Jagiellonia Białystok długo biła głową w płocki mur. Zburzył go Sow

Trudno jeszcze ocenić czy Jagiellonia Białystok wraca na właściwe tory, ale wygrana 1:0 z Wisłą Płock na pewno ją do tego przybliży. Wbrew pozorom Nafciarze nie byli tak łatwym rywalem, co wiedzieliśmy jeszcze przed meczem, gdy zwracaliśmy uwagę na dobrą passę zespołu trenera Radosława Majewskiego. Jaga długo dążyła do otwarcia wyniku, a po przerwie zdecydowanie zdominowała przeciwnika. Osiągnęła swój cel pod koniec rywalizacji za sprawą Ousmane Sowa.

Jagiellonia Białystok nie wykorzystała przewagi

Ogólnie rzecz biorąc, potyczka do przerwy była wyrównana. Na szczęście nie zaserwowano nam topornej walki o kontrolę w środkowej strefie, a atrakcyjne, dynamiczne widowisko, w którym inicjatywa nieustannie przechodziła z rąk do rąk. Nieco więcej z gry miała Jagiellonia, co widać, gdy spojrzymy na statystykę posiadania piłki i stosunek strzałów. Utrzymywała się bowiem przez 57% czasu gry, a także oddała osiem strzałów w porównaniu do dwóch prób Płocczan.

Dużo szumu robił na prawym skrzydle Jeremy Agbonifo. Chętnie wchodził w pojedynki i dryblingi, kończąc je dośrodkowaniami. Podczas gdy Nik Prelec angażował uwagę defensorów, w pole karne z drugiej linii wbiegał Sergio Lozano. Hiszpan wprowadzał sporo chaosu w szeregach przeciwnika. Doszedł aż do czterech sytuacji strzeleckich. Najbliżej trafienia był już w 3. minucie, gdy na drodze stanął mu jedynie Marcin Kamiński, który zablokował jego uderzenie. Z kolei w 21. minucie zmarnował prezent podarowany przez gości. Afonso Silva dosłownie podał w polu karnym do Jesusa Imaza. Ten oddał piłkę Lozano, ale pomocnik znacznie chybił.

Po drugiej stronie podobać mógł się Patryk Kun współpracujący z Dionem Gallapenim. To po ich stronie akcje Wisły zyskiwały na płynności. Ciągle w ruchu znajdował się Łukasz Sekulski, który dzięki temu wypracował niezłą szansę Samuelowi Akere. Wolej Nigeryjczyka był jednak skierowany zbytnio w środek bramki. Trudno natomiast powiedzieć więcej o staraniach Nafciarzy, bo drugi i ostatni strzał w pierwszej części gry oddał ze znacznej odległości Marcus Haglind-Sangre. Udawało się im w ciekawy sposób przedostawać wyżej, ale we własnej szesnastce Białostoczanie zachowywali koncentrację. A od 30. minuty zespół gospodarzy zupełnie zdezaktywował ofensywę przyjezdnych.

Szmyt i Sow na ratunek

Konwertowanie sytuacji w konkrety w postaci bramek było piętą achillesową Jagiellonii, co pokazała również druga odsłona meczu. Zespół z Białegostoku podniósł intensywność pressingu, co mocno utrudniało Płocczanom wydostawanie się z własnej połowy. Pszczółki dochodziły do kolejnych okazji, ale nie były precyzyjne. Uderzały niecelnie lub strzały blokowali obrońcy, którzy może wpuszczali rywali do pola karnego, ale wbrew pozorom dobrze się w nim organizowali.

Wisła została skazana na wykorzystywanie faz przejściowych, ale rzadko się jej to udawało. Takie momentum złapała około 60 minuty, kiedy najpierw Hiszpański efektownie uruchomił Sekulskiego, który uderzył z ostrego kąta i został powstrzymany przez broniącego Michała Perchela. Zaraz potem dwójkową akcję z Gallapenim groźnym strzałem finalizował Jurica Prsir. W tej samej sytuacji Chorwat próbował jeszcze akrobatycznie umieścić piłkę w siatce po nieudanym wybiciu defensywy Jagi.

Widmo bezbramkowego remisu stawało się coraz wyraźniejsze, co szczególnie musiało martwić Białostoczan. Ci mocno starali się o otwarcie wyniku. Z tej swoistej opresji mógł wybawić ich rzut karny, podyktowany w 77. minucie za zagranie ręką Prsira. Zainterweniował jednak VAR, który jedenastkę anulował. Nie minęło wiele czasu od tej decyzji, a sympatycy Jagi mogli ostatecznie odetchnąć. Dogranie Kajetana Szmyta spod linii końcowej zamienił na otwierającą wynik bramkę Ousmane Sow.

Należy zauważyć, że zamieszana w trafienie dwójka weszła na boisko dopiero w 59. minucie. Gospodarze sięgnęli więc niejako po koło ratunkowe, które, jak się ostatecznie okazało, uratowało ich. Nafciarze podjęli próbę odwrócenia losów meczu, lecz nie zdołali niczym zaskoczyć białostockiej drużyny.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:0 (Sow 83′)

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →