Belgia trafiła do wyjątkowo łatwej grupy i… może z niej nie wyjść

Belgia była jednym z największych beneficjentów rozszerzenia Mistrzostw Świata. Losowanie bylo dla nich bardzo korzystne, ponieważ trafili na Egipt, Iran oraz Nową Zelandię. Dla Egiptu był to drugi występ na mundialu w XXI wieku i wcześniej nie przebrnęli przez fazę grupową. Identyczne doświadczenie na turnieju tej rangi w tym okresie ma Nowa Zelandia. Iran natomiast awansował na czwarte Mistrzostwa Świata z rzędu, natomiast w swojej historii nigdy nie zagrał w fazie pucharowej. Belgia miała bez problemu wygrać grupę, a zaczęła od dwóch remisów i przed ostatnią kolejką znalazła się pod ścianą.

Słaby mecz z Egiptem

Belgia na początek zmierzyła się z reprezentacją Egiptu. Dla podopiecznych Rudiego Garcii to nie był dobry występ. W eliminacjach zespół był najbardziej uzależniony od Jeremy’ego Doku i właśnie w ten sposób zapowiadano przed turniejem reprezentację Belgii. Egipcjanie najwyraźniej byli tego świadomi i skupili się przede wszystkim na neutralizacji skrzydłowego Manchesteru City. Gdy tylko Doku dostawał podanie przy lewej linii bocznej, był obok niego rywal, który nie dawał mu się rozpędzić oraz miał kolegów na asekurację zarówno w wypadku, gdyby Belg uciekł do środka, jak i do linii bocznej. Jeremy Doku nie mógł rozwinąć skrzydeł więc – prawdopodobnie wraz ze sztabem szkoleniowym – szukał innych rozwiązań. Już w pierwszej połowie zmienił stronę i przeszedł na prawe skrzydło. Tam jednak również rywale wiedzieli jak do niego podchodzić, więc Doku… coraz częściej pojawiał się w środku, między liniami, ale maksymalną korzyścią, jaką potrafił wywalczyć był rzut wolny.

REKLAMA

Belgia przeciwko Egiptowi już od 19. minuty musiała odrabiać straty. Przez długi czas miała jednak problem, aby wyraźnie zaznaczyć przewagę i zmusić rywali do głębokiej defensywy. Egipcjanie przez wiekszość meczu sprawiali wrażenie na zespół, który komfortowo czuje się przesuwając za piłką. W zespole Rudiego Garcii nie było widać pomysłu na wykorzystanie poszczególnych graczy, którzy mają duże umiejętności indywidualne (wspomniany Doku, De Bruyne, Tielemans). Punkt Belgom uratowało wejście Romelu Lukaku, który niespełna minutę po wejściu na boisko odnalazł się w polu karnym i zmusił kryjącego go obrońcę do ratunkowej interwencji, która skończyła się trafieniem samobójczym.

Pechowy (?) remis z Iranem

Na kolejny mecz fazy grupowej, z Iranem, Romelu Lukaku był już gotowy, aby zagrać od 1. minuty, natomiast selekcjoner nie mógł skorzystać z… Jeremy’ego Doku. 24-latek niedługo zostanie ojcem i opuścił zgrupowanie, ponieważ chciał być przy narodzinach dziecka. Bez piłkarza Manchesteru City gra Belgów paradoksalnie wyglądała o wiele lepiej, jeśli chodzi o kontrolę meczu, progresję piłki w strefę ataku, wprowadzanie piłki w pole karne czy oddawanie strzałów, jednak kluczowe znaczenie odegrało tutaj bardzo defensywne nastawienie Irańczyków. Jeremy Doku w tym meczu miałby stworzone lepsze warunki do wykorzystania swoich umiejętności, ponieważ miałby sporo okazji do gry jeden na jednego (albo jeden na dwóch/trzech) na wysokości pola karnego. W minionym sezonie Premier League 24-latek był jednym z najlepszych skrzydłowych ligi w kreowaniu sytuacji przeciwko głęboko ustawionemu przeciwnikowi i można postawić tezę, że w meczu z Iranem zrobiłby kluczową różnicę.

Reprezentacja Belgii miała jednak piłkarzy, na których mogli oprzeć ofensywę. Kevin De Bruyne zdaje się trochę niewykorzystywany w tej kadrze, nie jest już w takiej formie, jak przed laty, ale nadal ma swoje momenty w kreacji. Dobrym wyborem okazało się wprowadzenie do wyjściowego składu Maxima De Cuypera na lewą obronę, który wniósł więcej możliwości do gry ofensywnej zespołu. Na lewej stronie dobrze prezentował się też Leandro Trossard, który wykreował sześć szans. Zawiódł natomiast ten, który w poprzednim meczu zagwarantował Czerwonym Diabłom punkt, czyli Romelu Lukaku. Belgowie byli w stanie dostarczać piłkę w pole karne do swojego napastnika, ale ten nie zamieniał tych okazji nawet na strzały, za każdym razem zbyt długo przygotowując piłkę do uderzenia. Lukaku – według Fotmob – zanotował 9 kontaktów z piłką, co przełożył na zaledwie jeden strzał. Bardzo słaby wynik jak na „9-tkę” operującą w świetle bramki.

Belgia zremisowała z Iranem jednak trochę pechowo

Po pierwsze – najlepszym zawodnikiem rywali był bramkarz Alireza Beiranvand, który kilkukrotnie uratował Iran przed stratą gola i zanotował 7 interwencji. Po drugie – ostatnie około pół godziny (licząc z doliczonym czasem gry) musieli grać w dziesiątkę, ponieważ ogromny błąd chcąc zagrać do bramkarza popełnił Nathan Ngoy. Środkowy obrońca zagrał za lekko i od razu złapał za koszulkę Mehdiego Taremiego, uniemożliwiając mu dojście do piłki. To był akurat fragment meczu, gdy Belgowie złapali dobry moment i można było odnieść wrażenie, że kwestią czasu jest kiedy w końcu przewagę zamienią w trafienie do siatki.

Belgia nie wygląda na przygotowaną do mundialu

Belgia nie przyjechała do Stanów Zjednoczonych z wielkimi nadziejami. Ze złotego pokolenia Czerwonych Diabłów nie zostało już wielu piłkarzy (Thibaut Courtois, Romelu Lukaku, Kevin De Bruyne i Thomas Meunier, a poza bramkarzem ta trójka swój najlepszy czas ma już za sobą), a nie znalazło się wielu godnych następców (Jeremy Doku, Youri Tielemans, być może Leandro Trossard lub Amadou Onana). Belgia na ten mundial nie ma kadry, aby walczyć o strefę medalową, natomiast okazuje się, że przyjechali nieprzygotowani na tyle, że mogą nawet nie wyjść z grupy, z której – jak się wydawało – nie da się nie wyjść.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ