Julian Nagelsmann z wielkim powrotem? Jest jedynym kandydatem

Jeszcze w 77. minucie RB Lipsk przegrywał z trzecioligowym Rot-Weiss Essen i był bliski odpadnięcia z Pucharu Niemiec. Sytuację odwrócił Christoph Baumgartner, który po ponad czterech miesiącach leczenia kontuzji potrzebował zaledwie trzech występów, żeby ponownie stać się jednym z najważniejszych piłkarzy zespołu. Austriak zdobył dwie bramki w ciągu czterech minut, zapewniając Lipskowi awans do 1/8 finału. Martin Demichelis mógł odetchnąć, chociaż trudno uznać, żeby występ przeciwko trzecioligowcowi poprawił jego notowania. Zwłaszcza że niemieckie media coraz odważniej piszą o możliwym powrocie Juliana Nagelsmanna.

Dwa gole w cztery minuty. Baumgartner odwrócił losy meczu

Demichelis miał prawo oczekiwać znacznie spokojniejszego wieczoru. Kilka dni wcześniej jego drużyna pokonała Elversberg 4:0, a w Pucharze Niemiec trafiła na przeciwnika występującego dwa poziomy niżej. Rot-Weiss Essen nie zamierzało jednak ograniczać się do obrony własnej bramki. Już w dziewiątej minucie Lucas Brumme wykorzystał nieporozumienie Castello Lukeby z Ørjanem Nylandem. Francuski obrońca zagrał piłkę w kierunku bramkarza, Norweg poślizgnął się przy próbie interwencji, a Brumme skorzystał z okazji i skierował futbolówkę do pustej bramki. Dla Lipska był to dopiero początek problemów. Goście przez większość pierwszej połowy nie potrafili stworzyć dogodnej okazji strzeleckiej, a w 44. minucie Nicolas Seiwald obejrzał drugą żółtą kartkę. Drużyna Demichelisa schodziła do szatni, przegrywając 0:1 i mając na boisku jednego zawodnika mniej. Argentyńczyk już w przerwie zdecydował się na dwie zmiany, wprowadzając Brajana Grudę i Neila El Aynaouiego, ale pierwszy celny strzał Lipska pojawił się dopiero w 59. minucie. Tidiam Gomis zmusił wówczas Jakoba Golza do interwencji. Gospodarze nadal prowadzili, a czas działał na ich korzyść.

W 62. minucie Demichelis wprowadził jeszcze Antonio Nusę oraz Christopha Baumgartnera. Norweg rozruszał lewą stronę ofensywy, natomiast Austriak znalazł się tam, gdzie najbardziej potrzebowała go drużyna. W 78. minucie wykorzystał dośrodkowanie Nusy i doprowadził do wyrównania. Cztery minuty później wyskoczył do piłki posłanej z rzutu wolnego przez Davida Rauma i strzałem głową zdobył zwycięską bramkę. Lipsk wygrał 2:1, unikając porażki, która byłaby szczególnie trudna do wytłumaczenia po tak kosztownej przebudowie zespołu. Nie było to jednak spotkanie, po którym Demichelis mógłby chwalić się dobrze funkcjonującym zespołem. Lipsk przez niemal godzinę miał ogromne problemy z trzecioligowcem, a do odwrócenia wyniku potrzebował dwóch świetnych wejść z ławki. Warto też oddać gospodarzom, że przez długi czas skutecznie utrudniali grę rywalowi z Bundesligi. Essen zasłużyło przynajmniej na to, żeby jeszcze w końcówce realnie myśleć o awansie.

58 minut na boisku, trzy gole i asysta. Baumgartner wraca po trudnych miesiącach

Jeszcze miesiąc temu nikt w Lipsku nie mógł mieć pewności, kiedy Baumgartner ponownie będzie gotowy do gry. Na początku czerwca, podczas rozgrzewki przed towarzyskim meczem Austrii z Tunezją, ofensywny pomocnik doznał poważnego urazu uda. Kilka dni później przeszedł operację w Finlandii. Stracił nie tylko początek sezonu klubowego, ale przede wszystkim możliwość występu na mistrzostwach świata. Dla piłkarza, który w poprzednich rozgrywkach zdobył trzynaście bramek w Bundeslidze, była to wyjątkowo bolesna przerwa.

Dopiero 21 października Baumgartner rozegrał pierwszy oficjalny mecz po kontuzji. Wszedł na boisko w 78. minucie spotkania z Realem Madryt, a siedem minut później przeprowadził akcję zakończoną asystą przy golu Tidiama Gomisa. Lipsk przegrał na Santiago Bernabéu 1:4, ale sam Austriak mógł być zadowolony z powrotu. Trzy dni później przeciwko Elversberg pojawił się na murawie w 72. minucie i po dwunastu minutach zdobył bramkę na 3:0. Tym razem wykorzystał dośrodkowanie Brajana Grudy z rzutu rożnego. Dwa trafienia przeciwko Essen sprawiły, że jego bilans po powrocie wygląda wręcz nieprawdopodobnie. Według danych RB Lipsk Baumgartner spędził na boisku łącznie 58 minut. W tym czasie zdobył trzy bramki i zanotował asystę. Cztery bezpośrednie udziały przy golach w czasie krótszym niż jedno pełne spotkanie.

Tym bardziej zrozumiała jest ostrożność Demichelisa. Baumgartner po meczu w Essen przyznał, że półgodzinny występ oznaczał już zbliżenie się do granicy obciążeń dopuszczonych przez lekarzy. Sam zawodnik czuje, że wciąż brakuje mu siły, chociaż wyniki sugerują coś zupełnie innego. Trener również nie ukrywa, że chciałby wystawiać Austriaka od pierwszej minuty, lecz na razie nie może sobie na to pozwolić. Po tak długiej przerwie byłoby nierozsądne ryzykować ponowną kontuzję tylko dlatego, że piłkarz znakomicie wykorzystuje kolejne kilkanaście minut.

Demichelis nie potrafi wygrywać na wyjazdach. Nagelsmann czeka na swoją szansę?

Dla RB Lipsk awans w Essen ma jeszcze jedno znaczenie. Było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo drużyny od sierpniowego spotkania Pucharu Niemiec z Eintrachtem Trier. Pomiędzy tymi meczami zespół Demichelisa przegrał pięć kolejnych spotkań poza własnym stadionem, zdobywając zaledwie cztery bramki i tracąc dziewiętnaście. Wśród tych porażek znalazły się klęska 1:6 z Bayernem Monachium oraz przegrana 1:4 z Realem Madryt.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w samej Bundeslidze. Po siedmiu kolejkach Lipsk ma dwanaście punktów i zajmuje piąte miejsce. Wszystkie punkty zdobył jednak na własnym stadionie, wygrywając cztery spotkania z bilansem bramkowym 18:0. Na wyjazdach przegrał wszystkie trzy mecze, zdobywając dwie bramki i tracąc jedenaście. Trudno o większy kontrast. Drużyna, która przed własnymi kibicami regularnie rozbija przeciwników, poza Lipskiem nie potrafi nawet zremisować. Co prawda wśród wyjazdowych rywali znaleźli się Bayern i Bayer Leverkusen, ale trudno wyłącznie klasą przeciwników usprawiedliwiać takie rezultaty. To szczególnie niewygodna sytuacja dla Demichelisa ze względu na okoliczności jego zatrudnienia. Latem władze RB Lipsk niespodziewanie rozstały się z Olem Wernerem, chociaż Niemiec zakończył sezon na trzecim miejscu i zapewnił klubowi powrót do Ligi Mistrzów. Według informacji Sky Sport jednym z powodów były zastrzeżenia dotyczące stylu gry. Wernerowi zarzucano zbyt pragmatyczne podejście, a od jego następcy oczekiwano większej intensywności, agresywnego pressingu i futbolu bardziej odpowiadającego filozofii Red Bulla.

Demichelis miał więc poprawić coś, co pod względem wyników działało całkiem dobrze. Tymczasem po siedmiu kolejkach jego drużyna traci pięć punktów do Bayernu i Borussii Dortmund, a różnica pomiędzy występami domowymi i wyjazdowymi jest trudna do zaakceptowania. Oczywiście Argentyńczyk potrzebuje czasu, szczególnie po zmianach kadrowych, ale sam klub postawił mu wysokie wymagania, zwalniając trenera, który osiągnął założony cel sportowy. Trudno teraz oczekiwać, żeby działacze nagle przestali zwracać uwagę na wyniki.

Na dodatek w Niemczech powraca temat Juliana Nagelsmanna. Były selekcjoner reprezentacji Niemiec pozostaje bez pracy od lipca, kiedy zrezygnował ze stanowiska po nieudanym mundialu. W Lipsku zna go niemal każdy. Prowadził drużynę w latach 2019–2021, zdobył wicemistrzostwo kraju i dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Według wcześniejszych ustaleń Sky Sport zwolennikiem jego powrotu jest Oliver Mintzlaff, obecnie stojący na czele Red Bulla. W czwartek „Bild” podał kolejne informacje. Zdaniem dziennika Nagelsmann jest jedynym kandydatem, którego władze RB Lipsk brałyby pod uwagę w przypadku rozstania z Demichelisem. Nie ma jednak informacji o rozpoczętych negocjacjach ani o ultimatum postawionym Argentyńczykowi. Co więcej, byłym selekcjonerem Niemiec mają interesować się również Manchester United i Tottenham. Nawet gdyby działacze z Lipska zdecydowali się na zmianę, nie mają gwarancji, że Nagelsmann będzie chciał wrócić do dawnego klubu.

Najbliższy sprawdzian czeka Demichelisa już w sobotę 31 października. RB Lipsk zagra na wyjeździe z Schalke, które po siedmiu kolejkach zajmuje szesnaste miejsce z dorobkiem sześciu punktów. Dla zespołu walczącego o czołowe lokaty w Bundeslidze to rywal, z którym wypada wreszcie zdobyć komplet punktów poza własnym stadionem. Baumgartner prawdopodobnie znów będzie potrzebował ograniczenia czasu gry, a Demichelis nie może zakładać, że Austriak w każdym kolejnym spotkaniu odwróci wynik w ciągu kilku minut. W Essen to wystarczyło. W Bundeslidze problemów Lipska nie da się jednak rozwiązywać wyłącznie zmianami w końcówce.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →