Mateusz Stolarski został nowym trenerem Widzewa Łódź. 33-letni szkoleniowiec wraca do Ekstraklasy niespełna trzy miesiące po zakończeniu pracy w Motorze Lublin i zastępuje Aleksandara Vukovicia. Dla łódzkiego klubu jest to zmiana o tyle istotna, że po raz pierwszy za wybór pierwszego trenera w pełni odpowiada obecny pion sportowy z Łukaszem Masłowskim na czele. Debiut Stolarskiego nastąpi od razu w jednym z najbardziej prestiżowych meczów sezonu – w niedzielę Widzew zagra na Łazienkowskiej z Legią Warszawa.
Zmiana została przeprowadzona bardzo szybko. W czwartek Widzew poinformował o odsunięciu Vukovicia, a jeszcze tego samego dnia kolejne źródła wskazywały Stolarskiego jako jego następcę. Nie był to więc przypadek, w którym klub najpierw zwolnił trenera, a dopiero później rozpoczął poszukiwania. Wszystko wskazywało na to, że następca był przygotowany wcześniej, a decyzja o rozstaniu z Serbem zapadła dopiero wtedy, gdy można było zamknąć rozmowy z nowym szkoleniowcem.
Masłowski wybrał „swojego” trenera
To ważne również dlatego, że Vuković nie był wyborem Łukasza Masłowskiego. Został zatrudniony jeszcze przed pojawieniem się byłego dyrektora Jagiellonii przy Piłsudskiego i wiosną wykonał zadanie, jakim było utrzymanie Widzewa w Ekstraklasie. Nowy sezon przyniósł jednak tylko siedem punktów w siedmiu kolejkach, jedno zwycięstwo i szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski. Jeszcze kilka dni temu Masłowski publicznie zapewniał, że rolą pionu sportowego jest wspieranie szkoleniowca, ale jednocześnie mówił o budowaniu drużyny „trochę po naszemu”. Teraz wiadomo już, że zmiana dotyczyła nie tylko kadry.
Stolarski pasuje do kierunku, o którym Masłowski mówił od początku swojej pracy w Łodzi. Nowy dyrektor nie ukrywał, że zależy mu nie tylko na wynikach, ale również na określonym sposobie gry. – Kibice kochają klub, ale chcę, by pokochali też drużynę – mówił w rozmowie z Widzew TV krótko po objęciu stanowiska. W innym wywiadzie podkreślał, że chce zespołu, który będzie wygrywał, ale również takiego, którego grę będzie się dobrze oglądało.
Pod tym względem kandydatura Stolarskiego jest logiczna. Motor pod jego wodzą nie należał do drużyn, które przede wszystkim czekały na błąd przeciwnika. Nawet po awansie do Ekstraklasy lublinianie starali się prowadzić grę, wysoko odbierać piłkę i atakować większą liczbą zawodników. Czasami kończyło się to wysokimi porażkami, ale właśnie wyrazisty sposób gry był jednym z powodów, dla których młody trener szybko zbudował sobie dobrą opinię.
Co ciekawe, Stolarski już dwa lata temu bardzo pozytywnie wypowiadał się o samym Widzewie. Przed jednym z meczów z łodzianami mówił o ofensywnym futbolu, wysokim pressingu i bezpośredniej reakcji po stracie piłki. Wtedy oceniał również, że Widzew ma potencjał, aby walczyć o miejsce w pierwszej piątce Ekstraklasy. Od tamtej pory kadra przy Piłsudskiego została dodatkowo wzmocniona, a możliwości finansowe klubu są nieporównywalnie większe od tych, którymi dysponował Stolarski w Motorze. Dla 33-latka będzie to więc zupełnie inne zadanie niż dotychczas. W Lublinie mógł zaskakiwać i regularnie przekraczać oczekiwania. W Łodzi oczekiwania istnieją jeszcze przed jego pierwszym treningiem. Widzew wydał w ostatnich oknach bardzo duże pieniądze, sprowadził zawodników z doświadczeniem reprezentacyjnym i europejskim, a właściciel Robert Dobrzycki otwarcie mówi o budowie klubu zdolnego walczyć z ligową czołówką. Nowy trener nie dostaje drużyny, która ma jedynie spokojnie utrzymać się w lidze.
Stolarski zapracował na tę szansę w Motorze. Do Lublina trafił w 2022 roku jako asystent Gonçalo Feio, a pierwszym trenerem został w marcu 2024 roku. Kilka miesięcy później wygrał baraże i wprowadził zespół do Ekstraklasy. Debiutancki sezon na najwyższym poziomie zakończył na siódmym miejscu z dorobkiem 49 punktów. Motor nie tylko bez większych problemów się utrzymał, ale przez znaczną część rozgrywek był jednym z najprzyjemniejszych do oglądania zespołów w lidze. Drugi sezon nie był już równie efektowny. Lublinianie zdobyli 43 punkty i zajęli dwunaste miejsce, a po zakończeniu rozgrywek klub zdecydował się na zmianę. Stolarski odszedł po 82 spotkaniach w roli pierwszego trenera. Jego bilans to 30 zwycięstw, 24 remisy i 28 porażek. Dwukrotnie wybierano go także trenerem miesiąca Ekstraklasy.
Widzew nie bierze więc szkoleniowca bez doświadczenia, choć jego wiek może takie wrażenie tworzyć. Stolarski prowadził już drużynę w barażach o Ekstraklasę, dwa pełne sezony pracował na najwyższym poziomie i mierzył się z praktycznie wszystkimi czołowymi klubami w Polsce. Nie prowadził natomiast zespołu z takimi możliwościami finansowymi i taką presją, jaką spotka teraz w Łodzi. Istotna będzie również relacja z Masłowskim. Według wcześniejszych informacji Stolarski znajdował się wysoko na jego liście jeszcze podczas pracy dyrektora w Jagiellonii. Gdyby Adrian Siemieniec zdecydował się na odejście z Białegostoku, były trener Motoru miał być jednym z kandydatów do jego zastąpienia. Do takiego ruchu nie doszło, ale nazwisko najwyraźniej pozostało w notesie Masłowskiego.
Właśnie dlatego zatrudnienie Stolarskiego może być ważniejsze niż zwykła kolejna zmiana na ławce Widzewa. To pierwszy trener wybrany przez ludzi, którzy obecnie odpowiadają za budowę drużyny. Masłowski dostał latem możliwość przebudowy kadry, a teraz ma również szkoleniowca, którego profil odpowiada jego pomysłowi na klub. Od tego momentu coraz trudniej będzie rozdzielać odpowiedzialność za wyniki pomiędzy poprzednie i obecne władze pionu sportowego. Na komfortowe wejście Stolarski nie może liczyć. Pierwszy mecz poprowadzi już w niedzielę przeciwko Legii Warszawa, która rozpoczęła sezon bez porażki i znajduje się w ścisłej czołówce tabeli. Kilka dni później Widzew podejmie Wieczystą Kraków, a dopiero potem nastąpi dłuższa przerwa, podczas której nowy trener będzie miał więcej czasu na pracę z drużyną. Na początku nie należy więc oczekiwać rewolucji w ustawieniu czy sposobie gry. Stolarski dostaje zaledwie kilka treningów przed debiutem. Znacznie ciekawsze będzie to, jak Widzew zacznie wyglądać po kilku tygodniach, kiedy szkoleniowiec będzie miał możliwość wprowadzenia własnych zasad. W Motorze jego zespoły chciały mieć piłkę i atakować. W Łodzi ma do tego dostać zdecydowanie lepszych wykonawców.



