Ostatni mecz przed przerwą reprezentacyjną lepiej wspominać będzie Warta Poznań niż Puszcza Niepołomice. Mimo że podopieczni Tomasza Tułacza sprawili Poznaniakom niemało kłopotów, dwa razy dogonili wynik, to nie dotrwali do końca z korzystnym rezultatem. Gospodarze pokazali wolę walki. Choć nie wszystko im wychodziło, w samej końcówce przechylili szalę na swoją stronę.
Puszcza Niepołomice dwa razy odrobiła stratę
Ciekawie rozpoczął się ten mecz. Po jednej dobrej akcji przeprowadziły obie ekipy. A kolejny atak Zielonych zakończył się wideoweryfikacją po potencjalnym aulu Konrada Stępnia na Mateuszu Stanku. Sędzia Filip Kaliszewski obejrzał powtórki i podykował jedenastkę. Pewnie wykorzystał ją niezawodny w tym aspekcie Marcel Stefaniak.
Na początku Warta Poznań raczej podchodziła wysoko, a wysoki pressing sprawiał rywalom kłopoty. Kiedy jednak doszło do pierwszego momentu, kiedy drużyna Macieja Tokarczyka się wycofała, z okazji do ukłucia skorzystali przyjezdni. Wykonali jeden ze swoich głównych numerów, czyli wykorzystali wyrzut z autu. Piłka trafiła pod nogi Anderzeja Trubehy, ten zaś uderzył dość lekko, po ziemi, w dolny róg bramki. Leo Przybylak nie zdążył z interwencją.
Gospodarze byli nieco chwiejni w obronie. Puszcza regularnie kontrowała. Do świetnej okazji doszedł Bartosz Kurzeja, ale uderzył w bramkarza. Sami potrafili odpowiedzieć niezłym strzałem z rzutu wolnego Stefaniaka. Od momentu straty gola Warciarze znów zaczęli podchodzić wyżej, ale goście mieli sposób na mijanie linii nacisku. Doszło do walki o kontrolę nad rywalizacją, a akcja przeniosła się do centralnej części boiska. Od czasu do czasu centrą próbowali zaskoczyć Poznaniacy, ale jakość ich dośrodkowań pozostawiała wiele do życzenia, bo większość z nich lądowało w rękach Filipa Andrzejczaka
Właściwie porządne wrażenia piłkarze obu stron dostarczyli dopiero pod koniec pierwszej połowy. Najpierw piłkarze z Poznania przeprowadzili składną, wielopodaniową akcję (wreszcie). Uruchomiony został Patryk Kusztal, który podciągnął akcję pod przeciwną szesnastkę i podał do środka. Piłkę przepuścił Niedzielski, atak z kolei mocnym strzałem z dystansu wykończył Kacper Szymanek. Chwilę potem… odpowiedziała ekipa z Niepołomic. Po centrze z rzutu rożnego (a jakże) ponownie wynik meczu wyrównał Kacper Przybyłko.
Warta Poznań wcisnęła bramkę w końcówce
Po przerwie rywalizacja nawet się otworzyła. Co rusz przestrzeń do szybkich ataków znajdowała sobie Warta. Już na początku groźnie zrobiło się po zablokowanej próbie Stefaniaka. Później niewiele zabrakło, aby Szymanek znalazł się w sytuacji sam na sam, lecz w ostatniej chwili dogodnił go jeden z defensorów i ryzykownym wślizgiem wygarnął mu futbolówkę. Puszcza odpowiadała po stałych fragmentach gry oraz stratach Zielonych na własnej połowie. Akcja błyskawicznie przenosiła się z jednej połowy boiska na drugą.
Niepołomiczanie skoncentrowali się na grze bez piłki i szukaniu szybkich wypadów, widząc problemy przeciwnika w ataku pozycyjnym. Trzymali gospodarzy na dystans, poprawnie przesuwali, nie pozwalali rozwinąć na swojej połowie poczynań drużyny trenera Tokarczyka. Sami często przesuwali się pod pole karne Poznaniaków, ale tam brakowało im ostatniego podania. W końcu jednak Warciarze zdołali nieco przesunąć ciężar gry wyżej, czego efektem była szansa Aleksandra Wołczka, który uderzył obok bramki. Momenty dekoncentracji nadal się zdarzały. Niedługo później przyjezdni zamieszali w szesnastce przeciwnika, a skorzystać chciał z tego Kosei Iwao, ale przestrzelił.
Rozstrzygnięcie nie nadchodziło, choć oba zespoły dążyły na swoje sposoby do zdobycia bramki. Goście mieli momenty, gdy ściskali nieporadnie próbującą oddalać zagrożenie Wartę. Wydarzeniem przełomowym okazała się niefrasobliwość Konrada Kasolika, który w przeciągu kilku minut zarobił dwie żółte kartki, a w konsekwencji ujrzał czerwoną. Zieloni skorzystali z rzutu wolnego pod bramką zawodników Tomasza Tułacza i Jakub Apolinarski sprzed szesnastki uderzył w lewy górny róg, nie dając szans Andrzejczakowi. Przyjezdni jeszcze zerwali się resztką sił, by odpowiedzieć, ale tym razem było za późno. Poznaniacy przerwę reprezentacyjną spędzą w dobrych humorach.



