudy (89’).
