REKLAMA

Jak potoczyły się losy piłkarzy Villarrealu, którzy mieli finał LM na wyciągnięcie ręki?

W sierpniu 2005 roku, nikt nie postawiłby na nich złamanego centa. Mieli przed sobą trudny dwumecz z Evertonem, którego stawką był awans do Ligi Mistrzów. Villarreal był prawdziwym kopciuszkiem tamtych rozgrywek, ale postanowił zaszokować świat. Drużyna Manuela Pellegriniego dotarła aż do półfinału, gdzie stoczyła pamiętny dwumecz z Arsenalem. Jak potoczyły się dalsze losy bohaterów tamtej rywalizacji?

Mariano Barbosa

Argentyński golkiper zagrał w dwumeczu z Arsenalem, mimo, że wcześniej pełnił rolę rezerwowego bramkarza. Posadzenie na ławce Sebastiana Viery okazało się słusznym pomysłem, bowiem Barbosa wyglądał bardzo pewnie. Mariano finalnie stracił jednak miejsce między słupkami, po czym przeniósł się do lig argentyńskiej i meksykańskiej. Dość nieoczekiwanie, przed startem sezonu 2015/16 powrócił do Villarrealu, gdzie był używany w rotacji – wystąpił m.in. w Lidze Europy. W 2020 roku ogłosił zakończenie kariery, obecnie pracuje jako trener bramkarzy w zespole rezerw. Mimo rozegrania ledwie 36 spotkań w barwach “Żółtej Łodzi Podwodnej”, cieszy się sporą sympatią fanów.

Rodolfo Arruabarrena

Argentyńczyk ściągnięty z Boca Juniors, w 2007 roku oddany do AEKu Ateny. Z Arruabarreną związana jest dość specyficzna historia, bowiem po kilku latach dobrej gry w LaLidze postanowił odejść ze sceny. Mając 32 lata uznał, że powinien zakończyć karierę i taki był jego początkowy zamiar. Mimo to, dał się namówić na występy w lidze greckiej. Miał tam zostać na trzy lata, podziękowano mu po jednym. W takiej sytuacji wrócił do ligi argentyńskiej, a karierę kończył w Chile. Obecnie jest selekcjonerem reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Quique Álvarez

Kapitan ówczesnej drużyny Villarrealu, który już w 2009 roku zakończył swoją karierę. Wychowanek Barcelony po odejściu z klubu powrócił do Dumy Katalonii. Tam też pracował przez 8 lat, najpierw jako asystent trenera U19, a następnie szkoleniowiec drużyn U16 i U18. W 2017 roku powrócił do Villarrealu, jako asystent Javiera Calleji. Z pewnością marzy, by pewnego dnia przejąć stery zespołu seniorskiego. Póki co zbiera doświadczenie.

Juan Manuel Peña

Boliwijczyk opuścił klub po zakończeniu sezonu 2006/07, zostając graczem Celty Vigo. Miał wówczas 34 lata i znikome motywacje do kontynuowana kariery, co zresztą po latach sam przyznał. Z Celtą spadł na zaplecze LaLigi, potem przez rok pozostawał bez klubu, aż w końcu trafił do MLS, gdzie również szybko uznał, że “to nie to”. Juan trafił do Villarrealu mając 31 lat, a półfinał Champions League był swoistym ukoronowaniem jego przygody z futbolem.

Javi Venta

Prawy obrońca. W 2006 roku znalazł się na liście 27 graczy, których selekcjoner Luis Aragones brał pod uwagę przy powołaniach na mundial. Ostatecznie został skreślony na ostatniej prostej, przez co… nigdy nie zadebiutował w barwach kadry Hiszpanii. Jego pozycja w klubie stopniowo słabła, aż w końcu musiał odejść do Levante. Powrócił w 2012 roku, gdy Villarreal po spadku na zaplecze LaLigi bił się o awans. Dziś pracuje w Valencii, jako asystent w drugiej drużynie.

Juan Pablo Sorin

Przechodząc do Villarrealu miał już status gwiazdy. Trudno się temu dziwić, skoro w reprezentacji Argentyny rozegrał 46 spotkań. Miał też za sobą grę w m.in. Juventusie, Lazio, Barcelonie i PSG. Paradoksalnie jednak, to w Villarrealu cieszył się największym zaufaniem trenera i w końcu mógł liczyć na regularne szanse. Zasłużył się ważnym golem z Evertonem, który pomógł Villarrealowi awansować do Ligi Mistrzów. Po odejściu z klubu z końcem sezonu, wylądował w Bundeslidze jako gracz Hamburgera SV. Niestety, coraz bardziej doskwierały mu kontuzje, a po krótkiemu epizodzie w lidze brazylijskiej zakończył karierę w 2009 roku. Piłkarz ze znanym nazwiskiem, który zwiedził wiele topowych klubów, ale mógł osiągnąć zdecydowanie więcej.

Josico

Kolejny z graczy, którzy szybko opuścili klub. Latem 2008 roku sprzedano go do tureckiego Fenerbahce. Jak to z tego typu transferami bywa, Josico powrócił do swojej ojczyzny przy pierwszej możliwej okazji, trafiając do UD Las Palmas, które grało na zapleczu LaLigi. Defensywny pomocnik zawsze był w cieniu kolegów z drużyny, jego wartość rynkowa ledwie przekraczała 1.2 miliona euro, ale swój wkład w sukcesy Villarrealu ma. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pracował jako trener – m.in. Las Palmas oraz Elche. Obecnie prowadzi czwartoligowe UD Socuéllamos.

Marcos Senna

Ależ to był grajek! Brazylijczyk, który przyjął obywatelstwo hiszpańskie był jednym z liderów tamtego zespołu. Żółte barwy reprezentował w 359 spotkaniach, pozostał w klubie nawet po spadku z ligi. Dobra gra w Champions League pomogła mu wywalczyć miejsce w kadrze Hiszpanii, z którą w 2008 roku sięgnął po mistrzostwo Europy. Karierę kończył w reaktywowanym, amerykańskim New York Cosmos. Dziś angażuje się w promocję klubu, a także pomoc potrzebującym – od wielu lat wspiera finansowo młodych piłkarzy, którzy chcieliby iść jego śladami.

Juan Roman Riquelme

W pierwszym spotkaniu przegraliśmy 0:1, ale przed rewanżem wierzyłem, że jesteśmy w stanie odwrócić losy rywalizacji. Wiedziałem, że rewanż gramy u siebie i jesteśmy w stanie pokonać Arsenal. Od pierwszych minut ruszyliśmy do odrabiania strat. Nie było sekundy, w której pomyślałbym, że to nasz pożegnalny występ w tej edycji Ligi Mistrzów. Dochodziliśmy do kolejnych sytuacji, ale za każdym razem na naszej drodze stawał Jens Lehmann. Był niesamowity. Każda kolejna interwencja nakręcała go do jeszcze lepszej gry. Gdy w samej końcówce Jose Mari został sfaulowany przez Clichy’ego, cieszyłem się jakbyśmy wygrali Champions League. Wiedziałem, że jeśli raz pokonamy Lehmanna, to jego magia się skończy. Rywalizacja Villarreal – Arsenal zmieniła się w pojedynek Riquelme – Lehmann. Jeden strzał na wagę finału Ligi Mistrzów. Juan miał zwyczaj, o którym wiedziało niewielu. Gdy musiał wykonywać karnego pod presją, w większości przypadków uderzał w sam środek bramki. Podobno sztab Arsenalu zdawał sobie z tego sprawę i Lehmann dostał sugestię, żeby zostać w miejscu. Nie posłuchał się. Nigdy w swojej karierze nie czułem się tak bezradny jak wtedy.

Manuel Pellegrini
źródło: twitter/Arsenal

To właśnie Riquelme w 2006 roku mógł wprowadzić Villarreal do finału Ligi Mistrzów. Jego niestrzelony karny w ostatnich minutach spotkania rewanżowego to jedna z najsmutniejszych scen współczesnego futbolu. Argentyńczyk był wówczas na topie, ale w 2007 roku odszedł do Boca Juniors. Błyszczał tam jeszcze przez wiele lat, zaliczając łącznie 222 spotkań, w których strzelił 53 gole i zaliczył 61 asyst. Z perspektywy czasu można zastanawiać się, czy 29-letni wówczas gracz nie mógł zostać w LaLidze i prowadzić Villarrealu do kolejnych sukcesów? Z drugiej strony, 12 milionów euro przelane przez Boca pomogło stabilności finansowej hiszpańskiej drużyny (niestety nie na długo). Dziś Riquelme jest wiceprezesem argentyńskiego klubu.

Guillermo Franco

Napastnik, który… nie grzeszył skutecznością. Dla Villarrealu strzelił ledwie 20 goli w 103 występach, następnie próbował swoich sił w West Hamie, gdzie również nie miał wybitnych statystyk. W całej swojej karierze klubowej uzbierał “tylko” 99 trafień, finalnie lądując w MLS, gdzie szybko został skreślony i ogłosił zakończenie kariery. Dziś moglibyśmy napisać, że Franco był typowym zadaniowcem, który sporo walczył, by koledzy mogli błyszczeć. Jednocześnie, trafiając do Villarrealu miał opinię zdolnego strzelca. Przeszkodziły kontuzje, a i on sam nie był aż tak dobry jak początkowo wierzono. Mimo to, półfinał Ligi Mistrzów może zapisać sobie w CV. Jako trener, pracował ostatnio z Monterrey U20.

Diego Forlan

Skreślony w Manchesterze United, odrodzony w Villarealu, potem błyszczący w Atletico Madryt i szukający szczęścia w Cerezo Osaka, Mumbai City czy Kitchee. Forlan to piłkarz mający przedziwną biografię. W lidze hiszpańskiej był absolutnie topowym graczem. Statystycznie, strzelał gola częściej niż w co drugim spotkaniu, a sezon 2008/09 to w jego wykonaniu 32 gole i 10 asyst w 33 występach. Wyjazd do Interu? Spory niedosyt, ledwie 2 gole na boiskach Serie A. Transfer do ligi brazylijskiej? Powiedzmy, że zrozumiały. Podjęcie pracy w drugiej lidze japońskiej, a także ligach indyjskiej oraz w Hong Kongu? No cóż… Diego zapisał swoje karty we współczesnej historii futbolu, a zarazem od pewnego momentu odcinał jedynie kupony – chociaż warto dodać, wszędzie strzelał sporo goli (poza Interem i United). W 2021 roku pracował jako trener CA Atenas, ale od blisko 12 miesięcy pozostaje bez pracy.

REKLAMA
REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

93,806FaniLubię
10,701ObserwującyObserwuj
539ObserwującyObserwuj
REKLAMA