Jagiellonia i Śląsk zrównują się liczbą punktów!

Jagiellonia Białystok już w tej kolejce mogła zostać mistrzem Polski, poświęcając ostatnią turę rozgrywek tegorocznej Ekstraklasy na przygotowania do mistrzowskiej fety. Do tego nie dopuścił Śląsk Wrocław, który pewnie pokonał u siebie Radomiaka. Aby powrócić na miejsce lidera, potrzebny był przynajmniej remis z Piastem Gliwice. Historyczne mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki, dlatego podopieczni Adriana Siemieńca wybrali się na Górny Śląsk wyjątkowo zmotywowani. Nie przemawia jednak za nimi forma – na 6 ostatnich meczów wygrali ledwie 2. Co innego o sobie może powiedzieć Piast, który nie przegrał ligowego meczu od 7 kwietnia. Przed zespołem z Podlasia stało więc trudne zadanie, lecz które musieli wykonać, by nie pozwolić wrocławianom na sięgnięcie po trofeum.

Nic ciekawego…

Od pierwszych minut było wiadomo, że Piast nie udzieli pomocy Jadze w walce o mistrzostwo. Ruszyli odważnie już w pierwszych minutach, bez chowania się za podwójną gardą. Nie oznaczało to jednak, że gliwiczanie zaniedbali defensywę. Po raz kolejny prezentowała się ona solidnie i skutecznie odrzucała piłkarzy Jagiellonii od bramki gospodarzy. Podopieczni Aleksandara Vukovicia nieznacznie przeważali na boisku, ale František Plach musiał się czasem natrudzić. Potem piłka była po stronie białostoczan, lecz także nie wykorzystywali tego należycie.

REKLAMA

Było dużo walki, dużo ataków, ale nie było goli. Przez 30 minut padły ledwie 2 celne strzały – obydwa autorstwa białostoczan. Jednakże nikt nie był w stanie przekuć swoich okazji w bramkę. Taki wynik teoretycznie dawał Jadze powrót na miejsce lidera, lecz to tylko za zasługą bilansu meczów bezpośrednich ze Śląskiem. Zdobycze punktowe byłyby wtedy identyczne i musieliby nie tylko walczyć z Wartą, ale jeszcze nerwowo spoglądać na poczynania wrocławian. Natomiast ich gra z Piastem nie porywała. Ogólnie to spotkanie nie było porywające, przynajmniej jego pierwsza połowa. Dużo było gry w środkowej części boiska, w przeciwieństwie do sytuacji podbramkowych, których nie było wcale. W zasadzie nie było żadnej akcji godnej odnotowania. Najlepszy w tych 45 minutach był strzał José Naranjo, oddany prosto w Placha.

Gol, który cieszy bardziej wrocławian niż gliwiczan

Druga połowa niewiele różniła się od tej pierwszej, przynajmniej na jej początku. Piast grał wysokim pressingiem w obronie, znacznie utrudniając podopiecznym Adriana Siemieńca wyprowadzenie ataku. Gliwiczanie fantastycznie spisywali się w obronie. Takiego określenia natomiast nie można użyć do jakiegokolwiek elementu gry Jagiellonii. Nie sprawiała ona bowiem żadnego zagrożenia. Przy uderzeniu Dominika Marczuka bardziej od Placha mogli czuć się niebezpiecznie ich właśni kibice. Może i oddali więcej strzałów, w tym celnych, ale nic z tego zupełnie nie wynikało. To była tak naprawdę gra dla samej gry. Bez goli, bez jakiegoś nieszablonowego sposobu na rozmontowanie gliwickiej defensywy. Jaga na boisku bardzo się męczyła, a najgorsze w tym wszystkim było to, że w tym meczu nie dawało im w zasadzie niczego dobrego.

Piast wreszcie wykorzystał nieudolność rywali w ataku w 78. minucie. Piastunki wrzuciły piłkę w pole karne z rzutu rożnego. Białostoczanie zdołali wybić futbolówkę i wydawało się, że oddalili zagrożenie. Nic bardziej mylnego. Dopadł do niej Michael Ameyaw, huknął z pierwszej piłki w okienko, o mało co nie rozrywając siatki. Zlatan Alomerović nie miał wręcz prawa tego obronić – Ameyaw uderzył jak z 3-funtowej armaty na twierdzy Kłodzko.

źródło: Canal+ Sport/X

Nagły zwrot akcji w samej końcówce!

Kiedy wydawało się, że Jagiellonia przystąpi do 34. kolejki w roli wicelidera, to udało się to zmienić w 90. minucie. Gola strzelił Jesús Imaz – z niewielkiej odległości, wykorzystując podanie jednego z kolegów. Bramka Hiszpana może mieć niebagatelny wpływ na to, co wydarzy się 25 maja. Dała ona bowiem 1 punkt drużynie z Podlasia. Jeden, a jakże cenny, który daje minimalną przewagę nad Śląskiem. Wiadomo, że to właśnie Jaga będzie startować w tej ostatniej kolejce z pole position. Nie zmienia to jednak faktu, że na podopiecznych Adriana Siemieńca będzie ciążyć olbrzymia presja. Jeśli chcą w spokoju zapewnić sobie mistrzostwo, bez oglądania się na piłkarzy Śląska, to muszą bezwzględnie pokonać Wartę. W innym przypadku otwiera się szansa dla wrocławian na wywalczenie tytułu mistrza Polski.

źródło: Canal+ Sport/X

Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 1:1 (Ameyaw 78′ – Imaz 90′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,066FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ