Czy Rafał Gikiewicz dostanie szansę od Michniewicza?

Rafał Gikiewicz to zawodnik obok którego od dawna ciężko przejść obojętnie – no chyba, że jest się selekcjonerem reprezentacji Polski. 34-letni bramkarz Augsburga w ostatnich tygodniach zebrał sporo pochwał za swoją grę na niemieckich boiskach i jak bumerang powrócił temat powołania do kadry narodowej. Gikiewicz na antenie stacji „Viaplay” zadeklarował gotowość do gry w reprezentacji, jednocześnie zwracając uwagę, że w przeciwieństwie do Bartłomieja Drągowskiego może liczyć na regularną grę w klubie. Czy Czesław Michniewicz przychyli się do opinii doświadczonego golkipera?

Pod wieloma względami dyskusje na temat obecności Rafała w kadrze są prowadzone „na wyrost”

Przede wszystkim, niepodważalne miejsce między słupkami ma dziś Wojciech Szczęsny. Jego zmiennikiem jest w tym momencie Łukasz Skorupski i w przypadku problemów zdrowotnych/zawieszeń to on zastąpi bramkarza Juventusu. Dalej w kolejce znajdują się Kamil Grabara, Bartłomiej Drągowski i wspomniany wcześniej Gikiewicz. Dziś najlepsze notowania ma ten pierwszy, bowiem właśnie pobił rekord ligi duńskiej w serii minut bez straty gola. Co więcej, Grabara ma 23 lata, a od lat utarło się przekonanie, że warto mieć w reprezentacji stosunkowo młodego golkipera, który byłby szykowany do gry w przyszłości. Rafał bez wątpienia nie pasuje do tego typu charakterystyki.

źródło: twitter/viaplaysportpl

Czy Rafał Gikiewicz ma prawo domagać się miejsca w podstawowym składzie kadry?

Nie, bo są lepsi. Czy zasługuje na powołanie? Tutaj zdania z pewnością będą podzielone i znajdą się tacy, którzy będą wspierać „młodego” Grabarę, ale także i zwolennicy bramkarza ze zdecydowanie silniejszej Bundesligi. To czysto subiektywny wybór, który przy zdrowych Szczęsnym i Skorupskim nie ma większego znaczenia dla gry kadry. A skoro nie ma, to selekcjoner stawia na bardziej perspektywiczną opcję. Gikiewicz w swojej wypowiedzi porównał się do Bartłomieja Drągowskiego, który ostatnio rzeczywiście gra od święta. Swoje zrobiła kontuzja uda, ale również sam zawodnik zaliczył o kilka wpadek za dużo i musi czekać na kolejną szansę. Czysto sportowo, wydaje się, że to Gikiewicz gwarantuje W TYM MOMENCIE wyższy poziom. Drągowski latem stanie przed decyzją ewentualnej zmiany pracodawcy. Analizując rywalizację tylko tych dwóch osób, można znaleźć argumenty za 34-latkiem. Ten najważniejszy – na przestrzeni ostatniego pół roku, po prostu prezentuje się pewniej.

Czy piłkarz Augsburga zadowoliłby się pozycją bramkarza numer 3 w kadrze?

Na to pytanie ciężko udzielić odpowiedzi i wydaje się, że to jeden z kluczowych argumentów przeciwników powołania Gikiewicza. Krytycy sugerują, że Rafał nie cieszy się sympatią innych kadrowiczów, a jego powołanie nie miałoby korzystnego wpływu na drużynę. Sam gracz wciąż marzy o debiucie w barwach narodowych i to również można zrozumieć. Pytanie, czy jego „walka o marzenia” nie powodowałaby „kwasów” w kadrze? Nawet rywalizujący o bluzę z numerem jeden – Fabiański i Szczęsny nie wbijali sobie wzajemnie szpil, tymczasem Gikiewicz bez ogródek potrafi zwracać uwagę na wady swoich konkurentów, mimo, że mowa o „walce” o miano bramkarza numer trzy. Można mieć wątpliwości, czy tego typu „rywalizacja” jest potrzebna w reprezentacji?

„Giki” jest w formie i chce pojawić się w kadrze. Cała reszta jest jedynie słownymi przepychankami, w których brakuje merytoryki. Gikiewicz zdaje sobie sprawę, że jego walka o angaż w kadrze nie układa się najlepiej, więc w momentach, gdy wyróżnia się sportowo, próbuje za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Paradoksalnie, to mu się właśnie udaje, ale efekty praktyczne dalekie są od oczekiwań. Rafał jest jednak uparty. Nawet jeśli powołania nie przychodzą i niewiele wskazuje na to by miały przyjść, wystarczy jedna kontuzja konkurenta, by temat powrócił. Dziś najbliżej kadry wydaje się trio Szczęsny – Skorupski – Grabara, ale przecież do mundialu w Katarze jeszcze wiele się może wydarzyć.

Jako kibic uważam, że piłkarze powinni potwierdzać swoją jakość na murawie, a selekcjoner ma święte prawo dobierać kadrowiczów wedle własnego uznania

Gikiewicz ostatnio błysnął i postanowił wykorzystać sytuację, puszczając oko w kierunku Czesława Michniewicza. Robi to na swój spokój, przy okazji wskazując na problemy konkurenta. Absolutnie nie zdziwi mnie, jeśli Rafał dostanie swoją szansę w jednym z mniej istotnych spotkań przed mistrzostwami świata, bo sportowo jest w piątce najlepszych polskich bramkarzy. Na więcej bym jednak na jego miejscu nie liczył. Myślę, że sam Rafał zdaje sobie sprawę, że to maksimum jaki może oczekiwać od selekcjonera. Być może właśnie dlatego stara się przypominać o swoim istnieniu, obawiając, że opinia publiczna już dawno postawiła na nim krzyżyk? Paradoks polega jednak na tym, że im częściej próbuje promować swoją osobę, tym więcej osób powtarza, że nie powinno być dla niego miejsca w reprezentacji. Efekt jest dokładnie odwrotny niż oczekiwany, ale bramkarz Ausgburga po prostu ma taki charakter. Stawia wszystko na jedną kartę licząc, że los w końcu się do niego uśmiechnie.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ