Jagiellonia Białystok rozbita przez Anderlecht. Fatalny błąd Finndella i trzy stracone bramki

Jagiellonia Białystok przegrała z Anderlechtem 0:3 w trzeciej kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Belgowie od początku mieli przewagę, a pierwszego gola zdobyli w 21. minucie po błędzie Hampusa Finndella, wykorzystanym przez Mihajlo Cvetkovicia. Po przerwie gospodarze mieli okazję do wyrównania, jednak nie potrafili pokonać Colina Coosemansa. W ostatnich dwudziestu minutach Anderlecht dołożył jeszcze dwa trafienia.

Anderlecht szybko przejął inicjatywę. Finndell podarował rywalom gola

Jagiellonia przystępowała do spotkania po czterech kolejnych porażkach w Ekstraklasie. W Lidze Europy miała za sobą przegraną 1:2 z Olympiakosem oraz zwycięstwo 3:1 nad Araratem-Armenia. Anderlecht rozpoczął fazę ligową jeszcze gorzej, przegrywając oba wcześniejsze mecze. W Białymstoku Belgowie od pierwszych minut wyglądali jednak na zespół, który znacznie lepiej radzi sobie z presją. Gospodarze mieli problemy z utrzymaniem piłki, a próby wyprowadzania akcji spod własnego pola karnego często kończyły się stratami. Już w ósmej minucie Sławomir Abramowicz musiał interweniować po strzale Lukáša Ambrosa. Później okazje mieli również Thelo Aasgaard i Tristan Degreef, a Oleg Reabciuk uderzył nieznacznie obok słupka. Anderlecht bez większych problemów przedostawał się na połowę Jagiellonii, szczególnie kiedy przejmował piłkę w środkowej strefie boiska. Białostoczanie próbowali odpowiadać, ale rzadko byli w stanie wymienić kilka podań pod bramką Colina Coosemansa. W 21. minucie popełnili błąd, który kosztował ich utratę gola.

Hampus Finndell źle rozegrał piłkę, a Mihajlo Cvetković skorzystał z okazji i pokonał Abramowicza. Serbski napastnik nie musiał długo czekać na szansę, ponieważ gospodarze sami ułatwili mu zadanie. Stracona bramka nie zmieniła znacząco przebiegu spotkania. Anderlecht nadal częściej dochodził do sytuacji strzeleckich, natomiast Jagiellonia miała trudności z przeniesieniem gry pod pole karne przeciwnika. Dopiero w końcówce pierwszej połowy gospodarze stworzyli większe zagrożenie. Zablokowany został strzał Kajetana Szmyta, a Coosemans poradził sobie z uderzeniem Guilherme Montói. Belgowie schodzili do szatni z prowadzeniem 1:0.

Siemieniec zdjął Finndella. Jagiellonia miała okazję do wyrównania

Adrian Siemieniec zareagował już w przerwie. Finndella zastąpił Ousmane Sow, a Jagiellonia zaczęła drugą połowę odważniej. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce na połowie Anderlechtu i próbowali szybciej rozgrywać akcje. Niedługo po wznowieniu gry doszło do ostrego wejścia Thelo Aasgaarda w Rodrigo Conceição. Piłkarze Jagiellonii domagali się czerwonej kartki, ale sędzia ukarał Norwega żółtą. W 55. minucie gospodarze mieli jedną z najlepszych okazji w całym spotkaniu. Nik Prelec oddał mocny strzał głową, jednak Coosemans zdołał odbić piłkę. Swoich sił próbował również Anders Klynge, lecz uderzył nad poprzeczką. Jagiellonia przez kilkanaście minut grała lepiej niż przed przerwą, ale nadal miała problem z wykończeniem akcji. Anderlecht nie potrzebował już tak długich fragmentów posiadania piłki, żeby stworzyć zagrożenie. Belgowie czekali na błędy gospodarzy i wykorzystywali przestrzeń pozostawianą przez zawodników Siemieńca.

Tristan Degreef miał okazję do podwyższenia prowadzenia, ale jej nie wykorzystał. Jagiellonia próbowała zwiększyć liczbę zawodników uczestniczących w atakach, co ułatwiało rywalom wyprowadzanie kontr. Gospodarze nie potrafili jednak zamienić swojej większej aktywności na bramkę. Im bliżej było końca spotkania, tym więcej ryzykowali, a Anderlecht miał coraz więcej miejsca pod polem karnym Abramowicza.

Dwa trafienia w osiem minut. Anderlecht nie pozostawił Jagiellonii złudzeń

W 72. minucie Marten Winkler przedostał się w pole karne gospodarzy, przełożył piłkę na lewą nogę i pokonał Abramowicza. Anderlecht prowadził 2:0, a Jagiellonia musiała szukać dwóch bramek, choć przez wcześniejsze siedemdziesiąt minut stworzyła niewiele dogodnych sytuacji. Belgowie nie zamierzali ograniczać się do obrony wyniku. Osiem minut później zdobyli trzeciego gola. Jayden Onia-Seke otrzymał piłkę przed polem karnym i oddał skuteczny strzał, ustalając wynik spotkania.

Jagiellonia przegrała 0:3 i po trzech kolejkach ma na koncie trzy punkty. Anderlecht był groźniejszy już przed przerwą, a po zmianie stron przetrwał najlepszy okres gry gospodarzy. Białostoczanie mogli wyrównać po strzale Preleca, ale poza tą sytuacją rzadko zmuszali Coosemansa do trudnych interwencji. Belgowie wykorzystali natomiast błąd Finndella, a w końcówce dwukrotnie pokonali Abramowicza po akcjach, w których defensywa Jagiellonii pozostawiła im zbyt wiele miejsca. Jagiellonia straciła trzy bramki, nie zdobyła żadnej i po raz kolejny miała problemy z organizacją gry po stracie piłki. Ironicznie mógłbym napisać, że forma białostockiego klubu jest stabilna – równie niekorzystne wyniki notuje w Ekstraklasie i europejskich pucharach. Przed Adrianem Siemieńcem sporo pracy – Anderlecht odniósł pierwsze zwycięstwo w tegorocznej Lidze Europy, a Białostoczanie będą szukać kolejnych punktów w spotkaniu z Lewskim Sofia.

Jagiellonia Białystok – Anderlecht 0:3 Mihajlo Cvetković (21.), Marten Winkler (72.), Jayden Onia-Seke (80.)

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →