Śląsk Wrocław przynajmniej wicemistrzem Polski!

Śląsk Wrocław wyczerpał już limit słabych meczów, jeśli chce jeszcze walczyć o mistrzostwo Polski. Choć podopieczni Jacka Magiery na wiosnę punktują nieporównywalnie gorzej niż jesienią, to wciąż są w walce o tytuł mistrza Polski. W tej walce inicjatywa jest po stronie Jagiellonii. Nie zmienia to faktu, że Śląsk wciąż może zwyciężyć. Aby to osiągnąć, konieczna była wygrana z Radomiakiem Radom. W ostatnim czasie Radomiak, z wyjątkiem przekonującego zwycięstwa z Legią, gra bardzo słabo – w 5 ostatnich meczach wygrał tylko 1. Radomiak wciąż jeszcze teoretycznie może spaść, bowiem miał tylko 3 punkty przewagi nad Koroną. Wiadomo też było, że na wypełnionej po brzegi Tarczyński Arenie nie będzie im łatwo urwać punktów.

Śląsk potwierdził, że potrafi się zmobilizować w końcówce sezonu

W pierwszych minutach wrocławianie zadomowili się z piłką na połowie Radomiaka. W ciągu 10 minut zdołali oddać 3 strzały. Najgroźniejszy z nich oddał w 8. minucie Aleks Petkow, ale Gabriel Kobylak złapał piłkę bez większych problemów. Groźniejszą akcję wyprowadzili radomianie 5 minut później. Z trudnej pozycji po wrzucie z autu uderzył Mateusz Cichocki. Zabrakło jednak przede wszystkim szczęścia – poprzeczka uratowała Śląska od straty gola. Radomiak wyglądał potem pewniej na boisku i odważniej atakował. Nie był jednak stroną dominującą – gra toczyła się w środkowej strefie boiska lub pod bramkami i sprowadzała się głównie do rozgrywania piłki. Brakowało konkretów w postaci strzałów, a w konsekwencji – bramek. To uległo zmianie w 31. minucie. Petr Schwarz dośrodkował piłkę w pole karne. Zgrał ją potem Piotr Samiec-Talar wprost pod nogi Jehora Macenki i Ukrainiec otworzył wynik tego spotkania.

REKLAMA
źródło: Canal+ Sport/X

Zespół z Dolnego Śląska po zdobytej bramce starali się nieco uspokoić grę i zwolnić jej tempo. Skupiał się na nieśpiesznym, lecz dokładnym rozgrywaniu piłki i wymienianiu jej między sobą. Podopieczni Jacka Magiery mieli to spotkanie pod kontrolą, Radomiak nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Co jakiś czas, po skrupulatnie wyprowadzonej akcji podejmowali się prób strzału. Najgroźniej było w 44. minucie. Schwarz posłał piłkę ze skrzydła na dalszy słupek, w kierunku którego pędził Nahuel Leiva. Hiszpan miał wyborną szansę na podwojenie prowadzenia, lecz Kobylak stał na posterunku.

Europejskie puchary zawitają do Wrocławia!

Początek drugiej połowy był dość wyrównany. Raz atakował Śląsk, raz Radomiak. Jakiekolwiek strzały oddawali ci drudzy, lecz nie warto się rozwodzić nad ich jakością. Natomiast piłkarze Śląska nie mogli uderzyć na bramkę Kobylaka w głównej mierze za sprawą szyków obronnych zespołu z Mazowsza. Wreszcie udało je się przełamać w 61. minucie. Po rzucie rożnym Schwarz i Nahuel wymieniali piłkę między sobą. Hiszpan znalazł miejsce i ułożył sobie piłkę nieopodal narożnika pola karnego. Z tej pozycji huknął w kierunku bramki. Efekt? Przepiękny gol, mierzony strzał od słupka w prawe okienko i coraz bardziej prawdopodobna wizja zdobycia przynajmniej wicemistrzostwa Polski.

źródło: Canal+ Sport/X

Po tym golu inicjatywa była po stronie Radomiaka. Śląsk zrobił swoje w tym meczu i czekał na to, co zrobią przyjezdni. Rafał Leszczyński nie miał dużo pracy między słupkami, bowiem gra toczyła się z dala od niego i podopieczni Macieja Kędziorka nie byli w stanie jakkolwiek mu zagrozić. Defensywa WKS-u skutecznie oddalała zagrożenie od własnej bramki, utrzymując jednocześnie korzystny rezultat. Choć piłka częściej znajdowała się na połowie wrocławian, to wciąż gospodarze mieli wszystko pod kontrolą i nic nie zapowiadało straty bramki. Gwoździem do trumny dla radomian była czerwona kartka dla Damiana Jakubika – sytuacja gości była wręcz beznadziejna.

Śląsk nie odsłaniał się przesadnie przed przeciwnikiem, skupiony był raczej na dowiezieniu tego wyniku do końca. To się udało i wrocławianie wygrali po raz trzeci z rzędu, wracając przynajmniej na chwilę na miejsce lidera. Choć kwestia pierwszego od 12 lat mistrzowskiego tytułu zależy w głównej mierze od postawy Jagiellonii, to można tu mówić o bardzo udanym sezonie. Śląsk zostanie przynajmniej wicemistrzem kraju, co w obliczu możliwości spadku rok temu należy uznać za spory sukces. Ponadto po 3-letniej przerwie piłkarze z Dolnego Śląska zawalczą o fazę grupową europejskich pucharów. A czy zawalczą o Ligę Mistrzów, czy Ligę Konferencji, teraz zależy od białostoczan i ich dzisiejszego meczu z Piastem Gliwice.

Śląsk Wrocław – Radomiak Radom 2:0 (Macenko 31′, Nahuel 61′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,066FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ