Jeszcze latem 2024 roku jego transfer nie był oceniany jednoznacznie pozytywnie. Dziś jest jednak jednym z najbardziej produktywnych skrzydłowych na całym świecie. Raphinha po przyjściu Hansiego Flicka stał się piłkarzem nieprawdopodobnie efektywnym i jednym z najlepszych graczy na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Niemiecki szkoleniowiec dostrzegł w nim ogromny potencjał i umiejętnie wykorzystał możliwości Brazylijczyka.
Produktywność
W przypadku ofensywnych piłkarzy możemy patrzeć na różne statystyki i oceniać wpływ na zespół, ale pierwszym elementem, od którego zaczyna się ocenę takiego gracza są gole i asysty. Jeśli liczby stoją po stronie zawodnika, każdy kontrargument można obalić. Raphinha od startu poprzedniego sezonu, czyli od przyjścia Hansiego Flicka do Barcelony pod względem punktacji kanadyjskiej wybija się ponad resztę. W poprzednim sezonie we wszystkich rozgrywkach miał udział przy 56 golach dla Barcelony (34 strzelił, przy 22 asystował). Według Transfermarkt, był najlepszym zawodnikiem na świecie w klasyfikacji kanadyjskiej (portal ten przyznał mu 60 punktów, ponieważ przyznaje także asysty za wywalczone karne; gdyby ich nie liczyć, Brazylijczyk znajdowałby się jedynie za Salahem). Tworząc łączoną klasyfikację poprzedniego i obecnego sezonu Raphinhę (75 punktów) wyprzedzają tylko Harry Kane (86 punktów) oraz Kylian Mbappe (80 punktów). A pamiętajmy, że gracz Barcy bardzo rzadko wykonuje rzuty karne.
Raphinha jest piłkarzem, który wiele udziałów przy golach odnotowuje w najważniejszych meczach. W poprzednim sezonie Ligi Mistrzów był najlepszy w klasyfikacji kanadyjskiej. W fazie pucharowej w sześciu meczach zanotował 5 goli i 5 asyst. Jedynym meczem, w którym skończyl bez bezpośredniego udziału przy bramce to rewanż z BVB, gdy Barcelona praktycznie załatwiła sprawę w pierwszym meczu wygrywając 4:0. W fazie grupowej w najbardziej prestiżowym meczu, z Bayernem Monachium, ustrzelił natomiast hat-tricka. W rozgrywkach krajowych starcie o największym ciężarze gatunkowym to oczywiście El Clasico. Pod wodzą Hansiego Flicka 29-latek rozegrał pięć klasyków, a jego bilans to 7 goli i 2 ostatnie podania oraz… 5 zwycięstw. Co więcej, w wyrównanych starciach z Realem to on najczęściej w decydujących momentach zdobywa bramki. W ligowym El Clasico pod koniec poprzedniego sezonu, zakończonym rezultatem 4:3, był autorem trafień na 3:2 oraz 4:2, a we wczorajszym finale Superpucharu Hiszpanii strzelał na 1:0 i 3:2.
Zmiana pozycji i roli
Raphinha przychodził do Barcelony jako uniwersalny skrzydłowy, który może zagrać na obu stronach boiska, jednak docelowo widziano go w roli prawoskrzydłowego. Na tej pozycji niemal zawsze grał w debiutanckim roku na Camp Nou, a w następnym sezonie Xavi zaczął sporadycznie ustawiać Brazylijczyka na lewym skrzydle, gdy coraz ważniejszą rolę w zespole miał Lamine Yamal. Hansi Flick na samym początku testował Raphinhę na „10-tce” i wychodziło to dobrze, ale przy konkurencji na tej pozycji (Fermin Lopez, Dani Olmo) lewa strona stała się obszarem boiska, w którym były piłkarz Leeds United przebywa najczęściej.
Niemiecki szkoleniowiec szybko znalazł rozwiązanie, dzięki któremu cały ofensywny tercet Barcelony funkcjonował fenomenalnie. Mając Lamine’a Yamala oraz Roberta Lewandowskiego, którzy wolą otrzymywać piłkę do nogi, zespół potrzebował w linii ataku zawodnika nastawionego na atakowanie przestrzeni. W tej roli idealnie sprawdza się Raphinha. Po prawej stronie Hansi Flick ustawił skrzydłowego lubującego się w dryblingach, potrzebującego dużo kontaktów z piłką oraz mającego bardzo wysokie umiejętności kreaowania sytuacji, a na lewej flance – skrzydłowego korzystającego z szybkości, wykonującego dużo sprintów, grającego bardziej wertykalnie i często kończącego akcje strzałami. Raphinha nie dostarcza wrażeń wizualnych na poziomie najlepszych w tym aspekcie zawodników na świecie, ale seryjnie trafia do siatki. Flick znalazł idealny balans pomiędzy skrzydłowymi, dzięki czemu ofensywa perfekcyjnie się dopełnia.
Raphinha w liczbach
Mówiąc w uproszczeniu, w idealnym ataku Barcelony Raphinha jest zawodnikiem, który otrzymuje piłkę za linią obrony przeciwnika, natomiast Lamine Yamal takie podanie zagrywa. A żeby wykonać tego typu zagranie 18-latek częściej jest pod grą i wieloma innymi działaniami próbuje sobie stworzyć miejsce. Hiszpan więcej czasu od Raphinhii spędza grając głębiej. W przeliczeniu na 90 minut w tym sezonie La Liga wykonuje średnio blisko 2 podania progresywne więcej (5,57 do 3,65) i notuje więcej kontaktów z piłką (76,6 do 62,1). Zdecydowanie częściej podejmuje próby dryblingów (11,6 do 2,59) i ma również lepszą skuteczność (50,3% do 36,4%). Więcej jest również podań prostopadłych ze strony Hiszpana (0,71 do 0,47). Raphinha w obecnym sezonie ligowym zagrał równowartość 8,5 pełnych meczów, więc próbka jest niewielka, ale trendy statystyczne są podobne do poprzedniego sezonu, także uważamy, że można na tej podstawie wyciągać wnioski.
Raphinhę charakteryzują natomiast bardzo wysoki wskaźnik oczekiwanych goli (xG). Brazylijczyk w przeliczeniu na 90 minut dochodzi do sytuacji wycenianych przez algorytmy na 0,56 xG, co jest wynikiem ponad dwukrotnie wyższym od Yamala. Co ciekawe, to Hiszpan oddaje więcej strzałów, ale najczęściej robi to zza pola karnego. Rzadko dochodzi do dogodnych okazji, podczas gdy Raphinha tę umiejętność posiada. Średnie xG z jednego strzału 29-latka to 0,14, natomiast jego młodszego kolegi 0,06. Łącząc oczekiwane gole i asysty, ale nie wliczając w to rzutów karnych zawodnik Blaugrany jest piąty w takiej klasyfikacji w pięciu czołowych ligach Europy w obecnym sezonie, dokładnie na tym samym miejscu co w poprzednich rozgrywkach.
Raphinha korzysta na współpracy z Flickiem
Raphinha jest piłkarzem tak produktywnym również ze względu na ustawienie. Lewoskrzydłowy w systemie Hansiego Flicka – co oczywiście zostało dopasowane do charakterystyki reprezentanta Brazylii – w fazie posiadania piłki robi miejsce przy linii bocznej dla lewego obrońcy (najczęściej Alejandro Balde), a sam przesuwa się bliżej środka, w półprzestrzeń. Raphinha gra więc w szerokości pola karnego, co naturalnie zwiększa liczbę okazji na oddanie strzału i ułatwia zdobywanie bramek.
Kolejnym manewrem Hansiego Flicka, dzięki któremu Raphinha ma tak dobre liczby to przygotowanie zespołu pod atak w momencie, gdy znajduje się on jeszcze w fazie bronienia. Niemiec jest prawdopodobnie trenerem z najbardziej ofensywną filozofią spośród obecnie pracujących na najwyższym poziomie i zawsze myśli jak w pierwszej kolejności strzelić bramkę. Gdy przeciwnik ma piłkę, Raphinha musi zasuwać w pressingu i z tych zadań się wywiązuje, ale kiedy rywal już przeniesie piłkę wyżej, lewoskrzydłowy Barcy zostaje wysoko i w momencie odzyskania przez zespół futbolówki wbiega za linię obrony rywala, aby wykorzystać duże obszary wolnej przestrzeni. Taka koncepcja sprawdza się doskonale, co najlepiej widać w liczbach. Przy tylu kreatywnych piłkarzach potrafiących posłać prostopadłe podanie, Raphinha znalazł się w najlepszym miejscu, aby wyeksponować swój potencjał strzelecki, a Hansi Flick umiejętnie dostosował sposób gry i wprowadził do Barcelony dużo gry wertykalnej.
– Gdyby Hansi Flick nie przyszedł, opuściłbym Barcelonę. On zmienił wszystko – mówił 29-latek po wygraniu Superpucharu Hiszpanii. Ten przypadek pokazuje ile może zmienić współpraca z właściwym trenerem. Raphinha aktualnie jest uważany za jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, a gdyby nie spotkał Hansiego Flicka, być może wiele osób nadal mogłoby mieć wątpliwości czy to piłkarz na poziom Barcelony.
