Karny zmarnowany, trener zmieniony, a Śląsk nadal nie wygrywa. Bezbramkowy remis z Piastem

Śląsk Wrocław zremisował z Piastem Gliwice 0:0 w 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Debiut Toniego Golema w roli pierwszego trenera nie przyniósł zwycięstwa, choć gospodarze już w 9. minucie mogli objąć prowadzenie. Przemysław Banaszak zmarnował jednak rzut karny, a przez resztę spotkania Wrocławianie nie potrafili poważniej zagrozić bramce Domena Grila. Piast również miał swoje okazje, ale po dziesięciu kolejnych ligowych meczach ze strzelonym golem tym razem zakończył spotkanie bez trafienia. Co ciekawe, był to pierwszy bezbramkowy remis w historii rywalizacji obu zespołów w Ekstraklasie. Śląsk zdobył punkt, lecz nadal pozostaje w strefie spadkowej.

Po poniedziałkowej porażce 1:3 z Radomiakiem Radom władze Śląska zdecydowały się zakończyć współpracę z Ante Šimundžą. Obowiązki pierwszego szkoleniowca przejął Toni Golem, który wcześniej pracował w sztabie Słoweńca i doskonale znał drużynę. Chorwat otrzymał zadanie poprawienia wyników zespołu, który w trzynastu kolejkach zgromadził zaledwie dziewięć punktów i zajmował miejsce w strefie spadkowej. Jego pierwszy rywal nie należał do najłatwiejszych. Piast Gliwice wygrał pięć z poprzednich ośmiu spotkań ligowych, regularnie zdobywał bramki i znajdował się w górnej części tabeli. Gliwiczanie mieli więc podstawy, żeby liczyć na kolejne trzy punkty, szczególnie że w ostatnich latach potrafili skutecznie rywalizować ze Śląskiem również we Wrocławiu.

Śląsk dostał rzut karny już w 9. minucie. Banaszak zawiódł

Pierwsza dogodna sytuacja należała do gości. W 3. minucie, po zamieszaniu w polu karnym Śląska, piłka trafiła do Andreasa Katsantonisa, który znalazł się zaledwie kilka metrów przed bramką Karola Niemczyckiego. Napastnik Piasta uderzył jednak nad poprzeczką, marnując okazję, którą trudno było sobie wyobrazić lepszą. Gospodarze odpowiedzieli kilka minut później i również mogli błyskawicznie objąć prowadzenie. Hugo Vallejo nie upilnował wbiegającego w pole karne Enissa Shabaniego i przewrócił pomocnika Śląska, a sędzia Bartosz Frankowski bez większego wahania wskazał na jedenasty metr.

Do rzutu karnego podszedł Przemysław Banaszak, choć gospodarze mieli na boisku również Piotra Samca-Talara, który wcześniej wykonywał jedenastki. Wybór napastnika nie był przypadkowy, ponieważ w trzech poprzednich meczach ligowych zdobywał bramki i należał do nielicznych piłkarzy Śląska, których ostatnie występy dawały powody do optymizmu. Tym razem jednak zawiódł. Banaszak uderzył lekko, płasko i stosunkowo blisko środka bramki, a Domen Gril bez większych problemów złapał piłkę. Napastnik w rozmowie z Canal+ Sport podczas przerwy przyznał, że chciał poczekać na ruch bramkarza, ale sam nie wytrzymał do końca i oddał zbyt słaby strzał. Była to zdecydowanie najlepsza okazja gospodarzy w całym spotkaniu.

Śląsk nie potrafił wykorzystać tego, że już w pierwszych minutach zdołał przedostać się w pole karne przeciwnika i zmusić jego obrońcę do błędu. Wrocławianie mieli problemy z budowaniem kolejnych akcji, a Piast coraz częściej utrzymywał się przy piłce i szukał możliwości objęcia prowadzenia. Bliski szczęścia był Ivan Lima, który zszedł z piłką do środka i uderzył zza pola karnego. Futbolówka trafiła w poprzeczkę, a Karol Niemczycki mógł jedynie obserwować jej lot. Brazylijczyk miał również strzał odbity przez bramkarza Śląska na słupek, jednak wcześniej znajdował się na pozycji spalonej. Gospodarze uniknęli straty gola, ale trudno było uznać, że kontrolowali przebieg rywalizacji.

Defensywa Śląska wyglądała lepiej. Z przodu nadal niewiele

Po zmianie stron więcej od gry miał Piast, choć Gliwiczanie również nie imponowali skutecznością. Quentin Boisgard po dośrodkowaniu uderzył głową nieznacznie obok bramki, a w kolejnych minutach goście kilkukrotnie przedostawali się pod pole karne Niemczyckiego. Najgroźniejsza akcja została przeprowadzona w 66. minucie, kiedy Hugo Vallejo wymienił podania z Leandro Sancą, a następnie zagrał do Samuela Ntamacka. Napastnik Piasta był bliski oddania strzału z dogodnej pozycji, ale Alex Timossi Andersson zdążył z interwencją i powstrzymał przeciwnika. Gliwiczanie mieli wystarczająco dużo okazji, żeby wygrać we Wrocławiu, lecz brakowało im precyzji przy wykończeniu. Toni Golem próbował odmienić przebieg spotkania zmianami.

W 61. minucie na boisku pojawili się Jorge Yriarte i Malaly Dembélé, którzy zastąpili Karola Linettego oraz Przemysława Banaszaka. Szczególnie zejście tego drugiego było wymowne, ponieważ napastnik poza zmarnowanym karnym nie potrafił wyraźniej zaznaczyć swojej obecności. W końcowych fragmentach meczu Śląsk próbował grać odważniej i częściej przedostawał się na połowę Piasta, ale nadal miał ogromne problemy z tworzeniem dogodnych sytuacji. Według oficjalnych danych Ekstraklasy od 32. minuty gospodarze nie oddali ani jednego strzału na bramkę rywali. Trudno o bardziej wymowną statystykę ofensywnej postawy zespołu, który rozpaczliwie potrzebuje zwycięstw.

Nie można całkowicie przekreślać debiutu Golema

Śląsk popełniał mniej błędów w defensywie, a na uwagę zasługiwał występ Marko Dijakovicia, który wcześniej praktycznie nie otrzymywał szans w obecnym sezonie. Austriacki obrońca znalazł się w podstawowym składzie i przez większość spotkania prezentował się solidnie, choć w 78. minucie popełnił niebezpieczny błąd. Jego stratę mógł wykorzystać Vallejo, ale pomocnik Piasta uderzył bardzo niecelnie. Wrocławianie zachowali czyste konto przeciwko drużynie, która wcześniej zdobywała bramki w dziesięciu kolejnych spotkaniach ligowych. To niewątpliwie pozytywna informacja, szczególnie że w sześciu z siedmiu poprzednich meczów Śląsk tracił przynajmniej dwa gole. Problem w tym, że poprawa organizacji obronnej nie wystarczy do regularnego punktowania, jeśli zespół nadal nie będzie potrafił stwarzać sytuacji pod bramką przeciwnika.

Pierwsze 0:0 w historii rywalizacji. Śląsk nadal pod kreską

Sobotni rezultat był nietypowy również z perspektywy historii spotkań obu klubów. W 25 poprzednich meczach Śląska z Piastem w Ekstraklasie zawsze padała przynajmniej jedna bramka. Tym razem żadna z drużyn nie zdołała przełamać defensywy rywala, choć już w pierwszych dziewięciu minutach kibice zobaczyli dwie sytuacje, które przy lepszej skuteczności mogły zakończyć się golami. Przerwana została także seria siedmiu kolejnych ligowych spotkań Śląska bez remisu. Wrocławianie wcześniej wygrali tylko jeden z tych meczów, przegrywając pozostałe sześć.

Piast również ma powody do niedosytu. Gliwiczanie po raz pierwszy od 9 sierpnia zakończyli ligowe spotkanie bez zdobytej bramki, choć przeciwko jednej z najsłabszych defensyw Ekstraklasy stworzyli kilka dogodnych sytuacji. Z drugiej strony wywieźli z Wrocławia punkt, zachowali czyste konto i po czternastu kolejkach mają ich 22, co daje im szóste miejsce w tabeli. Śląsk pozostaje natomiast na szesnastej pozycji z dorobkiem dziesięciu punktów. Od bezpiecznego miejsca dzieli go zaledwie punkt, ale przy dotychczasowej formie drużyny trudno zakładać, że opuszczenie strefy spadkowej będzie jedynie kwestią czasu.

Przed Tonim Golemem dwa tygodnie przerwy reprezentacyjnej, które może wykorzystać na pracę z zespołem. Pierwszy mecz nie przyniósł zwycięstwa, lecz pozwolił przynajmniej zatrzymać serię porażek i ograniczyć liczbę sytuacji stwarzanych przez przeciwników. Znacznie gorzej wyglądała ofensywa, a niewykorzystany rzut karny Banaszaka tylko uwypuklił problemy Wrocławian z wykańczaniem akcji. Po przerwie Śląsk zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin, natomiast Piast podejmie Koronę Kielce. Dopiero kolejne spotkania pokażą, czy remis z Gliwiczanami był pierwszym krokiem do poprawy wyników, czy jedynie chwilowym zatrzymaniem drużyny, która od początku sezonu nie potrafi złapać właściwego rytmu.

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 0:0

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →