Sześć ligowych bramek w dziewięciu kolejkach, hat-trick przeciwko Górnikowi Zabrze i kolejne zwycięstwo zapewnione w ostatnich minutach. Ilya Shkurin wyrasta na jedną z najważniejszych postaci GKS-u Katowice. Białorusin nie tylko regularnie trafia do siatki, ale zdobywa też bramki, które bezpośrednio zmieniają wyniki spotkań. Wystarczy spojrzeć na jego występy przeciwko Górnikowi i Cracovii. Trzy gole w końcówkach tych meczów zmieniły punktowy bilans GieKSy aż o pięć oczek.
GKS Katowice przekonał się, ile potrafi zmienić jeden napastnik
30 sierpnia Katowiczanie byli o krok od porażki w Śląskim Klasyku. Shkurin wprawdzie otworzył wynik już w 11. minucie, wykorzystując dobitkę po strzale Emana Markovicia, jednak po przerwie Górnik zdołał odwrócić rezultat. Najpierw Kacper Urbański wykorzystał rzut karny, a chwilę później Josema dał gospodarzom prowadzenie 2:1. Zabrzanie mogli nawet podwyższyć wynik, lecz w 88. minucie piłka po strzale Jarosława Kubickiego zatrzymała się na poprzeczce. GKS pozostawał w grze i w doliczonym czasie bezlitośnie wykorzystał swoje szanse. W 90+2. minucie Shkurin doprowadził do wyrównania strzałem głową po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka. Osiem minut później ponownie wygrał pojedynek w powietrzu, tym razem wykorzystując zagranie Alana Czerwińskiego. Hat-trick Białorusina oznaczał zwycięstwo 3:2 w meczu, który jeszcze kilka minut wcześniej układał się po myśli Górnika. Dla GieKSy różnica była ogromna. Gdyby nie dwa ostatnie trafienia napastnika, podopieczni Rafała Góraka wróciliby do Katowic z pustymi rękami. Zamiast tego zdobyli trzy punkty, a Shkurin zapisał na swoim koncie jeden z najbardziej pamiętnych występów obecnego sezonu.
W sobotę GKS podejmował Cracovię, chcąc przerwać serię dwóch ligowych porażek. Mimo przewagi gospodarzy pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, a zaraz po przerwie Martin Minchev wyprowadził Pasy na prowadzenie. Katowiczanie odpowiedzieli trafieniami Bartosza Nowaka z rzutu karnego i Mateusza Wdowiaka, lecz w 72. minucie Lasse Nordås doprowadził do wyrównania na 2:2. Norweg mógł zostać bohaterem Cracovii. W 90. minucie oddał strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Chwilę później GKS wyprowadził kontratak, a Shkurin znalazł się przed bramką Sebastiana Madejskiego i nie zmarnował okazji. Katowiczanie wygrali 3:2, po raz drugi w ciągu trzech tygodni rozstrzygając spotkanie w samej końcówce dzięki swojemu napastnikowi. Tym razem Białorusin zamienił jeden punkt na trzy. GKS nie musiał długo rozpamiętywać porażek z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin, a Shkurin po raz kolejny dostarczył argumentów, dlaczego powinien być pierwszym wyborem Rafała Góraka na środku ataku.
Pięć dodatkowych punktów. A przecież to nie wszystkie ważne gole Shkurina
Po dziewięciu kolejkach Białorusin ma na koncie sześć ligowych trafień (GieKSa rozegrała osiem spotkań). Trzy zdobył przeciwko Górnikowi, po jednym dołożył w spotkaniach z Radomiakiem, Wisłą Płock i Cracovią. Szczególnie ważna była bramka przeciwko Radomiakowi, gdy w 66. minucie wyprowadził GKS na prowadzenie 2:1. Katowiczanie wygrali ostatecznie 3:1, a wynik w doliczonym czasie ustalił Bartosz Nowak. Z kolei w starciu z Wisłą Płock Shkurin trafił na 4:0, dokładając swoją cegiełkę do efektownego zwycięstwa 5:0. Napastnik zaznaczył również swoją obecność w europejskich pucharach. W rewanżu z Hapoelem Tel Awiw zdobył bramkę wyrównującą w 83. minucie, a GKS zdołał jeszcze wygrać 2:1 po rzucie karnym Arkadiusza Jędrycha. Zwycięstwo nie wystarczyło jednak do awansu, ponieważ Katowiczanie przegrali pierwsze spotkanie 0:2.
Bez dwóch późnych goli Shkurina GKS przegrałby z Górnikiem 1:2, a bez jego trafienia przeciwko Cracovii zremisowałby 2:2. Przy założeniu niezmienności pozostałych wydarzeń meczowych daje to pięć punktów różnicy w ligowym dorobku. Do tego dochodzi zwycięska w ostatecznym rozrachunku bramka z Radomiakiem, choć w tamtym przypadku GieKSa zdobyła jeszcze jednego gola. Nie trzeba więc przypisywać Shkurinowi wszystkich punktów zdobytych przez Katowiczan ani szukać dodatkowych argumentów na siłę. Jego dotychczasowy bilans mówi sam za siebie. Sześć bramek w dziewięciu kolejkach to dobry wynik, ale dwa zwycięstwa zapewnione w ostatnich minutach nadają tym statystykom zupełnie inny wymiar. GKS Katowice ma napastnika, który potrafi rozstrzygać mecze, kiedy wynik wciąż pozostaje otwarty.
Białorusin po ledwie ośmiu ligowych występach przebił już dorobek bramkowy z całego sezonu 2025/26, gdy w 30 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy strzelił ledwie pięć goli. Warto także dodać, ze Shkurin nie wykonuje w Katowicach rzutów karnych. Jego bilans z obecnego sezonu to wyłącznie trafienia z gry, co ciekawe – „wyceniono” je na niewiele ponad 3 xG.



