Czarny koń się spłoszył, a czarna seria została. Włochy 3:0 Turcja

W meczu otwarcia Euro 2020 Włosi byli zorganizowani niczym rzymski legion z czasów cesarskich. Pewni w obronie i nieustępliwi w ataku. Turcy nie potrafili im zagrozić i jeszcze bardziej podkręcili swoją czarną serię.

Reprezentacja Turcji kolejny raz w historii rozpoczęła wielki turniej od porażki. I choć w spotkaniu z Włochami od początku byli skazywani na porażkę to każdy liczył na to, że postawią o wiele twardsze warunki. Rzeczywistość okazała się jednak okrutna i ekipa znad Bosforu stanowiła tylko tło dla znakomitych Włochów. Kompletnie wyłączony z gry został Burak Yilmaz, a wiele do życzenia pozostawiała również kondycja jego kolegów. Przez 90 minut udało im się oddać raptem jedno uderzenie na bramkę Donnarummy. Dla porównania Azzurri w tym czasie oddali ponad 20 strzałów, z czego 8 było celnych.

Co by było gdyby…

Gracze znad Eufratu mogą mówić o dużym szczęściu, gdyż pod koniec 1. połowy arbiter Danny Makkelie sięgnął po bardzo korzystną interpretację zagrania ręką w polu karnym. Chociaż tak właściwie jeśli Włosi mieliby mieć jakieś pretensje to raczej powinni kierować je w stronę VARu, który analizował sytuację i potwierdził decyzję sędziego głównego. Jak się okazuje duże emocje w tej sytuacji mogą być spowodowane zmianą przepisów. Poprawki wprowadzono tuż przed Euro i jak mówił Szymon Marciniak podczas wizyty w Kanale Sportowym jest ona związana z „naturalnością ułożenia ręki w danej pozycji ciała”.

Inna para kaloszy to sędziowanie w pozostałych momentach gry. Sędziowie nie uniknęli kilku małych wpadek, które na całe szczęście nie wpłynęły na końcowy rezultat. Gracze w białych koszulkach mimo przeciwności szli jak po swoje. I w końcu doszli, depcząc przy tym nadzieję tureckich kibiców, którzy tego wieczora bardzo licznie zjawili się na Stadio Olimpico w Rzymie.

Trudno wyróżnić jednostki

Bardzo ciężko jest mówić o indywidualnościach. Włosi byli dobrze uzupełniającą się drużyną, która od początku zdominowała mecz. W pierwszej połowie Turcy dobrze zagęszczali pole gry i zwarcie bronili, jednak mimo to piłkarze z Półwyspu Apenińskiego zawłaszczyli środek pola. Szybko odzyskiwali piłkę po stracie i momentalnie przechodzili do budowania kolejnej akcji. Znakomicie wyglądała również współpraca trójki z ataku, która szybko operowała piłką i była wyraźnie szybsza od linii defensywnej kierowanej przez Meriha Demirala. A pomyśleć, że jeszcze przed Euro turecki defensor zapewniał kibiców z ojczyzny, że bez problemu zatrzyma zawodników z Serie A… Jak wyszło widzieliśmy wszyscy. Choć akurat za samobója nie ma co go winić.

A może jednak Immobile?

Tak jak w studiu TVP Gikiewicz i Wawrzyniak spierali się o to jak daleko zajdzie reprezentacja Włoch, tak i my możemy dyskutować o tym kto najbardziej zasłużył na miano MVP meczu otwarcia. Mimo zachwytów nad tym jaki kolektyw stworzył Roberto Mancini nie można przejść obojętnie obok występu Ciro Immobile. Napastnik Lazio zdobył bramkę i asystował przy trafieniu Lorenzo Insigne. Można powiedzieć, że Włoch był wszędzie. Na szczególną uwagę zasługuje jego współpraca z Locatellim. Pomocnik Sassuolo nieustannie szukał 31-letniego kolegi prostopadłymi podaniami przecinającymi linie obrony przeciwników.

Czy Włosi podbiją Europę?

Po obiecującym początku apetyty kibiców z pewnością się zaostrzyły. Włosi dali dziś Turkom lekcję futbolu, ale czy możemy już mówić o narodzinach futbolowego potwora? Oczywiście, 28 zwycięstw z rzędu to nie przypadek, jednak prawdziwy stan tej kadry poznamy po zakończeniu zmagań grupowych. Może Turcja to po prostu taka Polska z ostatniego mundialu? Wiecie, że w teorii awans przynajmniej z 2. lokaty niby jest pewny. A w rzeczywistości frustrująca bezradność w prawdziwych dniach próby.

Włochów czekają jeszcze potyczki z Walią i Szwajcarią. Na papierze obydwie ekipy wyglądają na zespoły o zbliżonym potencjale. Jeśli także i te drużyny zostaną „zdmuchnięte” z boiska, wtedy będziemy mogli wysnuć jasny wniosek. A będzie on następujący – Włosi chcą wreszcie wznieść w górę trofeum za mistrzostwo Europy.

fot.: Flickr, na zdjęciu Roberto Mancini

REKLAMA
Damian Myszewski
Damian Myszewski
Kibic polskich reprezentacji narodowych i klubu SL Benfica. Lubię patrzeć na otaczający świat z różnych perspektyw, zaś sport uważam za cudowny wytwór ludzkiej kultury. Mam cierpliwość do Ekstraklasy, sentyment do Małyszomanii i czuję pociąg do historycznych kronik sportowych. Czym jest piękno sportu? Emocjami Tiziano Crudeliego, pasją Andrzeja Strejlaua, walecznością Tadeusza Pietrzykowskiego i wytrwałością Julii Kmiecik. Moje atuty okołosportowe to doświadczenie w roli maskotki klubowej, improwizowane komentowanie meczów podczas spotkań ze znajomymi przy Fifie i umiejętność kopania piłki wyżej niż Walduś Kiepski w odcinku “Złoty gol”. W rodzimych mediach sportowych najbardziej wkurza mnie arogancja Tomasza Hajto, miałkość pytań podczas konferencji PZPN-u i patocelebryci z gal MMA. Jeśli właśnie to czytasz i chcesz się skontaktować, "sportowego" maila znajdziesz poniżej. Do tego wszystkiego fan wrestlingu i autor cyklu “Przystań Lechia”.
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ