Jagiellonia Białystok przegrała z Anderlechtem 0:3, a po spotkaniu zawodnicy gospodarzy najwięcej uwagi poświęcili sposobowi, w jaki stracili pierwszą bramkę. Nik Prelec przyznał, że podobne błędy zdarzają się jego drużynie coraz częściej. Sławomir Abramowicz zwrócił uwagę na ryzyko związane z rozgrywaniem piłki od własnej bramki, natomiast Adrian Siemieniec mówił o konieczności dalszej pracy mimo kolejnego niepowodzenia. Wypowiedzi zebrane przez Radio Białystok pokazują, że piłkarze dostrzegają problemy, które od kilku tygodni przekładają się na wyniki Jagiellonii.
Prelec po porażce z Anderlechtem: „Daliśmy im darmowego gola”
Jagiellonia przystępowała do spotkania z Anderlechtem po czterech kolejnych porażkach w Ekstraklasie. W Lidze Europy Białostoczanie mieli na koncie trzy punkty zdobyte dzięki zwycięstwu nad Araratem-Armenia, ale czwartkowy rywal od początku sprawiał im duże problemy. Belgowie częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich, a w 21. minucie objęli prowadzenie po błędzie Hampusa Finndella. Szwed stracił piłkę podczas rozegrania, co wykorzystał Mihajlo Cvetković. Po przerwie gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak Anderlecht zdobył jeszcze dwie bramki za sprawą Martena Winklera i Jaydena Onii Seke.
Nik Prelec po meczu zwrócił uwagę przede wszystkim na okoliczności utraty pierwszego gola. Słoweński napastnik w rozmowie z Radiem Białystok przyznał, że jego drużyna ponownie sama ułatwiła przeciwnikowi zadanie. W jego ocenie gospodarze przez znaczną część pierwszej połowy bronili się skutecznie, choć musieli spędzać dużo czasu bez piłki. Jeden błąd sprawił jednak, że Anderlecht znalazł się na prowadzeniu.
– Potem daliśmy im darmowego gola, co ostatnio dzieje się w naszej grze dość często – powiedział Prelec w rozmowie z Radiem Białystok. Napastnik przyznał, że podobne sytuacje są frustrujące, ponieważ zmuszają zespół do odrabiania strat. Jagiellonia już wcześniej miała problemy z traceniem bramek po własnych pomyłkach, a przeciwko Anderlechtowi znów nie potrafiła uniknąć kosztownego błędu. Prelec nie szukał usprawiedliwień w klasie przeciwnika. Zwrócił uwagę na zachowanie własnej drużyny, która po raz kolejny znalazła się w trudnej sytuacji jeszcze przed przerwą.
Abramowicz o błędach Jagiellonii. „Inaczej reaguje się po bramce”
Podobnie spotkanie oceniał Sławomir Abramowicz. Bramkarz Jagiellonii miał sporo pracy już w pierwszej połowie i kilkukrotnie zatrzymywał strzały zawodników Anderlechtu. Przy trafieniu Cvetkovicia nie zdołał uratować zespołu, ponieważ napastnik gości otrzymał piłkę po błędzie popełnionym podczas wyprowadzania akcji. Po końcowym gwizdku Abramowicz tłumaczył, że sposób straty bramki wpływa również na reakcję zawodników.
– Inaczej reaguje się po bramce, kiedy przeciwnik zrobił dobrą robotę, a inaczej kiedy tracimy bramkę po własnym błędzie – powiedział w rozmowie z Radiem Białystok. Bramkarz zaznaczył, że Jagiellonia nie zamierza rezygnować z rozgrywania piłki od własnego pola karnego. Taki sposób gry od dawna stanowi jeden z podstawowych elementów taktyki Adriana Siemieńca, ale wymaga dokładności nawet pod silnym pressingiem. Abramowicz przyznał, że przy podejmowaniu ryzyka podobne pomyłki mogą się zdarzać. Jednocześnie podkreślił, że na poziomie Ligi Europy drużyna musi ich unikać. Wypowiedź bramkarza była mniej krytyczna niż słowa Preleca. Abramowicz nie wskazywał jednego winnego porażki i nie podważał przyjętego sposobu gry. Jagiellonia ma nadal próbować budować akcje krótkimi podaniami, choć przeciwko Anderlechtowi właśnie takie rozegranie zakończyło się utratą pierwszej bramki. Belgowie wykorzystali prezent, a później nie pozwolili gospodarzom wrócić do meczu.
Siemieniec po kolejnej porażce. „Jutro wstanę rano, pójdę do pracy”
Adrian Siemieniec na pomeczowej konferencji prasowej przyznał, że rezultat 0:3 jest dla Jagiellonii bolesny. Szkoleniowiec miał jednak nieco inne spojrzenie na sytuację niż jego zawodnicy. Zamiast skupiać się na błędzie Finndella, mówił przede wszystkim o konieczności przygotowania zespołu do następnego spotkania. Jagiellonia przegrała pięć z sześciu ostatnich meczów we wszystkich rozgrywkach, a jedyne zwycięstwo w tym okresie odniosła przeciwko Araratowi-Armenia. Trener nie ukrywał rozczarowania wynikiem, ale podkreślił, że nie zamierza rezygnować z pracy nad poprawą sytuacji. Jak przekazał, podobne słowa skierował wcześniej do zawodników w szatni oraz kibiców. W rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że porażki są częścią sportu, a obowiązkiem drużyny jest dalsza walka.
– Jutro wstanę rano, pójdę do pracy, do klubu z nastawieniem przygotowania zespołu do kolejnego meczu – zapowiedział Siemieniec podczas konferencji prasowej.
Najbliższe spotkanie Jagiellonia rozegra w niedzielę 25 października przeciwko Wiśle Płock. Białostoczanie będą próbowali przerwać serię czterech ligowych porażek, a Siemieniec zapowiedział walkę o zwycięstwo od pierwszej do ostatniej minuty. Po meczu z Anderlechtem trener nie przedstawiał publicznie szczegółowego planu zmian. Zawodnicy wskazali natomiast problem, który wymaga pilnej poprawy – Jagiellonia zbyt często traci bramki po własnych błędach, a później nie potrafi odrobić strat.


