Sir Alex Ferguson to bez wątpienia jedna z największych trenerskich ikon na świecie. Szkocki szkoleniowiec prowadził Manchester United przez blisko 27 lat. Spędził dokładnie 9733 dni i 1499 spotkań we wszystkich rozgrywkach na ławce trenerskiej Czerwonych Diabłów. Jego gwiazda świeciła mocno przez wiele lat, lecz w 2013 roku postanowiła zgasnąć. Szkot odszedł z klubu przede wszystkim z powodów osobistych. Na pewno też powodem był jego wiek. W chwili odejścia Ferguson miał 71 lat. Nadal kibicuje klubowi, często pojawia się na trybunach Old Trafford. Z pewnością wspiera swoich następców, którzy no właśnie… średnio sobie radzą. Każdy z nich w jakimś stopniu misję budowania nowego Manchesteru United z perspektywy czasu może uznać za swoją porażkę. Dlaczego się tak dzieje i z czego zostali zapamiętani poszczególni szkoleniowcy Czerwonych Diabłów?
David Moyes
Praca Davida Moyesa w Manchesterze United to jedna z najszerzej analizowanych i najbardziej bolesnych transformacji w nowoczesnej historii piłki nożnej. Szkot, nazywany przez kibiców „The Chosen One”, ponieważ namaścił go sam Sir Alex Ferguson, zderzył się z gigantyczną presją i kadrą, która bez charyzmy poprzednika nie była w stanie seryjnie wygrywać. Kadencja Moyesa w Manchesterze United trwała niespełna 10 miesięcy. Szkot podpisał 6-letni kontrakt, a nie dotrwał nawet do końca swojego pierwszego sezonu w klubie.
Główną przyczyną niepowodzenia na pewno była porażka na rynku transferowym. Moyes i nowo mianowany dyrektor wykonawczy, Ed Woodward, całkowicie zawiedli na tym polu latem 2013 roku. Głównymi celami Szkota byli Gareth Bale, Cesc Fabregas, Thiago Alcantara oraz Cristiano Ronaldo. Po niepowodzeniach z gwiazdami, United w ostatnich minutach letniego okna sprowadziło Marouane’a Fellainiego z Evertonu za 27,5 mln funtów. Pierwszym oficjalnym transferem Moyesa był młody obrońca Guillermo Varela. Z kolei zimą 2014 roku chciano desperacko uratować sytuację. Kupiono Juana Matę z Chelsea za 37,1 mln funtów.
Styl gry Moyesa drastycznie różnił się od ofensywnego, płynnego futbolu Fergusona. Szkot przeniósł na Old Trafford pragmatyzm i defensywne schematy ze średniaka, jakim był Everton. Piłkarze tacy jak Rio Ferdinand, Nemanja Vidić czy Ryan Giggs szybko stracili wiarę w metody Moyesa. Ferdinand głośno krytykował to, że Moyes ogłaszał skład dopiero na kilka godzin przed meczem. Z kolei obrońcy byli wściekli, gdy trener kazał im oglądać nagrania wideo z gry Phila Jagielki.
Pod wodzą Moyesa drużyna seryjnie łamała wieloletnie, pozytywne passy klubu. Media brytyjskie regularnie publikowały listy „osiągnięć” Szkota. Gwoździem do trumny okazał się mecz z jego byłym klubem – Evertonem – 20 kwietnia 2014 roku. Dwa dni później, klub wydał krótki komunikat o zwolnieniu menedżera. Sposób rozstania również wzbudził kontrowersje. Moyes o decyzji dowiedział się z mediów społecznościowych i prasy, zanim zarząd oficjalnie poinformował go o tym osobiście. Obowiązki trenera do końca sezonu przejął jako tymczasowy menedżer Ryan Giggs.
Louis van Gaal
Kadencja Louisa van Gaala w Manchesterze United trwała dokładnie dwa sezony. Holenderski „Żelazny Tulipan” przybył na Old Trafford w blasku chwały po zdobyciu 3. miejsca na Mistrzostwach Świata z reprezentacją Holandii. Jego misją było przywrócenie klubowi tożsamości, dyscypliny i awansu do europejskiej czołówki po katastrofalnym roku Davida Moyesa. Van Gaal ustabilizował pozycję klubu w czołówce i zdobył pierwsze trofeum w erze po Sir Alexie Fergusonie. Jednak jego rządy zapisały się w pamięci kibiców jako okres niezwykle nudnej, monotonnej gry zdominowanej przez tzw. „filozofię posiadania piłki”.
Van Gaal przeprowadził w United bezwzględną wymianę pokoleniową. Holender pozbył się legend i wydał gigantyczne sumy na nowych piłkarzy. Klub opuścili m.in. Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Patrice Evra, Danny Welbeck, a później także Robin van Persie oraz Javier Hernandez. Latem 2014 roku sprowadzono Angela Di Marię z Realu Madryt. Argentyńczyk po obiecującym początku popadł w konflikt z trenerem, stracił formę i odszedł po zaledwie jednym sezonie do PSG. Do klubu trafili także m.in. Radamel Falcao, Ander Herrera, Luke Shaw, Daley Blind, Marcos Rojo, a w drugim sezonie Anthony Martial, Memphis Depay, Bastian Schweinsteiger oraz Morgan Schneiderlin.
Gra United opierała się na rygorystycznym pozycjonowaniu i bezustannym wymienianiu podań. Drużyna potrafiła utrzymywać się długo przy piłce, nie stwarzając przy tym żadnego zagrożenia. Mecze United uchodziły za najbardziej monotonne w lidze. W sezonie 2015/2016 Manchester United strzelił zaledwie 49 goli w 38 meczach Premier League. Van Gaal wymagał od zawodników mechanicznego wręcz wypełniania zadań. Cierpieli kreatywni gracze tacy jak Di Maria czy Adnan Januzaj.
Najjaśniejszym punktem kadencji Holendra była odwaga w stawianiu na młodzież z akademii Manchesteru United. W lutym 2016 roku, w obliczu plagi kontuzji w ataku, van Gaal wrzucił na głęboką wodę 18-letniego Marcusa Rashforda. Młody Anglik zadebiutował w meczu z Midtjylland w Lidze Europy, strzelając 2 gole. Kilka dni później powtórzył ten wyczyn w debiucie ligowym przeciwko Arsenalowi. Pod jego wodzą pierwsze kroki stawiał także Jesse Lingard.
Choć na boisku wiało nudą, konferencje prasowe i zachowania van Gaala były czystą rozrywką dla mediów. Do historii przeszedł chociażby słynny upadek na Emirates. Van Gaal, chcąc zademonstrować sędziemu technicznemu udawanie faulu przez rywala, rzucił się teatralnie na plecy na murawę.
Koniec van Gaala nastąpił w sposób wyjątkowo bezwzględny. 21 maja 2016 roku Manchester United po dogrywce pokonał Crystal Palace 2:1, zdobywając FA Cup. Decydującego gola strzelił wychowanek van Gaala, Jesse Lingard. Zaledwie kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku, media obiegła informacja, że klub porozumiał się już z Jose Mourinho. Dwa dni później, klub oficjalnie ogłosił zwolnienie van Gaala. Holender poczuł się głęboko zdradzony przez zarząd. Otwarcie opowiadał o tym w późniejszych wywiadach, twierdząc, że decyzję podjęto za jego plecami na wiele miesięcy przed końcem sezonu.
Jose Mourinho
Kadencja Jose Mourinho w Manchesterze United trwała od 27 maja 2016 roku do 18 grudnia 2018 roku. Portugalczyk przybył na Old Trafford jako zdeklarowany gwarant natychmiastowych sukcesów. Jego rządy były najbardziej owocnym pod względem trofeów okresem w klubie po odejściu Sir Alexa Fergusona. Mimo wygrania trzech pucharów w pierwszym sezonie i zdobycia wicemistrzostwa Anglii w drugim, kadencja „The Special One” zakończyła się według klasycznego dla niego scenariusza. Mianowicie toksyczną atmosferą, otwartym konfliktem z gwiazdami i zarządem oraz drastycznym regresem formy sportowej w trzecim roku pracy.
Mourinho natychmiast odmienił mentalność zespołu, stawiając na fizyczność, doświadczenie i pragmatyzm. Pierwszy rok jego pracy przyniósł aż trzy trofea – Tarcza Wspólnoty, Carabao Cup i Liga Europy. Jednak w Premier League drużyna zajęła dopiero 6. miejsce ze względu na plagę remisów. Z kolei drugi sezon pod wodzą Mourinho przyniósł najlepszy wynik punktowy klubu w erze po Fergusonie. United zdobyło 81 punktów i zajęło 2. miejsce w Premier League.
Mimo to strata do rekordowego Manchesteru City wyniosła aż 19 punktów. Mourinho po latach powtarzał, że zajęcie drugiego miejsca z tamtym składem Manchesteru United było „jednym z największych osiągnięć w jego karierze”. Sezon upłynął pod znakiem bolesnego odpadnięcia z Ligi Mistrzów w 1/8 finału po bezbarwnym dwumeczu z Sevillą oraz porażki w finale FA Cup z Chelsea.
Mourinho odmienił profil drużyny, sprowadzając zawodników o potężnych warunkach fizycznych i silnych charakterach. Na transfery wydano w tym okresie blisko 400 milionów funtów. Latem 2016 roku United pobiło ówczesny rekord świata, kupując Pogbę z Juventusu za 89 milionów funtów. Relacja Francuza z Mourinho stała się później centralnym punktem medialnego cyrku na Old Trafford. Sprowadzenie 34-letniego Ibrahimovicia okazało się strzałem w dziesiątkę – Szwed strzelił 28 goli w pierwszym sezonie, stając się liderem szatni. Do klubu trafili także Romelu Lukaku, Nemanja Matić, Eric Bailly, Victor Lindelof, Henrich Mychitarian oraz Fred.
Trzeci sezon Portugalczyka przyniósł całkowity rozkład struktur wewnętrznych klubu. Mourinho otwarcie krytykował władze za brak transferów środkowego obrońcy. Z kolei relacje między menedżerem a najdroższym piłkarzem świata legły w gruzach. Mourinho odebrał Pogbie funkcję wicekapitana, a w mediach nazwał go „wirusem”. Dodatkowo Mourinho publicznie podważał dojrzałość psychiczną i zaangażowanie młodych graczy, takich jak Luke Shaw, Anthony Martial czy Marcus Rashford.
Konferencje prasowe Portugalczyka były spektaklem samym w sobie. Do historii przeszły szczególnie dwa momenty. Po domowej porażce 0:3 z Tottenhamem w sierpniu 2018 roku wściekły Mourinho pokazał dziennikarzom trzy palce i grzmiał: „Przegraliśmy 0:3, ale to oznacza też trzy tytuły Premier League, które wygrałem. Wygrałem ich więcej sam niż pozostałych 19 menedżerów w lidze razem wziętych. Szacunku!”. Natomiast po kompromitującym odpadnięciu z Sevillą wygłosił na konferencji prasowej trwający 12 minut monolog. Portugalczyk szczegółowo analizował historię występów United w Europie, dowodząc, że klub od lat nie odnosił sukcesów i kibice nie powinni być zaskoczeni porażką.
Koniec „The Special One” nastąpił 18 grudnia 2018 roku. Dwa dni po dotkliwej porażce 1:3 z Liverpoolem na Anfield, w której United zostało całkowicie zdominowane przez rywali. Drużyna traciła wtedy do lidera aż 19 punktów i notowała najgorszy start ligowy od 28 lat. Zarząd podjął decyzję o zwolnieniu Portugalczyka, wypłacając mu gigantyczne odszkodowanie (ok. 15-20 milionów funtów), a jego miejsce tymczasowo zajął Ole Gunnar Solskjaer.
Ole Gunnar Solskjaer
Kadencja Ole Gunnara Solskaera w Manchesterze United trwała niemal równe trzy lata. Legendarny norweski napastnik, powrócił do klubu w roli „strażaka” po zwolnieniu Jose Mourinho. Początkowo zatrudniony jako trener tymczasowy, po serii spektakularnych wyników otrzymał stały kontrakt. Jego rządy, określane hasłem „Ole’s at the wheel”, przywróciły w klubie pozytywną atmosferę, ofensywny styl gry i DNA Manchesteru United. Choć Norweg ustabilizował pozycję drużyny w ligowej czołówce, jego kadencji zabrakło kropki nad „i” w postaci chociażby jednego trofeum, a misja zakończyła się kryzysem po powrocie Cristiano Ronaldo.
Solskjaer błyskawicznie zdjął z drużyny toksyczną presję pozostawioną przez Mourinho. Wprowadził luźną atmosferę, postawił na szybki atak pozycyjny i kontrataki. Norweg wygrał swoje pierwsze 8 meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach, co było najlepszym debiutem trenerskim w historii klubu. Momentem, który zdefiniował jego wczesną kadencję była marcowa noc w Paryżu. Po domowej porażce 0:2 z PSG w 1/8 finału Ligi Mistrzów, zdziesiątkowane kontuzjami United pojechało na Parc des Princes i wygrało 3:1. Kilka tygodni po tym historycznym awansie zarząd nagrodził Solskjaera 3-letnim, stałym kontraktem.
Jako jedyny menedżer po Sir Alexie Fergusonie zdołał utrzymać Manchester United na podium Premier League przez dwa sezony z rzędu. W sezonie 2019/2020 udało się zająć 3. miejsce w lidze. W następnej kampanii Manchester United wywalczył wicemistrzostwo Anglii. Do tego imponowała wówczas historyczna seria 29 meczów z rzędu bez porażki na wyjeździe w Premier League.
Największym zarzutem wobec Solskjaera był brak umiejętności wygrywania kluczowych meczów. United za jego kadencji przegrało aż cztery półfinały różnych pucharów. Najbliżej trofeum Norweg był w maju 2021 roku, kiedy awansował do finału Ligi Europy w Gdańsku. Po dramatycznym meczu i maratonie rzutów karnych United przegrało jednak z Villarrealem.
Polityka transferowa Norwega opierała się na budowaniu zespołu wokół młodych, brytyjskich zawodników oraz wyszukiwaniu liderów o odpowiednim charakterze. Harry Maguire za 80 mln funtów i Aaron Wan-Bissaka za 50 mln zostali sprowadzeni latem 2019 roku, by natychmiast załatać dziury w defensywie. Maguire szybko otrzymał od Norwega opaskę kapitana. Z kolei w styczniu 2020 roku do Manchesteru trafił Bruno Fernandes. Portugalczyk kupiony ze Sportingu Lizbona z miejsca stał się liderem, motorem napędowym i najlepszym strzelcem drużyny. Niejednokrotnie niemal w pojedynkę ciągnął United na podium ligowe.
Latem 2021 roku klub przeprowadził potężne transfery – dołączyli Jadon Sancho, Raphael Varane oraz Cristiano Ronaldo. Powrót Portugalczyka, choć okraszony wieloma bramkami, zburzył taktyczną strukturę wysokiego pressingu, którą Solskjaer budował przez miesiące.
Solskjaer stworzył drużynę, która grała niezwykle efektownie z rywalami grającymi otwartą piłkę. United za jego kadencji potrafiło regularnie ogrywać Manchester City czy PSG, opierając się na zabójczych kontrach duetu Rashford-Martial. Z drugiej strony Norwegowi często zarzucano brak „planu B” i elastyczności taktycznej. Gdy rywal cofał się głęboko na własną połowę, Manchester United pod wodzą Solskjaera stawał się bezradny i jałowy w rozegraniu. Często polegał wyłącznie na indywidualnym błysku Bruno Fernandesa.
Jesień sezonu 2021/2022 przyniosła gwałtowny i niespodziewany zjazd formy. Defensywa popełniała katastrofalne błędy, a drużyna straciła balans. Bolesne były porażki na Old Trafford: 0:5 z Liverpoolem oraz 0:2 z Manchesterem City. Gwoździem do trumny okazał się wyjazdowy mecz z Watfordem 20 listopada 2021 roku, przegrany aż 1:4. Dzień później, 21 listopada, klub oficjalnie ogłosił zwolnienie Solskjaera. Rozstanie odbyło się w bardzo emocjonalnej, pełnej szacunku atmosferze. Klub opublikował pożegnalny wywiad z zapłakanym Norwegiem, który podkreślał, że zostawia drużynę w znacznie lepszym stanie, niż ją zastał. Obowiązki tymczasowo przejął jego asystent, Michael Carrick.
Ralf Rangnick
Kadencja Ralfa Rangnicka w Manchesterze United była najkrótszą i jednocześnie najbardziej burzliwą kadencją menedżerską w nowoczesnej historii klubu. Niemiecki „ojciec chrzestny gegenpressingu” sprawował funkcję trenera tymczasowego przez niespełna pół roku. Rangnick miał uratować sezon po zwolnieniu Ole Gunnara Solskjaera. Wprowadzić nowoczesny styl gry oparty na wysokim pressingu, a po zakończeniu rozgrywek przejść do roli doradcy zarządu na okres kolejnych dwóch lat. Zamiast tego jego rządy zakończyły się całkowitym chaosem w szatni, najgorszym wynikiem punktowym klubu w historii występów w Premier League. Ostatecznie także zerwaniem jakichkolwiek więzi z klubem.
Rangnick przychodził na Old Trafford z reputacją wizjonera, którego pomysłami taktycznymi inspirowali się m.in. Jurgen Klopp, Thomas Tuchel czy Julian Nagelsmann. Rzeczywistość w Manchesterze brutalnie zweryfikowała te założenia. Niemiec rozpoczął pracę od próby wdrożenia swojego ulubionego ustawienia z wąsko grającymi skrzydłowymi i dwoma napastnikami. Piłkarze United całkowicie nie potrafili odnaleźć się w tym systemie, co zmuszało Rangnicka do szybkiego powrotu do klasycznego 4-2-3-1 lub eksperymentów z trójką obrońców.
Po zaledwie kilku tygodniach Rangnick publicznie przyznał, że musiał zrezygnować z agresywnego pressingu, ponieważ kadra Manchesteru United nie była przygotowana pod kątem fizycznym i wydolnościowym do tak intensywnej gry. Drużyna grała futbol wolny, przewidywalny i pozbawiony energii. Szatnia Manchesteru United pod wodzą Rangnicka całkowicie wymknęła się spod kontroli. Niemiec nie posiadał autorytetu u największych gwiazd, a piłkarze bez oporów kwestionowali jego decyzje. Brytyjska prasa codziennie karmiła się informacjami z wnętrza szatni. Piłkarze anonimowo narzekali na metody treningowe Rangnicka, twierdząc, że są „przestarzałe”.
To, czego Rangnick nie potrafił wyegzekwować na boisku, nadrabiał z nawiązką na konferencjach prasowych. Stał się ulubieńcem dziennikarzy, nie gryzł się w język i brutalnie, publicznie punktował patologie trawiące klub. W kwietniu 2022 roku, po sromotnej porażce 0:4 z Liverpoolem, Rangnick wypowiedział słowa, które przeszły do historii: „Ten klub nie potrzebuje drobnych korekt. Tu jest potrzebna operacja na otwartym sercu. Musimy sprowadzić 10 nowych piłkarzy, jeśli chcemy gonić czołówkę”. Niemiec otwarcie ganił zarząd za to, że w styczniowym okienku transferowym odmówili mu zakupu napastnika.
Ostatnie dwa miesiące pracy Rangnicka to była prawdziwa droga przez mękę. Drużyna całkowicie przestała biegać i walczyć, notując serię upokarzających wyników. Manchester United w sezonie 2021/2022 zebrał zaledwie 58 punktów – najmniej, odkąd utworzono Premier League. Zespół stracił aż 57 bramek w lidze – najwięcej w historii swoich występów w tych rozgrywkach. Bilans bramkowy na koniec sezonu wyniósł równe 0 (57 strzelonych, 57 straconych).
Mimo że dwuletni kontrakt doradczy Niemca był podpisany i miał wejść w życie od 1 lipca 2022 roku, do realizacji umowy nigdy nie doszło. W kwietniu 2022 roku Rangnick przyjął posadę selekcjonera reprezentacji Austrii, planując łączyć obie role. Jednak nowy menedżer United, Erik ten Hag powiedział, że nie widzi w swoim projekcie miejsca dla Rangnicka i nie potrzebuje jego rad. Kilka dni później klub wydał lakoniczny komunikat informujący, że za obopólną zgodą kontrakt doradczy Ralfa Rangnicka został całkowicie rozwiązany, a Niemiec opuszcza Old Trafford na dobre.
Erik ten Hag
Kadencja Erika ten Haga w Manchesterze United trwała od 23 maja 2022 roku do 28 października 2024 roku. Holenderski menedżer, sprowadzony z Ajaksu Amsterdam, miał zapoczątkować całkowicie nową, stabilną erę opartą na bezkompromisowej dyscyplinie, nowoczesnej taktyce i odrodzeniu tożsamości klubu. Stał się pierwszym menedżerem od czasów Sir Alexa Fergusona, który zdobywał trofea w dwóch kolejnych sezonach. Z drugiej strony, w rozgrywkach ligowych i europejskich jego zespół bił niechlubne rekordy. To ostatecznie w połączeniu z ogromnymi wydatkami i chaosem taktycznym doprowadziło do jego zwolnienia.
Początek pracy ten Haga tchnął w klub ogromny optymizm. Choć zaczął od szokujących porażek, szybko ustabilizował grę zespołu, wprowadzając twardą rękę. W lutym 2023 roku United pokonało Newcastle United 2:0 w finale Carabao Cup. Było to pierwsze trofeum klubu po 6 latach przerwy. Zespół grał pragmatycznie i skutecznie na własnym boisku. Ten Hag zajął 3. miejsce w Premier League. Holender stał się najszybszym menedżerem w historii United, który osiągnął pułap 20 wygranych meczów we wszystkich rozgrywkach.
Drugi sezon przyniósł drastyczne pogorszenie stylu i wyników. Manchester United zajął 8. miejsce w Premier League – najgorsze w historii występów klubu w tych rozgrywkach. Dodatkowo zajął ostatnie miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Gdy brytyjskie media były przekonane o natychmiastowym zwolnieniu Holendra, ten Hag dokonał niemożliwego. W maju 2024 roku w finale FA Cup United sensacyjnie pokonało Manchester City 2:1. Triumf ten zapewnił mu zachowanie posady na kolejnych kilka miesięcy i przedłużenie kontraktu przez nowych współwłaścicieli.
Zarzuty wobec ten Haga dotyczyły w dużej mierze jego uporu przy transferach zawodników, których znał z ligi holenderskiej lub wspólnej pracy w Ajaksie. Klub wydał fortunę, z której większość transakcji okazała się rozczarowaniem. Antony sprowadzony rzutem na taśmę z Ajaksu, stał się jednym z największych transferowych niewypałów w historii ligi.
Do tego sprowadzeni zostali tacy piłkarze jak Casemiro, Lisandro Martinez, Andre Onana, Tyrell Malacia, Mason Mount, Rasmus Hojlund, a latem 2024 roku Matthijs de Ligt, Joshua Zirkzee, Noussair Mazraoui, Manuel Ugarte oraz Leny Yoro. Mimo takiej ofensywy transferowej początek sezonu 2024/2025 okazał się kontynuacją kryzysu. United grało bezbarwnie, tracąc punkty zarówno w Premier League, jak i w Lidze Europy.
Zespół zanotował serię upokorzeń na własnym stadionie, przegrywając m.in. po 0:3 z Liverpoolem oraz Tottenhamem. Koniec nastąpił 28 października 2024 roku, dzień po wyjazdowej porażce 1:2 z West Hamem United. Klub osunął się na 14. pozycję w tabeli Premier League. Władze z pionu sportowego podjęły decyzję o natychmiastowym odsunięciu Holendra od obowiązków. Tymczasowym menedżerem ogłoszono jego dotychczasowego asystenta i klubową legendę – Ruuda van Nistelrooya.
Ruben Amorim
Kadencja Rubena Amorima w Manchesterze United trwała zaledwie 14 miesięcy – od 11 listopada 2024 roku do 5 stycznia 2026 roku. Portugalczyk przybył ze Sportingu Lizbona jako jeden z najbardziej pożądanych, nowoczesnych taktyków w Europie. Jego kadencja przyniosła rzadkie momenty taktycznego blasku i ostatecznie zakończyła się głębokim kryzysem ligowym. Uczyniło to Amorima menedżera z najniższym procentem zwycięstw w historii występów klubu w Premier League.
Amorim przejął drużynę po rewolucji ten Haga i krótkiej misji ratunkowej Ruuda van Nistelrooya. Od początku postawił na swoją sztandarową, bezkompromisową formację 3-4-3. 15 grudnia 2024 roku Amorim dokonał niezwykłego wyczynu – jako pierwszy menedżer United od czasów Sir Alexa Fergusona wygrał swoje debiutanckie derby Manchesteru. Podczas gdy forma w lidze szybko zaczęła falować, europejskie puchary były najlepszym elementem pracy Portugalczyka. Wiosną 2025 roku Manchester United pod jego wodzą szedł jak burza w fazie pucharowej Ligi Europy.
W półfinale United rozbiło Athletic Bilbao, meldując się w wielkim finale. 21 maja 2025 roku Amorim stanął przed szansą na zdobycie trofeum, jednak United minimalnie przegrało finałowy mecz 0:1 z Tottenhamem. Po przegranym finale Ligi Europy, w United na dobre zakorzenił się kryzys. Formacja 3-4-3, która idealnie sprawdzała się w Portugalii, w realiach Premier League obnażyła ogromne braki kadrowe zespołu. Frustracja Amorima narastała. Po dotkliwej porażce 1:3 z Brighton na Old Trafford w styczniu 2025 roku, trener zszokował media, otwarcie nazywając swój zespół „prawdopodobnie najgorszą drużyną w historii klubu”.
Zespół pod jego wodzą cierpiał na potężną niemoc strzelecką w meczach u siebie i fatalną organizację gry obronnej. Amorim w trakcie całej swojej ligowej kadencji ani razu nie zdołał wygrać dwóch meczów z rzędu w Premier League. Sezon 2025/2026 od początku był drogą przez mękę. United plasowało się w środku tabeli z ujemnym bilansem bramkowym. Katastrofalnym ciosem wizerunkowym była kompromitacja w Pucharze Ligi Angielskiej, w której United odpadło po karnych z czwartoligowym Grimsby Town.
Cierpliwość władz wyczerpała się na początku nowego roku. Czarę goryczy przelał remis 1:1 z Leeds United i niezwykle napięta konferencja prasowa po meczu. Dzień później, 5 stycznia 2026 roku, Amorim został oficjalnie zwolniony. Stery tymczasowo przejął Darren Fletcher, a zaraz po nim na stałe zatrudniono Michaela Carricka. Carrick natychmiast porzucił taktykę Amorima, wrócił do tradycyjnego systemu 4-2-3-1 i zaliczył z zespołem spektakularną rundę wiosenną, wprowadzając United na 3. miejsce w lidze. Obecny sezon Anglika zapowiada się na jedną wielką katastrofę i podzielenie losu wymienionych i opisanych poprzedników. W Manchesterze United już chyba tak po prostu musi być.


