Warta Poznań chce zachować ciągłość podczas przerwy reprezentacyjnej

Dzięki wczorajszej wygranej 3:2 z Puszczą Niepołomice przerwę reprezentacyjną Warta Poznań na pewno spędzi w strefie barażowej. Zespół trenera Macieja Tokarczyka zamierza wykorzystać ten czas jak najlepiej, by wyciągnąć wnioski z pierwszych 9. kolejek I Ligi. Jak miało to miejsce do tej pory, hasłem przewodnim na najbliższe trzy tygodnie pozostaje praca.

Zwycięstwa z Arką Gdynia oraz Puszczą Niepołomice wywołały sporą euforię w Poznaniu. Zmusiły do pytań o to, gdzie jest sufit Zielonych. Przed sezonem nikt raczej nie zakładał, że będą oni orbitować wokół miejsc, które dają możliwość awansu do Ekstraklasy. Nietrudno stwierdzić, że ostatnimi wygranymi wysłany został sygnał do reszty stawki.

– Dwa tygodnie temu przegraliśmy dwa razy z rzędu. Jestem ciekawy, jakie wtedy bym dostał pytania – czy Warta odbije się od dna i tak dalej. To jest piłka nożna. Za dwa tygodnie może być zupełnie inaczej. Wiem, zawodnicy też wiedzą, że nie jesteśmy kopciuszkiem, że jesteśmy mocni, że możemy wygrać z każdym. Żeby jednak to zrobić, nie możemy schodzić z naszej drogi. Wierzę w mądrą, zaplanowaną pracę, choć nie wiem, gdzie nas to doprowadzi. Takie pompowanie balonika na pewno nie pomoże zespołowi. Często rozmawiamy z zawodnikami i dla nas nie sam cel jest atrakcyjny, ale droga, którą podążamy – szykowanie się do każdego kolejnego meczu. Przede wszystkim cieszymy się z kim tą drogą idziemy. Tworzymy świetną grupę ludzi i dobrze się ze sobą czujemy – zachowuje stonowaną postawę Maciej Tokarczyk

Warta Poznań przed pauzą w rozgrywkach

Meczem z Puszczą Niepołomice Warciarze zamknęli pewien etap sezonu. Przez połączenie wrześniowej i październikowej przerwy reprezentacyjnej w jedną kluby czeka teraz dłuższa przerwa od zmagań ligowych. To czas na pewien reset i doszlifowanie pewnych elementów gry, choć Poznaniacy w ostatnich tygodniach się rozpędzali. Według zapewnień Macieja Tokarczyka ten okres, pod kątem pracy na treningach, nie będzie szczególnie różnił się od tego, co do tej pory działo się w klubie.

– Rozejdziemy się na kilka dni. Zawodnicy dostaną krótkie wolne, lecz będą na rozpiskach, żeby podtrzymać formę fizyczną. Później wracamy i w kolejnym tygodniu gramy grę kontrolną z Chrobrym Głogów. Naszym głównym celem będzie utrzymanie obecnego kursu. Skupimy się na elementach, które są już naszą mocną stroną, ale również nad tymi, które szwankują. To będzie taka codzienna praca – bez żadnego kombinowania, wszystko tak, jak do tej pory – przedstawił plany trener Warty.

Wydłużone okienko w ligowym terminarzu to nie tylko szansa na spokojną pracę nad niedoskonałościami, ale też okazja dla poszczególnych piłkarzy na pokazanie się. Chodzi tu również o zawodników na co dzień pracujących w akademii. Stawianie na młodzież to jeden z filarów tożsamości poznańskiej ekipy. Sztandarowym przykładem jest Leo Przybylak, który na stałe wskoczył do bramki w poprzednim sezonie. W zasięgu pierwszej drużyny są rzecz jasna następni wychowankowie.

– Trenują z nami Hubert Sadłos i Kacper Wybieralski – to takie dwa nazwiska, które znajdują się najbliżej pierwszego zespołu. Do tego bramkarz Baranek. Oczywiście cały czas muszą pracować i przede wszystkim pokazywać się w rezerwach. W zeszłym sezonie był z tym problem, dlatego ci zawodnicy, którzy przed rokiem dobijali się do nas, nie dostali się. Nie przenosili jakości na ligę okręgową i zabierali sobie szanse minut – zdradził szkoleniowiec.

Powrót Szymanka jak z bajki, Steblecki powoli wraca

Ogromnym wzmocnieniem dla ofensywy Zielonych okazał się powrót Kacpra Szymanka. Mariusz Misiura ostatecznie nie widział go w swoim Motorze Lublin, ale zaplecze Ekstraklasy to wciąż postęp dla młodego gracza. W dwóch pierwszych meczach na tym poziomie rozgrywkowym zdobył 2 bramki i pokazał, że jest gotowy na tę ligę. Przez trzy tygodnie przerwy od rozgrywek ligowych będzie miał okazję nadrobić to, co przegapił podczas okresu przygotowawczego Poznaniaków.

– Śmiałem się, że w ciągu 30 minut poprzedniego spotkania (z Arką Gdynia – przyp. red.) mógł zostać najlepszym strzelcem ligi. Robi dużo wiatru, ale musi jeszcze popracować nad wykończeniem. To mały minus, ale przeważają same pozytywy. Cieszę się, że tutaj jest. Mam nadzieję, że nie odleci i dalej będzie pracował tak, jak dotychczas. Wszyscy dostrzegają jego potencjał. Oferuje polot i przebojowość temu zespołowi – chwalił ofensywnego pomocnika trener Tokarczyk.

Od spotkania z Chrobrym Głogów w kadrze na kolejne mecze brakowało pewnej istotnej postaci – nie do końca było wiadomo dlaczego. Doświadczony Sebastian Steblecki jest liderem drużyny na boisku i poza nim. To między innymi dzięki niemu Warta Poznań wróciła do I Ligi. Pomocnik jednak nadal nie doczekał się występu na tym poziomie rozgrywkowym w rywalizacji domowej. Po przerwie reprezentacyjnej prawdopodobnie się to zmieni.

– Jest obecny ciałem, ale niestety to ciało nie do końca wykazuje gotowość, bo kończy leczenie kontuzji. Myślę, że po przerwie reprezentacyjnej będzie gotowy. Seba bardzo żałuje, bo chciał ponownie otworzyć Ogródek, będąc na boisku jak w tamtym sezonie. Nadal wspiera drużynę, z czego wywiązuje się kapitalnie. Pomimo swojego wieku jest bardzo głodny grania. Niesamowite, że w sumie ma 34 lata, a on wciąż ma tę iskrę, która pozwoli mu długo cieszyć się grą – wytłumaczył Tokarczyk.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img