Minikryzys fizyczny w Górniku Zabrze. Gašparík niepokoi się o formę swoich piłkarzy

Górnik Zabrze jest wiceliderem Ekstraklasy i nadal może obronić Puchar Polski, ale ostatnie występy dały Michalowi Gašparíkowi powody do niepokoju. Zabrzanie nie wygrali żadnego z trzech poprzednich spotkań w regulaminowym czasie gry, a we wtorek potrzebowali rzutów karnych, żeby wyeliminować Piasta Gliwice. Po meczu trener przyznał, że kilku zawodników przechodzi „minikryzys fizyczny”. Coraz więcej zastrzeżeń budzi również dyspozycja Maksyma Chłania, który w obecnym sezonie zdobył zaledwie jedną ligową bramkę. Tymczasem już w piątek Górnik podejmie Legię Warszawa, mając za sobą 120 minut wymagającej rywalizacji w Gliwicach.

Gašparík mówi o problemach fizycznych. Górnik awansował po karnych

Górnik we wtorek po raz drugi w ciągu dziewięciu dni zmierzył się z Piastem Gliwice. Pierwsze spotkanie, rozegrane 18 października w Ekstraklasie, zakończyło się remisem 1:1. Tym razem stawką był awans do 1/8 finału Pucharu Polski, którego Zabrzanie są aktualnymi zdobywcami. Przez 120 minut żadna z drużyn nie potrafiła jednak zdobyć bramki, choć obaj bramkarze mieli okazje do wykazania się. Domen Gril kilkukrotnie ratował Piasta, a Tomasz Loska obronił między innymi groźną próbę Quentina Boisgarda. W dogrywce gospodarze częściej zagrażali bramce Górnika, ale ostatecznie doszło do konkursu jedenastek. Loska zatrzymał strzały Jakuba Łabojki i Hugo Vallejo, a Juande Rivas posłał piłkę ponad poprzeczką. Zabrzanie wygrali serię rzutów karnych 3:1 i awansowali do kolejnej rundy.

Michal Gašparík nie ukrywał jednak niezadowolenia z występu swoich zawodników. Już w przerwie przeprowadził trzy zmiany, zdejmując Maksyma Chłania, Yvana Ikię Dimiego oraz Erika Prekopa. Ich miejsca zajęli Zeidane Inoussa, Peter Federico i Sondre Liseth. Górnik po przerwie grał lepiej, a w 78. minucie Liseth umieścił nawet piłkę w siatce, ale sędzia nie uznał trafienia z powodu spalonego. Zmiany nie przyniosły więc oczekiwanej poprawy skuteczności, a zespół z Zabrza po raz trzeci z rzędu zakończył regulaminowy czas gry bez zwycięstwa.

Po spotkaniu szkoleniowiec przyznał, że nie wszyscy piłkarze są obecnie w optymalnej dyspozycji. Jak wynika z wypowiedzi przytoczonej przez Transfery.info, Gašparík mówił o „minikryzysie fizycznym”, który dotyczy co najmniej kilku zawodników. Trener wskazywał również na niedokładność w rozegraniu i konieczność szukania nowych rozwiązań. Na spokojną regenerację nie będzie zresztą czasu. Zaledwie trzy dni po pucharowych derbach Górnik rozegra ligowy mecz z Legią Warszawa.

Maksym Chłań strzela znacznie mniej niż przed rokiem

Przykładem zawodnika, którego forma zdecydowanie odbiega od oczekiwań, jest Maksym Chłań. Ukrainiec miał ogromny udział w sukcesach Górnika w poprzednim sezonie, zakończonym zdobyciem wicemistrzostwa Polski i Pucharu Polski. We wszystkich rozgrywkach strzelił osiem goli i zaliczył pięć asyst, a najlepsze występy zanotował w decydujących tygodniach sezonu. W maju zdobył zwycięską bramkę przeciwko Wiśle Płock, a w ostatniej kolejce dwukrotnie pokonał bramkarza Radomiaka i dołożył asystę. Za swoje występy otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza maja w Ekstraklasie.

Obecne statystyki Chłania są zdecydowanie słabsze. Ukrainiec wystąpił we wszystkich dwunastu meczach ligowych, jedenaście razy rozpoczynając spotkanie w podstawowym składzie, ale zdobył tylko jedną bramkę i nie zaliczył żadnej asysty. Problem nie polega jednak na braku sytuacji. Według oficjalnych danych Ekstraklasy skrzydłowy oddał aż 40 strzałów, z których trzynaście było celnych. Jego dorobek wynosi 3,51 gola oczekiwanego (xG), co oznacza, że powinien mieć na koncie wyraźnie więcej trafień, biorąc pod uwagę jakość wypracowanych okazji. Spośród wszystkich zawodników Ekstraklasy jedynie dwóch oddało w tym sezonie więcej strzałów od Chłania.

Gašparík od pewnego czasu próbuje pomóc Ukraińcowi w odzyskaniu skuteczności. W piątkowym spotkaniu z Widzewem Łódź po raz pierwszy w obecnym sezonie pozostawił go na ławce rezerwowych, wystawiając od początku Zeidane’a Inoussę. Chłań pojawił się na murawie dopiero w 63. minucie. Po meczu trener tłumaczył, że chciał wykorzystać szybkość skrzydłowego przeciwko bardziej zmęczonym rywalom, kiedy na boisku pojawi się więcej przestrzeni do przeprowadzania kontrataków. Liczył, że Ukrainiec w ciągu dwudziestu lub trzydziestu minut zdoła wypracować okazję, strzelić gola albo zaliczyć asystę.

– Maksym po wejściu na boisko również miał swoje szanse. On musi zdobyć bramkę albo zaliczyć dobrą asystę, a z pewnością mu to pomoże w dalszej fazie sezonu – przekonywał szkoleniowiec, cytowany przez Roosevelta81.pl. Przeciwko Piastowi Chłań wrócił do pierwszej jedenastki, ale tym razem jego występ zakończył się już po 45 minutach. Gašparík nadal szuka sposobu na odbudowanie zawodnika, który jeszcze kilka miesięcy temu był jednym z liderów zespołu. Nie wiadomo jednak, czy jego słabsza skuteczność ma związek z problemami fizycznymi wspomnianymi przez szkoleniowca. Trener nie wskazał bowiem, że Ukrainiec znajduje się w grupie piłkarzy przechodzących obecnie minikryzys.

Dwa gole przez 300 minut. Górnik przestał wykorzystywać swoje okazje

Jeszcze 10 października Zabrzanie pokonali na wyjeździe Jagiellonię Białystok 3:1 i umocnili się w ligowej czołówce. Później przyszły remisy z Piastem Gliwice i Widzewem Łódź, oba zakończone wynikiem 1:1, a następnie bezbramkowe spotkanie pucharowe w Gliwicach. W trzech meczach, obejmujących łącznie 300 minut gry, Górnik zdobył zaledwie dwie bramki. To wyraźna zmiana w porównaniu z wcześniejszymi występami drużyny Gašparíka, która przed sezonem uchodziła za jednego z głównych kandydatów do walki o najwyższe miejsca w Ekstraklasie. Oczywiście, nie chodzi jednak o to, że Zabrzanie przestali stwarzać sytuacje. Przeciwko Widzewowi mieli kilka okazji do objęcia prowadzenia, szczególnie w pierwszej połowie. Na trafienie Karola Świderskiego odpowiedział wówczas Kacper Urbański, a Górnik jeszcze przed przerwą mógł zdobyć kolejną bramkę. Po zmianie stron piłkarze Gašparíka nadal próbowali atakować, ale coraz częściej brakowało im odpowiedniego podania lub skutecznego wykończenia. Podobnie wyglądało ligowe spotkanie z Piastem, w którym Górnik przez długi czas przeważał, nie potrafiąc rozstrzygnąć rywalizacji na swoją korzyść.

Po meczu w Łodzi Malthe Højholt zwrócił uwagę, że w dwóch poprzednich ligowych spotkaniach Górnik oddał łącznie około 40–50 strzałów, zdobywając jedynie dwie bramki. Duńczyk mówił o konieczności poprawienia skuteczności i jakości podejmowanych decyzji w polu karnym. Gašparík również wskazywał na problemy z ostatnimi podaniami, dośrodkowaniami i wykorzystywaniem sytuacji. To istotne rozróżnienie, ponieważ sama liczba oddanych strzałów nie musi oznaczać, że zespół stwarza wiele dogodnych okazji. W przypadku Chłania oficjalne statystyki pokazują, że potrafi regularnie dochodzić do uderzeń, ale ich efektywność pozostawia wiele do życzenia.

Problemy kadrowe i trzy dni na regenerację przed Legią

Górnik już wcześniej musiał radzić sobie z problemami zdrowotnymi niektórych zawodników. Michal Sáček i Lukáš Sadílek pozostają poza grą z powodu kontuzji, a Janis Antiste dopiero niedawno wznowił treningi. We wrześniu kłopoty z przeciążeniem mięśniowym miał również Peter Federico. Gašparík przyznał wtedy, że skrzydłowy nie przeszedł pełnego okresu przygotowawczego przed transferem do Zabrza, a duża liczba spotkań w krótkim czasie spowodowała u niego problemy zdrowotne. Badanie USG wykazało obrzęk, przez co sztab zdecydował się ograniczyć obciążenia zawodnika. Słowak zwracał również uwagę na trudności związane z październikową przerwą reprezentacyjną. W rozmowie ze Sport.pl przyznał, że aż dziewięciu piłkarzy Górnika wyjechało na zgrupowania kadr narodowych, co utrudniało normalną pracę z zespołem. Pozostali otrzymali tydzień wolnego, później rozegrali sparing z Odrą Opole i wrócili do treningów. Po zakończeniu przerwy Zabrzanie w ciągu trzynastu dni mieli jednak do rozegrania cztery spotkania o stawkę, a dodatkowa dogrywka z Piastem oznaczała kolejne obciążenie dla zawodników.

Gašparík ma przy tym do dyspozycji szeroką kadrę, z której korzystał już podczas wtorkowego meczu. W Gliwicach szansę otrzymali między innymi Tomasz Loska, Paweł Bochniewicz i Erik Prekop, a w drugiej połowie na murawie pojawili się zawodnicy, którzy regularnie występowali w lidze. Najbliższe dni nie pozwolą jednak na przeprowadzenie pełnego cyklu treningowego. Piłkarze będą musieli przede wszystkim odpocząć po 120 minutach gry, a sztab zdecyduje, którzy z nich są gotowi do kolejnego intensywnego spotkania.

W piątek do Zabrza przyjedzie Legia Warszawa, która w poprzedniej kolejce przegrała z Lechem Poznań 1:2. Stołeczny zespół prowadzony przez Marka Papszuna ma obecnie 23 punkty, podczas gdy Górnik zgromadził 27 i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Liderem jest Lech z dorobkiem 28 punktów, choć Poznaniacy rozegrali o jeden mecz mniej od Zabrzan. Dla drużyny Gašparíka kolejne spotkanie będzie okazją do zakończenia serii ligowych remisów, ale też sprawdzianem możliwości fizycznych po wymagającym tygodniu. Trener musi zdecydować, na ilu zawodników z podstawowej jedenastki może ponownie postawić i czy w ataku znajdzie miejsce dla Chłania, który po dwunastu kolejkach wciąż czeka na drugie ligowe trafienie.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →