Argentyna – Messi w drodze po najcenniejsze trofeum w karierze

W meczu z Polską mogą pobić rekord 37 meczów z rzędu bez porażki, należący do reprezentacji Włoch. Ostatni raz przegrali w lipcu 2019 roku – z Brazylią w półfinale Copa America. Od tamtego czasu nikt nie był w stanie przeszkodzić im w osiąganiu kolejnych drużynowych celów. Następnym z nich jest mundial w Katarze. A właściwie rzecz biorąc – zwycięstwo w najbardziej prestiżowym turnieju w piłce reprezentacyjnej. To właśnie Albicelestes (Biało-Niebiescy) – oddział poświęconych sprawie wojowników z Leo Messim na czele, którzy zamierzają sięgnąć po złoto Mistrzostw Świata po raz trzeci w swojej historii.

Nowy rozdział

Po porażce 3:4 z Francją w 1/8 finału Mistrzostw Świata z 2018 roku, w reprezentacji Argentyny przyszedł czas na zmiany. Mimo, że drużyna z Ameryki Południowej zagrała wtedy swój najlepszy mecz na tamtym turnieju, a my zapamiętaliśmy to spotkanie jako jedno z najciekawszych na mundialu w Rosji, dla Jorge Sampaoliego miał to być mecz ostatniej szansy. Remis z Islandią i porażka z Chorwacją jeszcze w fazie grupowej postawiły aktualnego trenera Sevilli pod ścianą. Do tego dochodziły kiepskie relacje 62-latka z Messim i resztą drużyny. Dlatego też przegrana z Francją musiała oznaczać pożegnanie Sampaoliego z kadrą narodową już po 15 spotkaniach w roli jej trenera.

Nowym selekcjonerem Albicelestes został Lionel Scaloni. W przeszłości 7-krotny reprezentant Argentyny oraz gracz m.in. rzymskiego Lazio, gdzie występował na pozycji środkowego obrońcy. Obejmując kadrę narodową, nie miał na swoim koncie praktycznie żadnego doświadczenia jako trener. Wcześniej był jedynie asystentem Sampaoliego za jego pierwszej kadencji w Sevilli oraz przez moment prowadził młodzieżowców z Argentyny U20. W jego sztabie znaleźli się miedzy innymi Pablo Aimar, czy Walter Samuel – znane i wyraziste postaci argentyńskiej piłki. Można powiedzieć, że Scaloni trafił na bardzo dogodny okres do rozpoczęcia nowej pracy.

Od września 2018 roku do czerwca 2019r., Argentyna rozegrała bowiem aż 9 spotkań o charakterze towarzyskim. Idealny poligon doświadczalny dla selekcjonera. I już na tym etapie 44-letni szkoleniowiec wypadł całkiem nieźle. 6W-1R-2P, tak prezentował się bilans Scaloniego po tych meczach. Z czego jedna z porażek została poniesiona przeciwko Brazylii, co było poniekąd zrozumiałe.

Zaufanie podstawą sukcesu

Przyszedł czas na pierwszy poważny sprawdzian dla reprezentacji Lionela Scaloniego – Copa America 2019 w Brazylii. Dla Albicelestes turniej zaczął się fatalnie. Najpierw porażka z Kolumbią 0:2, a następnie jedynie remis 1:1 z Paragwajem. Wciąż pozostawała jednak nadzieja na awans – Argentyna musiała wygrać z Katarem, aby zapewnić sobie udział w fazie pucharowej. Biało-Niebiescy nie pozwolili sobie na wpadkę, pewnie wygrywając 2:0. Takim samym wynikiem zakończył się ich ćwierćfinał przeciwko Wenezueli. W półfinale rozgrywanym na Belo Horizonte czekał na nich gospodarz turnieju, Brazylia. I podobnie jak w meczu towarzyskim rozgrywanym kilka miesięcy wcześniej, Argentyńczycy musieli uznać wyższość swojego odwiecznego rywala. To jeszcze nie był ten moment, aby móc mierzyć się jak równy z równym przeciwko wielkim Canarinhos.

Nie wszystko było jednak stracone. Argentynie pozostał jeszcze mecz o trzecie miejsce. Ale stawka tego spotkania sięgała znacznie wyżej niż miejsce na podium. Naprzeciwko Albicelestes stanęła bowiem reprezentacja Chile. Chile, które wygrało dwie poprzednie edycje Copa w latach 2015 i 2016, dwukrotnie pokonując Argentynę w finale po serii rzutów karnych. Chęć rewanżu była zatem ogromna. I równie wielkie były także emocje związane z tym meczem. Argentyna wyszła na dwubramkowe prowadzenie już w 22. minucie po bramkach Aguero i Dybali. Po 17 minutach gry, boisko z powodu kontuzji opuścić musiał Alexis Sanchez. Na stadionie w Sao Paulo wrzało, ale prawdziwy kocioł miał miejsce w 37. minucie. Nerwy puściły wtedy Leo Messiemu i Garemu Medelowi – obaj zostali ukarani czerwoną kartką, choć według wielu dla kapitana reprezentacji Argentyny była to kara niezasłużona.

Gola kontaktowego zdobył jeszcze Arturo Vidal, ale to było za mało. Argentyna wygrała, zdobyła brązowy medal i przełamała złą serię przeciwko Chilijczykom. I tak oto, w meczu w którym Lionel Messi otrzymał drugą czerwoną kartkę w swojej karierze, został położony kamień węgielny drużyny jaką znamy dziś.

Niepokonani

Od tamtego momentu, reprezentacja Argentyny systematycznie rosła w siłę. W meczach towarzyskich nie odpuszczała, grając tak jakby były to spotkania o realną stawkę. Mogliśmy to zaobserwować chociażby w meczach z Niemcami (2:2), Urugwajem (również 2:2), czy Brazylią (1:0 po dobitce Messiego z rzutu karnego). Takie podejście okazało się niezwykle owocne, kiedy nadeszły mecze kwalifikacji do MŚ w Katarze. Tam, nawet jeżeli Argentynie zdarzały się mniej przekonujące pojedynki, to i tak Albicelestes nie pozwalali przeciwnikom na wygraną. I choć trzy remisy pod rząd (1:1 z Chile, 2:2 z Kolumbią, ponownie 1:1 z Chile) w czerwcu 2021 roku mogły zrodzić jakieś wątpliwości, to decydujący sprawdzian w postaci Copa America rozwiał wszelkie z nich.

Poza wspomnianym remisem z Chile na samym starcie południowoamerykańskiego pucharu, drużyna Scaloniego wygrała wszystkie 6 z możliwych do rozegrania spotkań. Argentyńczycy zajęli pierwsze miejsce w Grupie A, po czym rozgromili Ekwador 3:0 w ćwierćfinale, a następnie okazali się lepsi w serii jedenastek przeciwko Kolumbii w półfinale. To wtedy Emiliano „Dibu” Martinez, a więc objawienie w bramce Argentyny, obronił trzy rzuty karne, prowokując przy tym w sprytny sposób graczy Los Cafeteros do błędów.

W końcu nadszedł długo wyczekiwany finał z Brazylią. Rozgrywany ponownie w ojczyźnie Canarinhos, choć pierwotnie turniej ten miał się odbyć w Argentynie. Wielka presja i równie wielka szansa na rewanż za półfinał Copa sprzed dwóch lat. Weryfikacja faktycznego stanu reprezentacji Biało-Niebieskich, ich możliwości w starciu z najlepszymi, bo reprezentacja Brazylii prowadzona przez Tite niewątpliwie do takich należy.

Zadecydowała jedna bramka. Genialne podanie Rodrigo de Paula i piękny lob Di Marii nad Alissonem. Brazylia nie potrafiła odpowiedzieć. Gospodarze oddali wtedy zaledwie 2 strzały w światło bramki. Argentyna mogła świętować pierwsze trofeum od 28 lat. Leo Messi został wybrany zawodnikiem turnieju, mając na swoim koncie 4 bramki oraz 5 asyst. Emi Martinez został pierwszym argentyńskim bramkarzem w historii Copa America, wybranym najlepszym zawodnikiem na tej pozycji. Słowa Messiego z przemowy w szatni okazały się prorocze. Zrobili to, czego tak bardzo pragnęli.

Obsesyjna determinacja i niezachwiana pewność siebie

Triumf w Copa America ucementował projekt zapoczątkowany prawie 3 lata wcześniej przez Lionela Scaloniego. Albicelestes czuli się spełnieni, ale nie nasyceni. Wciąż grali z wielką pewnością siebie i świadomością, że ich następnym priorytetem jest walka o medale w Katarze. Kolejne 11 spotkań w eliminacjach do mundialu to oczywiście 11 spotkań bez porażki – dokładnie 8 zwycięstw i 3 remisy. Wielu fanów topowych drużyn ze Starego Kontynentu podważało jednak dokonania Argentyny.

W czerwcu 2022 roku mieliśmy okazję przekonać się o słuszności takich powątpiewań. UEFA we współpracy z federacją CONMEBOL zorganizowały specjalne wydarzenie w postaci Pucharu Mistrzów. Spotkali się tam mistrzowie EURO 2020 – reprezentacja Włoch oraz zwycięzcy Copa America 2021 – reprezentacja Argentyny. Cóż… nie da się ukryć, że faktycznie była to bolesna weryfikacja. Po tym meczu zawiedzeni byli jednak nie kibice Albicelestes, a fani Azzurich i piłki europejskiej.

Italia wyglądała wtedy przy Argentyńczykach jak chłopcy do bicia. Wielu określiło wtedy Biało-Niebieskich mianem „wściekłych psów spuszczonych ze smyczy”, gdyż zespół Scaloniego grał na Wembley z taką agresją, intensywnością i przewagą fizyczną. Wynik 3:0 doskonale odzwierciedlał nieustający rozwój reprezentacji z Ameryki Południowej oraz spektakularny regres Włochów, którzy ostatecznie nie awansowali na Mistrzostwa Świata.

I takiej też Argentyny możemy spodziewać się w Katarze już za dwa tygodnie. Drużyny niezłomnej, której piłkarze głęboko wierzą w we własne umiejętności i kolektywny sukces. Ekipę, której piłkarze niezależnie od formy w klubach grają w barwach narodowych jak najlepsi zawodnicy na swoich pozycjach. Zobaczymy (nie żartuję!) Messiego wracającego się po piłki, harującego na całej powierzchni boiska, będącego kompletnym liderem swoich wojowników. Bo tacy właśnie są Albicelestes – waleczni żołnierze, którzy niczym oddział „300” wyjdą z podniesioną głową na każdy bój.

Oficjalna kadra na mundial

Bramkarze: Franco Armani, Geronimo Rulli, Emiliano Martinez;

Obrońcy: Gonzalo Montiel, Nahuel Molina, Lisandro Martinez, Cristian Romero, German Pezzella, Nicolas Otamendi, Marcos Acuna, Nicolas Tagliafico, Juan Foyth;

Pomocnicy: Leandro Paredes, Guido Rodriguez, Rodrigo de Paul, Papu Gomez, Enzo Fernandez, Alexis Mac Allister, Exequiel Palacios;

Napastnicy: Lautaro Martinez, Lionel Messi, Joaquin Correa, Julian Alvarez, Angel Di Maria, Nicolas Gonzalez, Paulo Dybala

REKLAMA
Marek
Marek
Entuzjasta piłki nożnej, kibic FC Barcelony. Piszę na temat futbolu w Hiszpanii, Włoszech czy Anglii. Lubię piłkę widowiskową i atrakcyjną - pełną ekspresji i autentycznej radości z gry. W ekipie Mistrzów dzielę się zarówno swoimi spostrzeżeniami ściśle związanymi z piłką, jak i wszelkimi historiami dziejącymi się wokół sportu. Gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - od szczegółowych, merytorycznych analiz po luźne, maksymalnie subiektywne i spontaniczne treści, których nie można zamknąć w żadnych ramach. Mes que un Futbol!
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ