Liverpool pokonał Brighton 2:0 w spotkaniu 8. kolejki Premier League, odnosząc pierwsze ligowe zwycięstwo na Anfield w obecnym sezonie. Gospodarze rozstrzygnęli losy rywalizacji już w pierwszej połowie, kiedy w odstępie czterech minut zdobyli dwie bramki. Najpierw po uderzeniu Floriana Wirtza piłkę do własnej siatki skierował Pascal Groß, a następnie Alexander Isak wykorzystał podanie Bradleya Barcoli. Brighton przystępowało do spotkania po czterech kolejnych zwycięstwach ligowych bez straty gola, ale tym razem nie zdołało przedłużyć znakomitej serii. Liverpool odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu we wszystkich rozgrywkach i awansował na czwarte miejsce w tabeli Premier League.
Brighton zmarnowało okazję, Liverpool błyskawicznie odpowiedział
Przed niedzielnym spotkaniem to Brighton mogło pochwalić się zdecydowanie lepszą formą w Premier League. Drużyna Fabiana Hürzelera wygrała cztery poprzednie mecze ligowe, zdobywając w nich piętnaście bramek i nie tracąc ani jednej. Liverpool miał natomiast kłopoty z regularnym punktowaniem przed własną publicznością, chociaż w ostatnich tygodniach jego wyniki we wszystkich rozgrywkach zaczęły się poprawiać. Gospodarze przystępowali do meczu z trzema kolejnymi zwycięstwami, ale żadne z nich nie zostało odniesione na Anfield w Premier League. Niedzielne spotkanie było więc okazją zarówno do przełamania niekorzystnej serii, jak i zmniejszenia straty do zespołów zajmujących czołowe miejsca w tabeli.
Początek rywalizacji był dość otwarty. Liverpool starał się wysoko odbierać piłkę, a Brighton nie zamierzało rezygnować z budowania akcji krótkimi podaniami. Już w pierwszych minutach goście zostali zmuszeni do dokonania zmiany, ponieważ kontuzjowanego Ferdiego Kadıoğlu zastąpił Costinha. Mimo tego Brighton stworzyło znakomitą okazję do objęcia prowadzenia. Yasin Ayari otrzymał piłkę w dogodnej pozycji, ale uderzył ponad poprzeczką. Szwed mógł później żałować tej sytuacji, ponieważ Liverpool bardzo szybko wykorzystał swoją szansę. W 17. minucie Florian Wirtz oddał strzał w kierunku bramki Barta Verbruggena. Piłka odbiła się od Pascala Großa i zmieniła tor lotu na tyle, że holenderski bramkarz nie zdołał skutecznie interweniować. Trafienie zostało zapisane jako gol samobójczy pomocnika Brighton, choć największy udział w całej akcji miał Wirtz. Gospodarze nie zamierzali zadowalać się jednobramkowym prowadzeniem i już cztery minuty później przeprowadzili kolejną skuteczną akcję. Bradley Barcola wykorzystał stratę Olivera Boscagliego i dośrodkował w pole karne, gdzie Alexander Isak wykończył podanie, podwyższając wynik na 2:0. Brighton, które przez cztery poprzednie kolejki nie pozwoliło rywalom zdobyć ani jednej bramki, tym razem dwukrotnie skapitulowało w odstępie zaledwie czterech minut. Liverpool znakomicie wykorzystał moment słabości przeciwnika, a dwubramkowe prowadzenie pozwoliło mu znacznie spokojniej rozgrywać kolejne akcje.
Alexander Isak znów trafia. Szósty gol Szweda w Premier League
Dla Isaka było to już szóste trafienie w obecnym sezonie Premier League. Szwed zdobył bramkę w trzecim kolejnym spotkaniu ligowym, potwierdzając, że staje się coraz ważniejszą postacią ofensywy Liverpoolu. Przeciwko Brighton dobrze współpracował z Barcolą i Wirtzem, a jego ruch bez piłki sprawiał obrońcom gości sporo trudności. Przy drugim golu odpowiednio odczytał zamiary Barcoli i znalazł się w miejscu, z którego mógł wykończyć akcję. Liverpool korzystał również z wysokiego pressingu, zmuszając przeciwników do podejmowania ryzykownych decyzji podczas wyprowadzania piłki. Właśnie po jednej z takich strat padła druga bramka, która praktycznie ustawiła dalszy przebieg spotkania. Brighton nie zamierzało jednak rezygnować z walki. Goście próbowali odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, a najbliżej zdobycia bramki był ponownie Ayari, który tym razem trafił w słupek. Szwed miał więc dwie bardzo dobre okazje, ale żadnej z nich nie potrafił wykorzystać. Była to wyraźna różnica w porównaniu z poprzednimi spotkaniami Brighton, kiedy drużyna Hürzelera regularnie zamieniała stworzone sytuacje na gole. Liverpool również szukał kolejnych trafień, jednak do przerwy wynik nie uległ zmianie. Gospodarze schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem, wypracowanym przede wszystkim dzięki znakomitemu fragmentowi gry pomiędzy 17. a 21. minutą.
Brighton miało piłkę, ale nie znalazło sposobu na Liverpool
Po zmianie stron Brighton częściej utrzymywało się przy piłce i próbowało stopniowo przesuwać grę pod bramkę Alissona. Goście szukali okazji przede wszystkim poprzez dośrodkowania i akcje skrzydłami, jednak defensywa Liverpoolu dobrze radziła sobie z większością prób. Gospodarze nie forsowali już tempa tak mocno jak w pierwszej połowie, koncentrując się na kontrolowaniu wyniku i ograniczaniu przestrzeni dla ofensywnych zawodników przeciwnika. Brighton miało wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, ale brakowało mu dokładności przy ostatnim podaniu. Kiedy zawodnikom Hürzelera udawało się przedostać w okolice pola karnego, Liverpool zazwyczaj skutecznie zamykał dostęp do bramki. Gospodarze nie ustrzegli się pojedynczych błędów, lecz tym razem nie zapłacili za nie utratą gola. Dla Brighton była to pierwsza ligowa porażka po czterech kolejnych zwycięstwach. Drużyna, która w poprzednich czterech spotkaniach zdobyła aż piętnaście bramek, tym razem nie potrafiła pokonać Alissona. Najlepsze okazje zmarnowała jeszcze w pierwszej połowie, a po przerwie nie była już w stanie stworzyć równie dużego zagrożenia. Liverpool z kolei pokazał, że potrafi nie tylko skutecznie atakować, ale również utrzymać korzystny rezultat przeciwko zespołowi dobrze operującemu piłką. Po wcześniejszych problemach na Anfield zachowanie czystego konta i pewne zwycięstwo nad rozpędzonym rywalem były dla gospodarzy szczególnie cenne.


