W październiku 2011 roku Adam Nawałka zdjął Michala Gašparíka z boiska jeszcze przed przerwą meczu z Polonią Warszawa. Słowak nie spełniał oczekiwań szkoleniowca Górnika Zabrze i potrzebował czasu, żeby zrozumieć wymagania swojego trenera. Czternaście lat później wrócił na Roosevelta jako trener – zdobył Puchar Polski, wywalczył wicemistrzostwo kraju i sprawił, że kibice zapomnieli o kontrowersjach dotyczących zwolnienia Jana Urbana. W czwartek 29 października Górnik ogłosił przedłużenie z nim kontraktu do czerwca 2030 roku. Niepopularna decyzja rozstania z późniejszym szkoleniowcem obroniła się na boisku.
Zwolnienie Urbana wywołało burzę. Górnik nie był przecież w kryzysie
15 kwietnia 2025 roku Górnik Zabrze zajmował siódme miejsce w tabeli Ekstraklasy. Na koncie miał czterdzieści punktów po 28 kolejkach, a przed sobą jeszcze sześć spotkań. Klub niespodziewanie poinformował o zakończeniu współpracy z Janem Urbanem. Trenerem, który jako piłkarz zdobył z Zabrzanami trzy mistrzostwa Polski, a w pracy szkoleniowej kilkukrotnie pokazywał, że potrafi osiągać przyzwoite wyniki mimo ograniczonych możliwości finansowych. Zaledwie rok wcześniej Górnik zakończył sezon na szóstym miejscu z dorobkiem 53 punktów, tracąc tylko dwa do czwartej Pogoni Szczecin. Trudno było wówczas przypuszczać, że kolejne rozstanie z Urbanem nastąpi jeszcze przed zakończeniem sezonu. Nie oznacza to, że decyzja zapadła bez powodów. Wiosną 2025 roku Zabrzanie przegrali sześć z dziesięciu spotkań ligowych, a trzy ostatnie porażki wyglądały niemal identycznie. Górnik przegrywał po 1:2 kolejno z GKS-em Katowice, Legią Warszawa i Zagłębiem Lubin. Władze klubu miały jednak jeszcze jeden argument. Urban nie zamierzał przedłużać wygasającej w czerwcu umowy, o czym informował ówczesny członek zarządu Bartłomiej Gabryś. Rozmowy prowadzone od zimowego zgrupowania nie przyniosły porozumienia, a działacze uznali, że nie ma sensu przeciągać współpracy o kolejne kilka tygodni.
Łukasz Milik tłumaczył później w rozmowie z portalem Meczyki.pl, że po jednej z porażek zobaczył zawodników kompletnie załamanych. Niektórzy siedzieli w kącie szatni, inni płakali przy autokarze. W jego ocenie drużyna potrzebowała impulsu, którego Urban nie był już w stanie zapewnić. Pozostawało jednak pytanie, czy Górnik rzeczywiście musiał wykonywać tak gwałtowny ruch. Szczególnie że niemal identyczną sytuację klub przerabiał trzy lata wcześniej. Latem 2022 roku zwolniono Urbana, zatrudniono Bartoscha Gaula, a po dziewięciu miesiącach wrócono do poprzedniego szkoleniowca. Tym razem miało być inaczej. W październikowej rozmowie z Dawidem Szymczakiem ze Sport.pl Milik wrócił do tamtych wydarzeń. Przyznał, że zwolnienie Urbana było jednym z najtrudniejszych momentów jego pracy. Z jednej strony miał świadomość, jak wielką postacią dla Górnika jest były reprezentant Polski, z drugiej uważał, że dalsze funkcjonowanie klubu wymaga zmiany. Krytyka, z którą spotkał się po ogłoszeniu decyzji, miała go jeszcze bardziej zmotywować do udowodnienia swoich racji. Łatwo powiedzieć to po kilkunastu miesiącach, kiedy wiadomo już, jak potoczyła się historia. W kwietniu 2025 roku Milik nie miał przecież żadnej gwarancji, że znajdzie kogoś lepszego od Urbana.
Cztery godziny rozmowy na Słowacji. Górnik zapłacił za następcę 40 tysięcy euro
Do końca sezonu drużynę prowadził Piotr Gierczak, a Zabrzanie ostatecznie spadli na dziewiąte miejsce. W międzyczasie trwały poszukiwania nowego szkoleniowca. Jednym z kandydatów był Michal Gašparík, który przez cztery i pół roku prowadził Spartaka Trnawa. Słowak pięciokrotnie kończył ligę na trzecim miejscu, zdobył trzy Puchary Słowacji, a w 202 spotkaniach wypracował średnią 1,85 punktu. Nie był trenerem anonimowym, ale jego dotychczasowa kariera toczyła się wyłącznie w ojczyźnie. Górnik musiał więc ocenić, czy sukcesy odnoszone w słowackiej lidze uda się przenieść do znacznie bardziej wymagającej Ekstraklasy. Milik początkowo miał wątpliwości. Docierały do niego opinie, że Gašparík preferuje zbyt defensywny futbol, może niechętnie korzystać z młodych zawodników i przede wszystkim skupia się na zabezpieczeniu własnej bramki. Postanowił pojechać na Słowację i osobiście porozmawiać z kandydatem. Spotkanie trwało cztery godziny. Jak opowiadał później Sport.pl, dyrektor sportowy zadawał wiele trudnych pytań, próbując zrozumieć, w jaki sposób Gašparík zamierza pracować z zespołem. Wracając do Polski, skontaktował się z Michałem Siarą. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale Milik był już przekonany, że znalazł odpowiedniego człowieka.
Kolejne spotkanie odbyło się w Zabrzu, tym razem z udziałem Siary i Lukasa Podolskiego. Gašparík przyjechał bardzo dobrze przygotowany. Miał ze sobą laptop, a na wszelki wypadek zabrał nawet własny projektor. Znał piłkarzy Górnika, przygotował analizę ich gry i potrafił wskazać konkretne elementy wymagające poprawy. W rozmowie z Weszło przyznał później, że przed przyjęciem pracy obejrzał wszystkie spotkania zabrzan z poprzedniego sezonu. Najbardziej podobała mu się ofensywa, natomiast dostrzegał problemy z organizacją defensywy, zabezpieczeniem przestrzeni po stracie piłki i bronieniem stałych fragmentów gry. Nie zamierzał więc budować wszystkiego od początku. Chciał zmienić przede wszystkim to, co jego zdaniem uniemożliwiało drużynie regularne odnoszenie zwycięstw.
6 czerwca 2025 roku Górnik oficjalnie ogłosił zatrudnienie Słowaka. Za wykupienie jego kontraktu i umów dwóch współpracowników zapłacił Spartakowi Trnawa łącznie 40 tysięcy euro. Co ciekawe, zaledwie pięć tysięcy kosztował sam Gašparík, tyle samo Marian Hodulík, natomiast aż trzydzieści tysięcy trzeba było zapłacić za Tomáša Prištacša. Tak wyglądały ustalenia przedstawione przez Łukasza Olkowicza z Przeglądu Sportowego. Kwota za cały sztab była więc stosunkowo niewielka, a dyrektor sportowy Górnika mógł rozpocząć budowę zespołu z trenerem, którego wcześniej udało mu się osobiście przekonać do swojej wizji.
Nawałka zdejmował go z boiska, a dziś Gašparík sam stawia wymagania
Powrót Gašparíka do Zabrza miał również wymiar osobisty. Wiosną 2011 roku trafił do Górnika jako piłkarz, a jego szkoleniowcem był wówczas Adam Nawałka. Słowak rozegrał w Ekstraklasie piętnaście meczów, strzelił trzy gole i zaliczył asystę. Nie zawsze jednak spełniał oczekiwania trenera. W październiku 2011 roku, podczas wyjazdowego spotkania z Polonią Warszawa, Nawałka stracił cierpliwość i zmienił go jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy. Gašparík spędził na murawie zaledwie 44 minuty. Był to wyjątkowo dotkliwy sposób pokazania zawodnikowi, że szkoleniowiec nie akceptuje jego postawy. Po latach Słowak potrafił jednak docenić pracę Nawałki. W rozmowie z Weszło opowiadał, że polski trener przywiązywał ogromną wagę do dyscypliny, intensywności i przygotowania fizycznego. Zawodnicy nie mogli zwyczajnie spacerować podczas treningowych przerw. Nawet kiedy szli się napić, mieli pozostawać w ruchu, a do szatni po zakończeniu pierwszej połowy zbiegali, żeby nie tracić cennego czasu. Dla Gašparíka były to doświadczenia, które zapamiętał na długo. Jeszcze jako piłkarz prowadził notes, w którym zapisywał ćwiczenia i rozwiązania taktyczne poszczególnych szkoleniowców. Nawałka zrobił na nim duże wrażenie również dlatego, że wykorzystywał komputer do prezentowania analiz wideo. Dziś trudno sobie wyobrazić pracę bez takich narzędzi, ale kilkanaście lat temu nie każdy trener korzystał z nich równie intensywnie.
Sam Gašparík przyznawał, że jako piłkarz nie był wzorem zawodnika, jakiego chciałby mieć obecnie w swojej drużynie. Lubił operować piłką, ale nie zawsze miał ochotę na fizyczną walkę i intensywną pracę bez niej. Nawałka wymagał czegoś zupełnie innego, dlatego ich współpraca bywała trudna. Słowak wyciągnął jednak z tych doświadczeń wnioski. Dzisiaj znacznie większą uwagę zwraca na zaangażowanie, ustawienie i odpowiedzialność każdego zawodnika za grę całego zespołu. W marcu 2026 roku Nawałka oceniał już dawnego podopiecznego z perspektywy trenera. W rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl przekonywał, że Gašparík może w przyszłości zostać wybitnym szkoleniowcem. Słowak nie ukrywał później, że te słowa wiele dla niego znaczyły. Być może także dlatego, że wypowiedział je człowiek, który kilkanaście lat wcześniej nie miał problemu ze zdjęciem go z boiska jeszcze przed przerwą.
Górnik Zabrze zmienił sposób gry. Mniej posiadania piłki, więcej konkretów
Gašparík od początku mówił, że jest trenerem o defensywnym sposobie myślenia. Nie zamierzał jednak zamykać drużyny na własnej połowie i liczyć wyłącznie na przypadkowe kontrataki. Chciał przede wszystkim lepiej zorganizować grę bez piłki. Wcześniejszy Górnik Jana Urbana często długo utrzymywał się przy futbolówce, ale miał problemy w momentach jej utraty. Nowy szkoleniowiec uznał, że statystyka posiadania nie może przesłaniać rzeczywistej kontroli nad meczem. Zabrzanie mieli rzadziej podejmować zbędne ryzyko i lepiej wykorzystywać sytuacje, w których przeciwnik zostawiał przestrzeń za linią obrony. Zmianę można było dostrzec już w pierwszych miesiącach. Górnik rzadziej utrzymywał się przy piłce, wymieniał mniej podań, ale zaczął osiągać lepsze wyniki. We wrześniu 2025 roku zabrzanie mieli osiemnaście punktów po dziewięciu kolejkach, notując najlepszy start sezonu w XXI wieku. Wrócili również na pozycję lidera Ekstraklasy. W rozmowie z „Piłką Nożną” Gašparík wyjaśniał później, że jego zespół utrzymywał się przy piłce średnio przez około 49 procent czasu gry. Trener podkreślał, że wraz ze sztabem świadomie analizował ten wskaźnik i szukał innych sposobów prowadzenia spotkań.
Górnik nie uniknął przy tym kryzysów. Wiosną 2026 roku spadł nawet na szóste miejsce, a słabsze wyniki ponownie wywołały dyskusję o możliwościach zespołu. Zabrzanie potrafili jednak wrócić do wysokiej dyspozycji na decydującą część sezonu. W kwietniu wygrali trzy ligowe spotkania i jedno zremisowali, tracąc tylko dwie bramki. Gašparík po raz drugi w sezonie został wybrany trenerem miesiąca Ekstraklasy, a jego drużyna przygotowywała się do finału Pucharu Polski.
2 maja 2026 roku Górnik pokonał Raków Częstochowa 2:0. Gole Roberto Massimo i Maksyma Chłania zapewniły Zabrzanom pierwszy Puchar Polski od 1972 roku. Klub, który wcześniej przez 54 lata bezskutecznie próbował odzyskać to trofeum, wreszcie mógł świętować. Dla Gašparíka był to czwarty krajowy puchar w karierze trenerskiej. Trzykrotnie triumfował ze Spartakiem Trnawa, a teraz powtórzył sukces w Polsce. Wszystkie cztery finały, w których prowadził swoje drużyny, zakończył zwycięstwami. Na tym nie skończyły się dobre wiadomości. W ostatniej kolejce Ekstraklasy Górnik rozbił Radomiaka Radom 6:2, zapewniając sobie wicemistrzostwo kraju. Zabrzanie zakończyli rozgrywki z 56 punktami, czyli takim samym dorobkiem jak trzecia Jagiellonia Białystok, którą wyprzedzili dzięki wynikom bezpośrednich spotkań. Było to pierwsze drugie miejsce Górnika od sezonu 1990/91 i pierwszy powrót na ligowe podium od 1994 roku. Trudno wskazać wielu trenerów, którzy w swoim pierwszym sezonie potrafiliby wywalczyć w Zabrzu dwa tak znaczące osiągnięcia.
Gašparík przedłużył kontrakt. Górnik chce budować drużynę na lata
Nowy sezon przyniósł kolejne wyzwania. Dzięki wicemistrzostwu Polski Górnik rozpoczął europejską rywalizację od eliminacji Ligi Mistrzów, ale przegrał dwumecz z Fenerbahçe. Następnie nie zdołał wyeliminować Ferencvárosu w Lidze Europy, a ostatnią przeszkodą okazało się AS Monaco w kwalifikacjach Ligi Konferencji. Sześć spotkań, dwa remisy i cztery porażki. Była to bolesna lekcja, zwłaszcza że krajowe sukcesy mogły rozbudzić oczekiwania dotyczące występów na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony skala trudności była znacznie większa niż w większości ligowych meczów, a Górnik wciąż pozostawał klubem o ograniczonym budżecie.
W Ekstraklasie Zabrzanie ponownie wystartowali znakomicie. Po dwunastu spotkaniach mają 27 punktów, czyli osiem zwycięstw, trzy remisy i jedną porażkę. Zajmują drugie miejsce, tracąc tylko punkt do Lecha Poznań, który rozegrał jeden mecz mniej. Ostatnio pojawiły się wprawdzie problemy ze skutecznością. Górnik zremisował ligowe spotkania z Piastem Gliwice i Widzewem Łódź, a we wtorkowych derbach w Pucharze Polski dopiero po serii jedenastek wyeliminował Piasta. Wciąż jednak pozostaje jednym z najpoważniejszych kandydatów do walki o czołowe lokaty. Jeszcze przed końcem października działacze postanowili rozwiązać kwestię przyszłości szkoleniowca. W połowie miesiąca Gašparík spotkał się na Majorce z Łukaszem Milikiem i Lukasem Podolskim. Rozmowa dotyczyła nie tylko przedłużenia kontraktu, ale także kolejnych transferów, składu sztabu i dalszego funkcjonowania klubu. Słowak wcześniej wielokrotnie podkreślał, że dobrze czuje się w Zabrzu i chciałby pozostać tam na dłużej. Dotychczasowa umowa obowiązywała do czerwca 2027 roku, więc działacze mogli jeszcze poczekać, lecz nie zamierzali ryzykować, że rozmowy przeciągną się do końca sezonu.
29 października Górnik oficjalnie ogłosił przedłużenie współpracy do 30 czerwca 2030 roku. Nowe umowy podpisali również Marian Hodulík i Tomáš Prištacš, którzy przyszli do klubu razem z Gašparíkiem. Na stadionie przygotowano specjalną niespodziankę, a na telebimie pojawiły się nagrania z udziałem najbliższych trenera, w tym jego żony i syna. Lukas Podolski mówił o potrzebie długofalowego budowania drużyny i ograniczenia częstych zmian, które w poprzednich latach wielokrotnie utrudniały Górnikowi funkcjonowanie. Bilans Słowaka na moment podpisania nowej umowy wynosi 60 oficjalnych spotkań, 31 zwycięstw, trzynaście remisów i szesnaście porażek. Średnio daje to 1,77 punktu na mecz we wszystkich rozgrywkach, włącznie z europejskimi pucharami. Oczywiście na obecny dorobek pracował nie tylko trener. Milik przeprowadził liczne transfery, klub przebudował kadrę, a Gašparík dostał możliwość wprowadzenia własnych rozwiązań. To także ważne przy ocenie zwolnienia Urbana. Nie sposób udowodnić, że poprzedni szkoleniowiec nie osiągnąłby podobnych rezultatów, gdyby prowadził drużynę złożoną z zawodników, którzy później zdobyli Puchar Polski i wicemistrzostwo.
Można natomiast ocenić to, co wydarzyło się po zmianie. Milik podjął ryzyko, które mogło kosztować go reputację, znalazł szkoleniowca odpowiadającego jego oczekiwaniom i doczekał się sukcesów, na które kibice Górnika czekali przez dziesięciolecia. Po półtora roku trudno zarzucać dyrektorowi sportowemu, że pomylił się przy wyborze następcy Urbana. Przedłużenie kontraktu do 2030 roku jest tego najlepszym potwierdzeniem. W piątek Górnik podejmie Legię Warszawa, którą prowadzi obecnie Marek Papszun. Kolejne zwycięstwo może jeszcze bardziej wzmocnić pozycję Zabrzan w ligowej czołówce. Gašparík ma więc okazję szybko rozpocząć pracę na kolejny sukces, tym razem bez konieczności udowadniania, że w ogóle zasłużył na posadę w Ekstraklasie.


