Karol Czubak wrócił. Gol w doliczonym czasie gry dał zwycięstwo z Wisłą Płock

Kolejkę oznaczą numerem 14 zaczynaliśmy w Lublinie. Motor podejmował Wisłę Płock, co oznaczało dla Mariusza Misiury nostalgiczny powrót – w poprzednich sezonach to właśnie obecny szkoleniowiec lubelskiego zespołu prowadził Nafciarzy. Jego drużyna wyszła więc na boisko nabuzowana i od samego początku ruszyła po gole.

Napór na bramkę Rafała Leszczyńskiego był naprawdę konkretny, a przede wszystkim szybko dał efekt. Pierwszy rzut rożny przyniósł gola. Do dośrodkowania wyskoczył Bartosz Bereszyński, zbita przez niego piłka zaskoczyła bramkarza Wisły i wpadła do siatki. Lublinianie od razu chcieli iść za ciosem, a Płocczanie przeciekali na wszystkich frontach.

Dużo ataków szło przede wszystkim lewą stroną, gdzie Fabio Ronaldo przy pomocy Christophera Simona dawał sobie radę z defensywą rywala. Wisła jednak dobrze radziła sobie jednak z blokowaniem strzałów i zabezpieczaniem dostępu do własnej bramki. Przez to Motor oddawał mnóstwo strzałów, lecz bardzo mało z nich docierało do Leszczyńskiego. Raz nieszablonowo poszedł Simon, ograł dwóch zawodników i zagrał do Jacquesa Mbaye Ndiaye’a. Pozycja spalona spowodowała nieuznanie bramki. Dwukrotnie Wisłę ratował słupek – raz po główce Rony’ego Lopesa, raz swojaka wbiłby Łukasz Sekulski po rzucie rożnym. Trudne chwile dla Płocczan skończyły się po pół godzinie gry. Najpierw po rzucie rożnym wyrównał Afonso Silva, by dwie minuty później Olaf Kobacki wykorzystał płaskie dogranie z prawej strony.

Motor bardzo szybko utracił przewagę, zaczął przegrywać i obniżył loty. Wisła nie zdołała jednak przejąć inicjatywy. Po przerwie sama dość szybko straciła gola. Świetne dogranie Ronaldo dotarło do Ndiaye’a, ten poszedł na wślizgu i zdołał wpakować piłkę do siatki.

O tym, jak szalony był to mecz, niech decydują wydarzenia z drugiej połowy. Kamil Lukoszek tak wybijał piłkę, że strzelił sobie samobója. Sędzia Marcin Kochanek we wcześniejszej fazie akcji dopatrzył się jednak spalonego, więc bramki nie uznał. Motor zaczął od rzutu wolnego. Tim Plavotić nie zauważył czającego się Saida Hamulicia i stworzył napastnikowi Nafciarzy doskonałą sytuację. Bośniak dał się dogonić, ale oddał celny strzał. Z poświęceniem interweniował jednak Bereszyński, który wślizgiem wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki. Kolanem trafił jednak w słupek i okupił tę interwencję urazem. A Marcus Haglind-Sangre w przeciągu 5 minut dostał dwie żółte karki i sprawił, że jego koledzy musieli radzić sobie w dziesiątkę.

Bronienie się przed atakującym Motorem szło całkiem dobrze. Hamulić mógł nawet dać prowadzenie, ale jego główkę obronił Gasper Tratnik. Jakość ofensywna Lublinian przechyliła jednak szalę zwycięstwa. Prawą stroną przebił się Kamil Lukoszek, dograł wzdłuż linii bramkowej, a tam Karol Czubak dostawił nogę i zdobył gola dającego trzy punkty. Emocjonujący był cały mecz, więc to zasłużyło, aby zakończyć się w taki sposób.

Motor Lublin – Wisła Płock 3:2 (Bereszyński 2′, Ndiaye 54′, Czubak 90+5′ – Silva 31′, Kobacki 33′)

Mateusz Wiśniewski
Mateusz Wiśniewski
Kibic piłki nożnej w każdym wydaniu, 4-ligowej Ząbkovii Ząbki oraz zawodnik w jej rezerwach. Entuzjasta wszystkich statystyk i liczb związanych z piłką, od liczby bramek czy asyst, aż po czas spędzony przez szopa na boisku w MLS. Na codzień student dziennikarstwa i fan pana Tomasza Ćwiąkały. X @mwisnia10

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →