Czechy – nadzieje większe niż posiadany potencjał

Jeśli wierzyć w przesądy, Euro 2020 powinno być znakomitą imprezą dla Czechów. Dlaczego? Odkąd Czechosłowacja rozpadła się na Czechy i Słowacje, „Cesti Lvi” brali udział w każdych mistrzostwach Europy – na zmianę odpadając w fazie grupowej lub dochodząc co najmniej do ćwierćfinału. Skoro na Euro 2016 odpadli w fazie grupowej, to zgodnie z regułą, na zbliżającym się turnieju powinni uzyskać niezły wynik. Czy mają na to potencjał?

Największą gwiazdą zespołu jest dziś Tomas Soucek

Defensywny pomocnik West Hamu, który w tym sezonie strzelił aż 10 bramek w Premier League. Wynik imponujący, co ciekawe przez całą swoją karierę 26-letni zawodnik uzbierał aż 53 trafienia, średnio w co czwartym występie wpisuje się na listę strzelców.

W marcu popisał się zresztą hat-trickiem w meczu z Estonią – powtórzmy – jako defensywny pomocnik. Selekcjoner Jaroslav Silhavy liczy również na przebłysk formy u Patrika Schicka. Ten 25-letni napastnik to taki idealny przykład możliwości kadry Czech. Grał już w Romie, Lipsku i Leverkusen. Za jego transfery zapłacono dotychczas 76 milionów euro. Jeszcze kilka lat temu mówiono o nim, jak o jednym z największych prospektów w Europie, ale obserwując jego grę ciężko się zachwycać. Moim zdaniem jest niesamowicie nierówny, przebłyski przeplata z bezbarwnymi epizodami. Jasne, na takiej imprezie jak Euro może „zaskoczyć”, ale równie dobrze, może skończyć bez celnego strzału.

Jeśli nie Schick, to może Adam Hlozek?

Czech w 19 występach dla Sparty Praga uzbierał 15 trafień i 8 asyst. Liczby bardziej niż znakomite. Chłopak ma 18 lat, ale odnoszę wrażenie, że wciąż traktowany jest z dużym dystansem. Pewnie zagra na Euro, ale raczej nie jako napastnik pierwszego wyboru, szczególnie, że co jakiś czas pojawiają się u niego problemy zdrowotne. Oczywiście linię ofensywną uzupełnia także Tomas Pekhart z Legii, który moim zdaniem nie ma większych szans na „wygryzienie” Schicka.

Reszta kadry Czechów to spore niewiadome

Coufal, Barak czy Jankto radzą sobie w solidnych ligach, ale nie są to żadne gwiazdy, raczej solidni piłkarze o niezłym poziomie. Skład uzupełnia również kilku piłkarzy ligi czeskiej, co potęguje zagadkowość zespołu. Pamiętacie Slavię Praga z ostatniego sezonu Ligi Europy? Potrafili ograć Leicester i Rangersów, ale w tej samej edycji przegrali z Hapoelem Beer Sheva. Mam wrażenie, że podobnie może być z Czechami. To zespół, który przy odrobinie szczęścia może namieszać na Euro. Mają ciekawy środek pola i nieprzewidywalnych napastników. Gorzej z defensywą, która w ostatnich spotkaniach opierała się na duecie Kudela – Celustka. Wiemu już jednak, że ten pierwszy nie będzie mógł zagrać na Euro (dostał karę zawieszenia na 10 spotkań za rasistowskie zachowanie w trakcie meczu z Rangersami). Jego miejsce zajmie prawdopodobnie doświadczony Tomas Kalas z Bristol City.

Osobiście nie przekonuje mnie „lider” i kapitan zespołu – Vladimir Darida

Widziałem w zeszłym sezonie wiele spotkań Herthy Berlin i niestety, niczym mnie ten zawodnik nie zachwycił. Jednocześnie jednak, Czesi najzwyczajniej w świecie nie są zespołem gwiazd. To nie jest grupa wielkich indywidualności. Nawet Soucek – który wyraźnie „góruje” nad kolegami z kadry swoją renomą, nie jest jakimś wybitnym piłkarzem na światową skalę. Era Nedveda czy Rosicky’ego już dawno się skończyła. Dla wielu reprezentantów Czech to pierwsza impreza takiej rangi i przed starem turnieju trudno stawiać przed nimi jakiekolwiek cele.

W moim przekonaniu, ten zespół ma zbyt wiele znaków zapytania, żeby okazać się czarnym koniem Euro.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ